Kiermasz świąteczny polonijnych harcerzy

Kiermasz świąteczny polonijnych harcerzy

Na stołach ręcznie robione wielkanocne stroiki, palmy, pisanki, kraszanki. Liczne stoiska z grami i zabawami. Kuchnia serwująca najróżniejsze smakołyki. Występy harcerskich zespołów artystycznych. Wszędzie pełno harcerek i harcerzy, uwijających się jak przysłowiowe mrówkiTłok, gwar i szum, jaki przez dwa dni minionego weekendu panował w chicagowskim Domu Harcerza, to obraz kolejnego, bardzo udanego kiermaszu świątecznego, który od wielu lat organizowany jest przed Wielkanocą przez polonijną rodzinę harcerską z Chicago i Addison.

Kołem fortuny trzeba umieć zakręcić

Kołem fortuny trzeba umieć zakręcić

– Wszyscy się wspaniale bawimy, zarówno dzieci, młodzież, jak i dorośli, którzy nas licznie odwiedzają przez te dwa dni – mówi Teresa Wilczek, prezeska Koła Przyjaciół Harcerstwa w Wietrznym Mieście, którego członkowie czuwają nad całością imprezy.

– Dochód z tego kiermaszu, jak i innych organizowanych przez nas imprez, jest przeznaczony na utrzymanie ośrodka harcerskiego w Wisconsin oraz wspomaganie szkoleń i wyjazdów harcerek i harcerzy – podkreśla przewodnicząca.

– Organizując stoiska z różnymi grami i zabawami poszczególne drużyny harcerskie rywalizują między sobą o to, która zgromadzi więcej pieniędzy na harcerską działalność – mówi druhna Lucie Bucki. – Przy okazji wszyscy mają świetną zabawę i dużo radości – dodaje była przewodnicząca Obwodu ZHP.

Faktycznie dobrej zabawy nie brakowało. Szczególnie na stoiskach z grami. Po uiszczeniu opłaty, najczęściej w kwocie jednego dolara, każdy mógł spróbować swoich sił w strzelaniu do baloników z dmuchawy, kręceniu kołem fortuny, rzucaniu pierścieniami, lotkami, piłeczkami do celu.

– Gra ta polega na tym, żeby w określonym czasie ustami wyjąć z pojemnika jak najwięcej stosunkowo dużych, unoszących się na wodzie plastikowych piłeczek i przerzucić je do drugiego pojemnika – tłumaczy reguły zabawy druh Patryk Ochocki, zastępowy drugiej drużyny im. Tadeusza Kościuszki.

O tym, że nie jest to łatwe zadanie, przekonał się druh Stanisław Forc, który pomimo osiemdziesięciu kilku lat na karku postanowił uklęknąć przed kubłem z piłeczkami i spróbować swoich sił w tej konkurencji. Niestety, pomimo wręcz zanurzania twarzy pod wodą w pogoni za niesfornymi piłeczkami, tylko raz w ciągu 30 sekund udało się druhowi uchwycić jedną z nich.

– Jak przyglądałem się zabawie z boku, to wyglądała na stosunkowo łatwą, ale rzeczywistość skorygowała moje wyobrażenia. Pozostaje mi jedynie przyglądać się, jak to młodzi robią – mówi z uśmiechem druh Stanisław.

Dla druha Terlikowskiego, uczestnika wojny obronnej 1939 roku, który w sobotnie popołudnie przyszedł degustować przysmaki harcerskiej kuchni i porozmawiać z koleżankami i kolegami, harcerska impreza to miłe wspomnienie lat młodzieńczych spędzonych w ukochanej ojczyźnie.

Przez dwa dni Dom Harcerza dosłownie pękał w szwach. Wiele osób wychodziło z wykonanymi własnoręcznie przez mamy harcerek i harcerzy pięknymi świątecznymi stroikami. Inne z książkami, haftowanymi obrusami oraz różnymi zakupionymi prezentami. Kolejny kiermasz świąteczny z pewnością należy zaliczyć do bardzo udanych, również od strony finansowej, z czego niewątpliwie cieszą się wszystkie skrzaty, zuchy, druhny i druhowie.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP

Cincopa WordPress plugin

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*