Historia jednej sukienki

Historia jednej sukienki

Chicago. Kreatia Studio. Budynek jak żywcem wyjęty z fabrycznej Łodzi. Rampa. Wąska klatka schodowa. Wyższe niż zazwyczaj stopnie schodów. Ciężko iść. Wysoko. Zasapałam się. Czuję ból nóg. Wreszcie drzwi. Otwarte.

Tytułowa sukienka fot. Agnieszka Kulon

Tytułowa sukienka fot. Agnieszka Kulon

Korytarz, a na jego końcu manekin ubrany w sukienkę koloru dojrzałej, soczystej pomarańczy. Centrum. W lewo – na dużym ekranie, jak film, płyną zdjęcia dziewczyny w sukience. W prawo – film z tą samą postacią i jej lustrzanym odbiciem. Dziewczyna zdaje się układać pomarańczową materię.

Bardziej w sobie niż na sobie.

To pierwsza – w kolekcji Agnieszki Kulon – sukienka uszyta na prawą stronę. Jej dotychczasowe prace zawsze pokazywały szwy, łączenia, cięcia, szycie i jego ścieg. Wszystko na wierzchu, bez tajemnic.

W tej sukience, sukni, pojawiła się tajemnica, zagościły piersi i biodra.

Liliana Zofia Wosko i Agnieszka Kulon

Liliana Zofia Wośko i Agnieszka Kulon

W rogu krzesło, a na nim siada wiolonczelistka Lilianna Zofia Wośko. Ubrana w lewostronny, pełen cięć i szwów, pozbawiony rękawów, grafitowo-szary płaszcz (oczywiście autorstwa Agnieszki). Jest bosa. Tuż obok, na twardym stołku, mężczyzna z instrumentem, który przypomina tamburyn i bębenek w jednym. Michael Zerang. Improwizują.

Słucham i przyglądam się obojgu. Na ścianie nieustająco płynie film…

Wiolonczela-dziewczyna przez jakiś czas „śpiewa” sama – zawodzi, zastanawia się, dziwi, zagląda, błądzi, szuka, buntuje się, dociera. W pewnym momencie w jej poszukiwania włącza się tamburyn-bębenek-mężczyzna. To brzmi jak droga, jak proces, jak poszukiwanie i odnajdywanie. Życie.

Z czasem zaczynają sobie towarzyszyć i oboje w tym dojrzewają, rosną. Wspierają się.

Dla mnie – widza tego wydarzenia – historia jednej sukienki jest mocną opowieścią o rodzeniu się kobiecości, różnej a równoprawnej, spotkaniu z nią, przeżywaniu, co jest w tym do przeżycia, asymilowaniu i wreszcie – jestem kobietą. Kobietą. Taaaak.

Agnieszka Kulon, artystka – projektantka i fotografik: – Mam wrażenie, że całe nasze życie jest jak zataczanie kół, ale każde kolejne koło jest odrobinę dalej od poprzedniego.

Projektuje, szyje ubrania i fotografuje. Niewysoka długowłosa dziewczyna, z iskrą pasji w uśmiechniętych oczach, ale emanująca spokojem i ciszą.

– Projektowanie i szycie – mówi Agnieszka, to – w stosunku do fotografii, która jest chwilą, emocją, myślą, ułamkiem – proces powolny, spokojny, stonowany i czyniony w samotności w najlepszym tego słowa znaczeniu. Relaks.

Agnieszka śmieje się, że to taki moment, w którym albo bardzo się skupia albo „podbija świat”. Nic się wówczas dokoła niej nie dzieje. Spokój. Chce, żeby jej projekty były ciepłe, wygodne, żeby dało się z nimi i w nich żyć. Nie lubi ubrań, które z ulgą zrzuca się z siebie. Dzisiaj, kiedy dociera do nas tak duża ilość bodźców, naprawdę trudno zaskoczyć łagodnością. A ona zaskakuje.

– Nie interesuje mnie bycie projektantem głównej linii, głównego nurtu. Nie chcę ani nie potrafię powielać, robię jednostkowe rzeczy. Lubię kiedy ludzie wyglądają różnie. Najważniejsze jest chyba, żeby nie bać się wyróżniać.

10 października odbył się jedyny i niepowtarzalny pokaz “The Recital”.

Kolekcję Agnieszki Kulon można oglądać w jej Kreatia Studio.

Tekst i zdjęcia:

Ewa Uszpolewicz

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*