Joseph Conrad Regatta. Zmagania z wiatrem i wysoką falą

W tegorocznych Joseph Conrad Regatta wzięło udział dwanaście jachtów

Grzegorz Gołąbek okazał się najlepszy w ostatnich w tym roku polonijnych regatach Joseph Conrad Regatta. Startując na „Forte Sea”, najlepiej sobie poradził z dużym wiatrem i wysokimi falami jeziora Michigan. Regaty były jednym z punktów pikniku zorganizowanego przez połączone kluby jachtowe Joseph Conrad Yacht Club (JCYC) i Waukegan Yacht Club (WYC).

Trasę z Waukegan do Zion i z powrotem najszybciej pokonał Krzysztof Kamiński na „Husarii”, ale po zastosowaniu regatowego przelicznika spadł on na dalsze miejsce, a zwycięzcą okazał się były komandor istniejącego od 48 lat JCYC.

– Nie da się ukryć, że się cieszę. Radość jest tym większa, że nie planowałem startu. Widząc jednak, że nie było zbyt dużo polonijnych jachtów, postanowiłem zwiększyć frekwencję, jak się później okazało z dobrym skutkiem. W osiągnięciu sukcesu pomogły mi panujące na jeziorze warunki. Mocny wiatr i wysoka fala to jest akurat to, co lubię ja i mój jacht. Waży on 32 tony i takie okoliczności są dla niego wręcz wymarzone. Na metę pierwsza przypłynęła wprawdzie „Husaria” Krzysztofa Kamińskiego, ale jest to jacht prawie trzykrotnie lżejszy od mojego, szybki, typowo wyścigowy, co sprawia, że wystartowała z przelicznikiem regatowym -6. Oznaczało to, że musiała wyprzedzić mnie o ponad godzinę. Zrobiła to, ale tylko o kilka długości, a to oznaczało, że nie tylko nie wygrała, również spadła na dalszą pozycję – powiedział Gołąbek.

Grzegorz Gołąbek zdecydował się na start w ostatniej chwili i…wygrał

W tym roku stratowało niewiele jachtów. Jedną z przyczyn było to, że w tym samym czasie Chicago Yacht Club organizował swoje regaty i kilku polonijnych żeglarzy, m.in. Antoni Czupryna, postanowiło ścigać się w Chicago. Dużą przeszkodą była również odległość. Żeby dotrzeć z Chicago do Waukegan, trzeba było wypłynąć w piątek. Potem przenocować na miejscu i wrócić do Chicago dopiero w niedzielę, czyli było to prawie trzydniowe przedsięwzięcie. To niektórych odstraszyło, co nie dziwi, bo udział w regatach w Chicago zajmuje tylko kilka godzin.

Jednak nie tylko konkurencyjne zawody w Chicago były powodem małej frekwencji, również coraz mniejsze zainteresowanie żeglarstwem wśród Polonii. Starsi rezygnują, ich następców niestety nie ma.

– Joseph Conrad Yacht Club jest najstarszym polonijnych klubem żeglarskim poza granicami Polski. Ma tradycję i osiągnięcia, nie miał jednak swojej siedziby. Wprawdzie przez ostatnie kilka lat za taką służyła barka, ale koszty jej utrzymania i coraz bardziej restrykcyjne przepisy bezpieczeństwa spowodowały, że w roku ubiegłym przestała nią być. Kiedy Waukegan Yacht Club szukał wsparcia i zaproponował połączenie, wszyscy przyklasnęli tej inicjatywie. W końcu mamy budynek w ładnym miejscu nad samą wodą z salą bankietową, restauracją i barem. Jednak stu członków klubu swoimi składkami nie utrzyma tego miejsca, które w skali roku kosztuje ok. 90 tysięcy dolarów. Gdyby zaplecze gastronomiczno-bankietowe miało swojego właściciela, można byłoby na nim zarabiać, a wtedy sytuacja finansowa połączonych dwóch klubów byłaby dużo lepsza. Takiego niestety, jak na razie, nie ma. W pewnym momencie może zabraknąć pieniędzy na czynsz, a władze dystryktu tylko na to czekają, aby nam się noga powinęła i żeby mogli ten budynek przejąć. Musimy wspólnie zastanowić się co dalej i coś postanowić, bo inaczej przyszłość może rysować się w nie najjaśniejszych kolorach – kończy z obawą były komandor JCYC.

Prezes Związku Narodowego Polskiego Frank Spula od lat jest sympatykiem Joseph Conrad Yacht Club Z lewej Krzysztof Kamiński

Może piknik, którego najważniejszym punktem były niedzielne regaty, okaże się początkiem lepszego jutra. Był on udany i cieszył się dużym zainteresowaniem. Obecni byli nie tylko ci, którzy od wielu lat sympatyzują z najstarszym polonijnym klubem żeglarskim, jak np. prezes Związku Narodowego Polskiego Frank Spula. Nie brakowało także tych, dla których żeglarstwo jest czymś nowym i jeszcze nieodkrytym. Poznali oni wspaniałe miejsce, startujących w regatach żeglarzy, atmosferę i klimat żeglarskiej rywalizacji. Czy będzie miało to przełożenie na zwiększenie ilości członków klubu i zainteresowania polonijnym żeglarstwem? Trudno w tej chwili przesądzać.

Dariusz Cisowski

Zdjęcia: Artur Partyka

  • AV8E9939
  • AV8E9940
  • AV8E9942
  • AV8E9943
  • AV8E9947
  • AV8E9949
  • AV8E9962
  • AV8E9963
  • AV8E9964
  • AV8E9966
  • AV8E9975
  • AV8E9977
  • AV8E9981
  • AV8E9984
Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*