Hojny jak Polak z Chicago

Hojny jak Polak z Chicago

Działalność charytatywna wśród Polonii jest wskaźnikiem pozytywnych zmian, jakie wśród Polonii zachodzą. Jesteśmy bardziej otwarci na potrzeby bliźnich, chętniej wychodzimy z polonijnego getta. Powstaje coraz więcej organizacji pomocowych, które z roku na rok mogą liczyć na rosnące społeczne zaufanie, a co za tym idzie – finansowe wsparcie. Charytatywność, jak u Amerykanów, staje się stałym elementem naszej codzienności.

Pomagamy coraz chętniej i najczęściej z potrzeby serca. Zbiórki, charytatywne bale, koncerty i pikniki na stałe wpisały się w polonijny krajobraz i kalendarz. Obok charytatywnych inicjatyw i fundacji, które zyskały już rangę symbolu, czyli Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy chicagowskiego Daru Serca, powstało wiele mniejszych, choć prężnie działających organizacji: fundacja You Can Be My Angel, fundacja Dom Dziecka czy kwestująca raz w roku Brygada Bratnich Dusz.

Polacy, także w Chicago, coraz chętniej wspomagają będących w potrzebie. Choć nikt nie pokusił się na statystyczne opracowanie polonijnej charytatywności, założyć można, że w pomaganiu potrzebującym robimy – jako zbiorowość – duże postępy. Według danych CBOS w Polsce aż 75 proc. Polaków wspomaga organizacje dobroczynne, 41 proc. wrzuca datki do puszek, 33 proc. przekazuje na pomoc 1 proc. podatku, a 20 proc. kupuje charytatywne gadżety np. świeczki Caritasu. Dobroczynność jest częściej udziałem mieszkańców miast niż wsi, chętniej pomagają kobiety i ludzie z wyższym wykształceniem oraz osoby zaangażowane w praktyki religijne. Aż 28 proc. Polaków deklaruje gotowość przekazywaniu datku regularnie, co miesiąc. Kuleje natomiast wolontariat, zaledwie 3 proc. Polaków poświęca swój wolny czas, aby pomóc innym. Na ile to badanie przekłada się na Chicago, trudno zgadnąć, na pewno jednak Polonia nie musi martwić się o wolontariuszy. Tu jesteśmy z pewnością liderami.

– Polacy dopiero uczą się charytatywności, szczególnie jeśli chodzi o dotacje pieniężne. Charytatywność to względnie nowa dziedzina naszej aktywności, choć historia pokazuje, że Polacy jako naród pomagali i pomagają sobie nawzajem – mówi Anna Piotrowska-Jezuit z Daru Serca.

Pozytywny trend potwierdzają inni przedstawiciele polonijnych organizacji dobroczynnych. Zdaniem Bartosza Kaszy z WOŚP Polacy potrafią być bardzo hojni, dają w porywie emocji i czują chęć pomagania. Świadczą o tym efekty zbiórek orkiestry, która każdego roku bije kolejny finansowy rekord.

Szczodrość Polaków i amerykańskiej Polonii rośnie proporcjonalnie do zaufania do instytucji i siebie nawzajem. I choć rodakom w Polsce daleko do stworzenia społeczeństwa obywatelskiego, to tutejsze amerykańskie wzorce przenikają do społecznych zachowań Polonii. Polak musi wiedzieć, na co i dla kogo otwiera serce i portfel.

Polak, także ten z Chicago, musi wiedzieć, na co i dla kogo otwiera serce i portfel

fot.Dariusz Lachowski

fot.Dariusz Lachowski

Finansowa i moralna przejrzystość charytatywnych organizacji stanowi zatem o ich istnieniu i funkcjonowaniu. Nic dziwnego, co jakiś czas pojawiają się oszuści, którzy żerując na hojności ofiarodawców, pomagają tylko sobie. W związku z tym większość Polaków przekazuje datki na organizacje znane i w naszym przeświadczeniu – godne zaufania. Na przejrzystość stawiają też sami założyciele organizacji charytatywnych.

Katarzyna Romanowska z You Can Be My Angel radzi: – Sprawdzać, pytać, szukać i jeszcze raz od początku. Zadawać pytania u źródła, nie opierać się na zasłyszanych informacjach, tylko samemu szukać informacji. Organizacje, które działają legalnie, posiadają i udostępniają wszelkie informacje, które są niezbędne do potwierdzenia ich legalności.

– Każda fundacja, tak jak nasza, powinna mieć na swoich stronach internetowych roczne zestawienie dochodów i rozchodów. To ułatwi ewentualnym ofiarodawcom podjęcie decyzji o przekazaniu datku – dodaje Aneta Szulakiewicz z fundacji Dom Dziecka.

Jesteśmy tradycjonalistami również przy wyborze formy przekazywania pieniędzy i choć każdy sposób dotarcia do naszych portfeli – SMS, PayPal, portale społecznościowe – jest dobry, najchętniej wrzucamy datki do puszki wolontariusza. Bartek Kasza twierdzi, że Polacy z Chicago wolą pomagać w kontakcie z żywym człowiekiem, najchętniej w trakcie spotkań, pikników i koncertów, niż wirtualnie, wklepując numery kart kredytowych w klawiaturę komputera. Innego zdania jest Anna Piotrowska-Jezuit: – Charytatywności nie dotyczą czasy czy technologia. Charytatywność jest wyborem, potrzebą chwili, chęcią zrobienia czegoś „dla duszy”.

Psychologowie twierdzą, że podejmowanie działań altruistycznych, w tym charytatywnych, jest sprawdzonym i zdrowym sposobem na poprawę samopoczucia i poczucia własnej wartości. Czyż nie czujemy się lepsi i szlachetniejsi, wspierając chore dzieci? I właśnie w psychologicznych korzyściach, oprócz oferowanych odpisów podatkowych, upatrywać można wzrastającej popularności zorganizowanej dobroczynności. 95 proc. amerykańskich rodzin przeznacza ułamek domowego budżetu na cele dobroczynne. Jednak najgłębiej sięgają do kieszeni mieszkańcy Australii: dwie trzecie wspomaga fundacje przynajmniej raz w miesiącu, a jedna trzecia regularnie angażuje się w wolontariat.

Charytatywność jednoczy nas społecznie i sprawia, że czujemy się lepszymi ludźmi. Na polu dobroczynności nie mamy powodu do wstydu czy kompleksów. W świetle tego, co na przestrzeni ostatnich kilku lat dzieje się wśród lokalnej Polonii, śmiało możemy powiedzieć: hojny jak Polak z Chicago.

Grzegorz Dziedzic

fot.Dariusz Lachowski

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*