Jak oficer Pszczoła próbowała nabrać polską emerytkę… z pistoletem

Jak oficer Pszczoła próbowała nabrać polską emerytkę… z pistoletem

Szajki oszustów wyłudzających pieniądze od starszych osób nie znają granic. Stara, znana w Chicago sztuczka zawędrowała ostatnio na północne przedmieścia, zakłócając spokój emerytowanej mieszkanki Des Plaines. Rezolutna seniorka zadzwoniła do nas, aby opowiedzieć swoją historię i ostrzec innych.

Był poniedziałek 26 marca po południu, gdy w domu 67-letniej Leokadii Niewiarowskiej z Des Plaines zadzwonił telefon. Mówiąca po polsku kobieta przedstawiła się jako policjantka, Katarzyna Pszczoła. Informując, że rozmowa jest nagrywana, zapytała, czy rozmawia z „Leokadią, która ma dwie córki”. Leokadia potwierdziła, a następnie dowiedziała się, że młodsza córka Ela spowodowała wypadek i potrąciła kobietę z wózkiem. Przejęta matka poprosiła o rozmowę z córką – to niemożliwe, gdyż Ela jest właśnie przesłuchiwana. Oficer Pszczoła zaproponowała za to, że jeżeli zatroskana seniorka chce pomóc córce w tarapatach, niech przygotuje 14 tys. dolarów na kaucję za zwolnienie Eli z aresztu.

Coś jednak wydało się Leokadii podejrzane. Po pierwsze, na wyświetlaczu nie pokazał się żaden numer. Ponadto mało kto zna ją pod imieniem Leokadia; figuruje ono co prawda w dokumentach, lecz wszyscy mówią do niej Lucyna albo Lucy. Kobieta, owszem, ma dwie córki, lecz ma również syna, o którym policjantka nie wspomniała. W słuchawce słychać było dziwne echo, jakby połączenie było z zagranicy. Podobne wrażenie odniósł mąż Leokadii, 72-letni Antoni, który widząc zdenerwowanie na twarzy żony, podniósł drugą słuchawkę i przysłuchiwał się rozmowie.

Dalej emerytka dowiedziała się, że jeżeli ktoś nie wpłaci 14 tys. dolarów, wówczas Ela „pojedzie na Kalifornię”. – Ale gdzie na Kalifornię? – zapytała przejęta Leokadia. – Bo ulica California jest bardzo długa. Wówczas rozmówczyni straciła pewność, zaczęła coś przebąkiwać, a Leokadia w oddali usłyszała szmery i drugi głos – mężczyzny, podpowiadający „dwudziestą szóstą”. Oficer Pszczoła powtórzyła adres, gdzie znajduje się budynek sądu i więzienie powiatu Cook w Chicago. I jeszcze jedno – jeśli Leokadia nie może sama dostarczyć pieniędzy, uczynna oficer Pszczoła przyjedzie odebrać je osobiście.

– Po polsku mówiła dość dobrze, ale coś było w jej głosie nie tak – lekki akcent, coś dziwnego w dźwięku mowy, to nie był czysto polski głos… Może Ukraińcy? – zastanawia się Leokadia.

Kto się boi broni Leokadii

Finał tej historii odbiega nieco od klasycznego dla tego typu oszustw scenariusza. Oficer Pszczoła zapytała, czy to prawda, że Leokadia ma pozwolenie na broń. Córka Ela coś o tym wspominała. – Nie tylko licencję na broń, ale także broń! – odpowiedziała emerytka, a wówczas „policjantka” natychmiast się rozłączyła. Telefon już się nie powtórzył.

Leokadia Niewiarowska przyznaje, że od dawna ma pozwolenie na broń oraz posiada mały pistolet. Broń to w jej rodzinie tradycja – starsza córka służyła w amerykańskiej marynarce wojennej. Emerytka nie rozpowiada, że jest posiadaczką broni, lecz zapewnia, że ma za sobą treningi na strzelnicy.

– Słysząc wiązankę słów „wypadek, matka, dziecko”, nie sposób nie dać się ponieść emocjom – mówi dzielna emerytka. I choć zapewnia, że nie uwierzyła w historię oszustów, przyznaje, że najadła się strachu i straciła sporo nerwów. Gdy roztrzęsiona żona rozmawiała z oszustami, mąż szykował już pistolet.

Jeśli w słuchawce usłyszysz prośbę o pieniądze pod pozorem krzywdy, która dzieje się komuś z bliskich, przede wszystkim:

– Uspokój się. Sytuacja może być prawdziwa, lecz może to być też zwykłe oszustwo
– Zadaj rozmówcy pytanie, na które tylko prawdziwy krewny może znać odpowiedź. Bardzo często twój rozmówca odłoży wtedy słuchawkę
– Poproś o numer, na który możesz oddzwonić. Powiedz, że musisz pilnie z kimś porozmawiać. Również w tym przypadku twój rozmówca po prostu się rozłączy
– Zadzwoń bezpośrednio do pokrzywdzonej osoby lub innego bliskiego krewnego i upewnij się, czy faktycznie jest w tarapatach.
– Zawiadom policję. Operatorzy 911 i policja są szczególnie wyczuleni na pomoc seniorom, którym dzieje się krzywda. Jeśli nie mówisz po angielsku, w kontakcie z agencjami rządowymi masz prawo do bezpłatnych usług tłumacza.

