IPN na ratunek archiwum

IPN na ratunek archiwum

Rozmowa z Grzegorzem Trzyną – naczelnikiem Wydziału Zarządzania Zasobem Archiwalnym w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej i Krzysztofem Wojdą – archiwistą w Instytucie Pamięci Narodowej w Warszawie.

Grzegorz Dziedzic: – Po wielu latach starań i ubiegania się w rozmaitych instytucjach o konserwację i digitalizację zasobów „Dziennika Związkowego”, po wizycie delegacji IPN w naszej redakcji, Instytut Pamięci Narodowej podjął się uratowania naszego archiwum. Czy to pierwsza archiwizacja IPN w USA?

Krzysztof Wojda: – W Chicago nie było do tej pory archiwistów IPN. Natomiast od wielu lat jesteśmy obecni w Nowym Jorku, gdzie współpracujemy z kilkoma instytucjami.

Grzegorz Trzyna: – Współpracujemy z nowojorskim Instytutem Piłsudskiego, z Polskim Instytutem Naukowym, a ostatnio ze SWAP-em i Fundacją Kościuszkowską. Przy czym z reguły współpraca ta polega na tym, że digitalizujemy zasoby i dzielimy się kopiami cyfrowymi. Jedynie w przypadku Fundacji Kościuszkowskiej podjęliśmy się opracowania i uporządkowania zasobu, a następnie jego digitalizacji.

Jakie jest wasze zadanie w Chicago, w archiwum „Dziennika Związkowego”?

Krzysztof Wojda: – Przede wszystkim musimy przygotować materiały do transportu, przed przewiezieniem ich do Polski. Najstarsze, pochodzące sprzed I wojny światowej wydania „Dziennika Związkowego” są w złym stanie i ich zabezpieczeniem musimy zająć się szczególnie uważnie, tak by mogły nienaruszone przepłynąć ocean i dotrzeć do siedziby IPN w Warszawie.

Grzegorz Trzyna: – Na miejscu, w Archiwum IPN w Warszawie zajmiemy się oczyszczeniem, konserwacją i opracowaniem tych materiałów, a następnie ich digitalizacją. Okres pracy nad przekazywanymi zasobami archiwalnymi „Dziennika Związkowego” oceniamy na 3-4 lata. Dzięki przekazaniu tych materiałów do IPN, staną się one szerzej udostępniane.

Kto będzie mógł skorzystać na digitalizacji naszego archiwum?

Grzegorz Trzyna: – Przede wszystkim historycy, badacze i dziennikarze zajmujący się tematyką polonijną, choć nie tylko, bo „Dziennik Związkowy” opisywał przecież rzeczywistość nie tylko emigracyjną. To źródło wiedzy o historii narodu polskiego.

Krzysztof Wojda: – „Dziennik Związkowy” ukazuje się od 110 lat i jest olbrzymią kopalnią wiedzy, nie tylko historycznej, ale choćby językoznawczej.

Mam nadzieję, że udostępnienie archiwum pomoże w spopularyzowaniu w Polsce historii chicagowskiej Polonii. Bo przecież historia ta nie jest w Polsce szeroko znana.

Krzysztof Wojda: – Przeglądając stare wydania „Dziennika Związkowego” byłem zaskoczony, jak dobrze zorganizowana była Polonia. Pamiętajmy, że w większości byli to prości ludzie, którzy przyjechali do Ameryki „za chlebem”, a rozmach, skala działalności i liczba organizacji polonijnych, które tu powstały, są imponujące. Rzeczywiście niewiele osób wie, jak wyglądała polonijna rzeczywistość na początku XX wieku. Jak prężne było to środowisko i jak wielki wpływ miało na rozwój Chicago.

Grzegorz Trzyna: – Spodziewamy się, że opracowanie tych materiałów i włączenie ich do naszego zasobu wpłynie na poszerzenie wiedzy Polaków na temat Polonii w Chicago.

Do Chicago przylecieliście w poniedziałek wieczorem, a we wtorek po raz pierwszy weszliście do archiwum „Dziennika Związkowego”. Jakie było wasze pierwsze wrażenie? W jakim stanie są te materiały?

Krzysztof Wojda: – Niestety w fatalnym. Nawet nowsze dokumenty są zniszczone, a jeśli chodzi o pierwsze 30 lat wydań gazety, są już dosyć mocno zniszczone. Trudno żeby nie były, bo papier powinien być przechowywany w ściśle określonych warunkach. W Instytucie Pamięci Narodowej staramy się przechowywać dokumenty w stałej optymalnej temperaturze i wilgotności.

Grzegorz Trzyna: – Papier jest niezbyt trwałym nośnikiem informacji i dość szybko ulega degradacji. Pewnymi działaniami możemy jedynie tę degradację powstrzymywać. W przypadku „Dziennika Związkowego” na stan tych materiałów wpłynęły nie tylko warunki przechowywania, ale udostępnianie dokumentów przeglądającym je osobom. Papier prasowy nie jest trwały, a przeglądanie stuletniej gazety nawet przez kilka osób bardzo ją niszczy.

Jakie warunki przechowywania muszą zostać spełnione, żeby takie materiały, jak archiwalne gazety, nie ulegały dalszemu zniszczeniu?

Krzysztof Wojda: – Przede wszystkim brak dostępu światła słonecznego. W IPN dużą część dokumentów przechowujemy w magazynach znajdujących się pod ziemią, w pomieszczeniach, w których nie ma okien.

Grzegorz Trzyna: – Ważna jest też odpowiednia wentylacja, czyli takie rozłożenie materiałów, żeby nie leżały zbyt ściśle. Ważne jest, żeby w magazynie nie było wahań temperatury i wilgotności. Powietrze nie może być zbyt wilgotne ani za suche. Optymalna temperatura w magazynie powinna wynosić 16-17 stopni Celsjusza, a wilgotność nie mniejsza niż 30, a nie wyższa niż 60 procent. Najważniejsze jest jednak, by oryginał po zeskanowaniu trafił do magazynu i, w miarę możliwości, już go nie opuszczał. Udostępnianie polega na wypożyczaniu kopii cyfrowych.

Po konserwacji i zdigitalizowaniu oryginalne numery „Dziennika Związkowego” zostaną złożone w magazynie IPN, gdzie będą przechowywane w optymalnych warunkach. Jak długo będą mogły być przechowywane? Sto lat, tysiąc…?

Grzegorz Trzyna: – Tysiąc to może nie, ale kolejne sto albo kilkaset lat z pewnością. Pamiętajmy, że w archiwach przechowywane są dokumenty i książki o wiele starsze. Jeśli są przechowywane w odpowiednich warunkach i jak najrzadziej udostępniane, mają szansę na długą żywotność.

Krzysztof Wojda: – To kwestia jakości nośnika. Jeden rodzaj papieru przetrwa dłużej, inny krócej. Najgorszej jakości papier był produkowany w Europie zaraz po II wojnie światowej. Ten papier miał kwaśny odczyn, a w efekcie strony szybko żółkły. W związku z tym dokumenty z czasów wojny są często w dużo lepszym stanie niż te z lat 50. Generalnie, papier na którym drukuje się gazetę, zazwyczaj nigdy nie jest dobrej jakości. Dziennik z założenia traci ważność po jednym dniu, a informacje z poniedziałku są nieaktualne we wtorek. Myślę, że ludzie, którzy wydawali „Dziennik Związkowy” 110 lat temu nie myśleli o tym, aby te egzemplarze przetrwały jak najdłużej.

Cały proces konserwacji, opracowania i digitalizacji potrwa około trzech-czterech lat…

Grzegorz Trzyna: – Tak zakładamy. Nasz dział digitalizacji pracuje nad zasobem, który obecnie ma 32 kilometry bieżące długości. Rozłożonej w systemie bibliotecznym, grzbiet przy grzbiecie. 32 kilometry półek pełnych dokumentów.

Krzysztof Wojda: – Ja zajmuję się na co dzień magazynem z dokumentacją wojskową i mam pod opieką dwa kilometry dokumentów. Natomiast zasób IPN-u w całym kraju to obecnie ponad 90 kilometrów dokumentów. Nie licząc innych nośników – mikrofilmów, zdjęć, płyt, kaset, szpul magnetofonowych i filmowych, itd.

Bardzo się cieszę, że dzięki pomocy Instytutu Pamięci Narodowej uda się zachować nasze archiwum dla przyszłych pokoleń.

Grzegorz Trzyna: – My cieszymy się, że możemy je uratować, tym bardziej, że będą to jedne z najstarszych dokumentów, jakie będziemy przechowywać w oryginale. Ramy czasowe zasobu IPN jeszcze do niedawna ograniczały się do dokumentów z lat 1939-90. Po zmianie ustawy o IPN wszedł zapis umożliwiający gromadzenie wszelkich dokumentów dotyczących losów narodu polskiego od 1917 roku. Oczywiście zdarzają się dokumenty starsze, bo oprócz zasobów rozmaitych instytucji przejmujemy dokumenty od osób prywatnych. To często dokumenty obejmujące historię rodziny sięgające przed pierwszą wojnę światową.

Krzysztof Wojda: – Ale nie tylko dokumenty. Ludzie potrafią oddawać mundury, odznaczenia, pamiątki i zapiski. Pamięć historyczna, szczególnie w odniesieniu do emigrantów, ludzi, których przodkowie wyemigrowali np. do Ameryki, jest często krótka. Mówiąc brutalnie, lepiej żeby te przedmioty trafiły do nas niż miałyby trafić na śmietnik. Dlatego zachęcamy do przekazywania do IPN pamiątek i dokumentów.

Dziękuję za rozmowę.

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Polonia, Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*