Rezolutna seniorka, która interesuje się bieżącymi wiadomościami i prenumeruje „Dziennik Związkowy” zadzwoniła do naszej redakcji, żeby ostrzec innych. W naszej gazecie przeczytała niedawno artykuł o podobnych oszustwach w Burbank i chce uświadomić innym starszym osobom, że tego typu przypadki zdarzają się również na północnych przedmieściach. W jej okolicy jest dużo starszych małżeństw oraz mieszkających samotnie emerytów.

Dla polskojęzycznych seniorów na północnych przedmieściach ma następujące przesłanie: jeżeli otrzymujesz podejrzany telefon, zachowaj zimną krew. Rozmawiaj, ale nie poddawaj się rozmówcy, słuchaj, ale nie mów o sobie. Uważaj na to, co mówisz. Bądź ostrożny i pamiętaj, że przestępstwa zdarzają się wszędzie. – Ludzie przeprowadzają się na północ w przekonaniu, że tu jest bezpieczniej, ale prawda jest taka, że mamy tu takie same problemy. Tylko ludzie krępują się o tym mówić – dodaje Niewiarowska.

Stara sztuczka o wielu twarzach

Oszustwa „na policjanta”, podobnie jak „na wnuczka”, „na córkę” i na innych krewnych to stara sztuczka pozwalająca złodziejom wyłudzić od ofiar tysiące dolarów. Jest wiele odmian tego oszustwa, lecz wszystkie mają wspólną cechę – przez kreowanie sytuacji kryzysowej oszuści grają na emocjach ofiary – strachu, współczuciu i chęci pomocy bliskiej osobie. Oszustom, którzy posługują się ojczystym językiem ofiar, łatwiej jest wzbudzić ich zaufanie. Jeszcze bardziej oburzający jest fakt, że przestępstwa te wymierzone są najczęściej w osoby starsze, szczególnie wyczulone na krzywdę dziejącą się bliskim oraz bardziej podatne na uwierzenie w zmyśloną historię. – Chodzi o to, aby emocje przysłoniły ofiarom zdrowy rozsądek. Aby wywołać u nich taki niepokój, że nie zwrócą uwagi na oczywiste luki w zmyślonej historii – mówi Mike Bruening z chicagowskiego Better Business Bureau.

Mimo że w przypadku Leokadii wiadomość o broni najwyraźniej odstraszyła rozmówców, oficer Michael Heidkamp z policji w Des Plaines przestrzega przed przyznawaniem się w jakichkolwiek rozmowach do posiadania broni. – Może to spowodować dwie rzeczy. Albo przestępcy się przestraszą, jak prowdopodobnie było w tym przypadku, albo lepiej się przygotują i zamiast wysłać do domu ofiary jednego człowieka, wyślą czterech, a oprócz pieniędzy zabiorą także broń. Posiadanie broni w celu samoobrony ma sens wówczas, gdy niesie ze sobą element zaskoczenia.

Policjant przyznaje również, że choć na policję w Des Plaines wpływały wcześniej zgłoszenia oszustw „na wnuczka” i „na agenta IRS”, przekręt z wykupieniem krewnego z aresztu to nowość w tej miejscowości. – Telefoniczne żądania pieniędzy prawie zawsze pochodzą od oszustów. Nigdy na nie nie odpowiadaj, chyba że istnieje stuprocentowa pewność, że masz do czynienia z osobą, którą znasz osobiście. Policjanci nie dzwonią do krewnych zatrzymanych osób, lecz w różnych krytycznych sytuacjach, gdy jest taka potrzeba, wysyłają funkcjonariusza do domu. Próby tego typu wyłudzeń należy zgłaszać na lokalną policję, lecz proszę pamiętać, że ponieważ większość tych telefonów pochodzi z zagranicy, dlatego śledztwo często nie może zajść za daleko.

Joanna Marszałek
j.marszalek@zwiazkowy.com

fot.123RF Stock Photos

Categories: Polonia

Comments

  1. Stella
    Stella 9 kwietnia, 2018, 02:59

    Tak, tak.Zyjemy w czasach gdzie brat brata okradnie.
    Ludzie za pieniadze wyrzekaja sie wlasnych rodzin.
    Lubia sie ogladac na okladkach gazet i przebywac w srod swojej smietanki towarzyskiej i dorabiac sie na krzywdzie ludzkiej.Sa tak mocni, ze nawet Boga sie nie boja. Wiec ratujmy ten POLSKI KOSCIOL.
    Dajmy im szanse aby sie nawrocili.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*