Frank Spula: czasy się zmieniają, więc i my się zmieniamy

Frank Spula i Małgorzata Błaszczuk fot.Alicja Kuklińska

Frank Spula i Małgorzata Błaszczuk fot.Alicja Kuklińska

W dniach 20-23 sierpnia w Cleveland w Ohio odbędzie się zjazd delegatów Związku Narodowego Polskiego. Podczas obrad zostanie wybrany zarząd i prezes jednej z najstarszych firm bratniej pomocy w USA zrzeszającej 160 tys. członków w 37 stanach. O kondycji organizacji i przekłamaniach narosłych wokół działań ZNP rozmawiamy z obecnym prezesem Frankiem Spulą, który ubiega się o reelekcję.

 

Piastuje Pan stanowisko prezesa ZNP od 2005 roku. Czy to łatwy kawałek chleba?

Frank Spula: (śmiech) Na pewno prezesem jest trudniej być dziś niż 10-15 lat temu. Proszę pamiętać, że ekonomia naszego kraju bardzo się zmieniła, nie pozostaje to bez wpływu na takie organizacje, jak nasza. Kiedyś można było łatwo liczyć na 10 proc. zysku z inwestycji dokonywanych przez ZNP, obecnie w związku z nowym rozdaniem pokryzysowym, jeśli jest to 4 procent – jesteśmy zadowoleni. I nie jest to kwestia złego zarządzania, tylko realiów ekonomicznych. Dodatkowo, są nowe, zaostrzone regulacje stanowe. Zabezpieczenie danych klientów, dodatkowa, potrójna już w tej chwili, kontrola księgowości, procedury zapewniające po ewentualnych klęskach żywiołowych przywrócenie obsługi klientów, to tylko niektóre z najnowszych wymogów i wydatków. Trzeba pamiętać, że wszystkie te serwisy kosztują, a opłatami obciążana jest kasa organizacji.

ZNP jest niekwestionowanym liderem na polonijnym rynku ubezpieczeniowym, a jednak w ciągu ostatnich lat wyzbywa się swoich wcześniejszych inwestycji, głównie na rynku nieruchomości. Czy to znak utraty płynności finansowej czy znak czasów?

Ani jedno, ani drugie. Powiedziałbym – normalne operacje biznesowe. Mieliśmy kilka nieruchomości, w tym w Nowym Jorku. Z biegiem czasu ich utrzymanie po prostu przestało się nam opłacać, a wręcz narażać nas na niepotrzebne wydatki. Podam przykład budynku na Manhattanie, gdzie przez 20 lat mieścił się Instytut Piłsudskiego. Organizacja zajmowała trzy piętra, płacąc za wszystkie poziomy 3300 dol., podczas gdy moglibyśmy otrzymywać 10 tys. dol. za każde piętro. A budynek wymagał remontu, którego koszt byłby niewspółmiernie większy niż dochód z czynszu.

ZNP jest największa i jedną z najstarszych organizacji polonijnych w Stanach Zjednoczonych, założoną 14 (lub 15) lutego 1880 roku w Filadelfii. Zrzesza obecnie 160 tys. członków 37 stanach, dysponuje kapitałem sięgającym 432 mln dolarów.

Nie ma chyba nic prostszego, jak podniesienie czynszu?

Tylko się Pani tak wydaje. Niech pani spróbuje podnieść czynsz w rodzinie nawet o 500 dolarów. Instytut miał atrakcyjną cenę od wielu, wielu lat, kiedy podpisał z nim umowę o wynajem nieżyjący prezes Moskal. Więcej płacić nie mógł.

A co z bankiem należącym do organizacji? Jedni mówią, że zbankrutował, inni, że sprzedany?

Bank jest w trakcie skomplikowanego ze strony instytucji federalnych procesu sprzedaży. Związek zainwestował w bank, a pieniędzy włożonych w tę inwestycje nigdy nie odzyska. Takich banków jak nasz w kraju ofiarą kryzysu padło około 500. Bardzo niewiele małych instytucji finansowych przetrwało ostatni kryzys. Albo zostały sprzedane, albo wchłonięte przez większe banki, albo zbankrutowały. Dziś ponownie nawet małe banki znowu zaczynają zarabiać pieniądze, również PNA bank. Nie oznacza to, że utrzymanie banku jest dla organizacji korzystne. Ogromne ryzyko finansowe oraz regulacje federalne sprawiają, że ZNP byłby zobligowany do zapewnienia mu ciągłej płynności finansowej. Kilka lat temu, w czasie kryzysu, żądano od nas zabezpieczenia kwotą 10 mln dolarów. Gdyby Związek wyłożył te pieniądze, naraziłby na ryzyko wypłaty członkowskie. Zabezpieczenie finansowe członków naszej organizacji jest naszym priorytetem.

Na banku jest więc kontrakt, transakcja nie jest jeszcze sfinalizowana, również ze względu na okres wakacyjny. Prawdę powiedziawszy, to dziś bardzo rzadka sytuacja, że dochodzi do sprzedaży banku, więc w tym kontekście, możemy mówić o szczęściu.

Frank Spula fot.Alicja Kuklińska

Frank Spula fot.Alicja Kuklińska

Związek Narodowy Polski, jako bratnia organizacja ubezpieczeniowa, musi się dziś liczyć z agresywną konkurencją. Jak radzicie sobie z nowymi wyzwaniami?

Jesteśmy w trakcie przygotowywania bardzo atrakcyjnej oferty dla naszych członków i tych, którzy jeszcze nimi nie są. Ponieważ jako bratnia organizacja statut zabrania nam sprzedawania innych ofert niż na życie, planujemy powołanie filii, która będzie proponowała ubezpieczenia na zdrowie i samochody. Próbuję także zbadać możliwości sprzedaży naszych polis w Polsce.

Czasy się zmieniają, więc i my musimy się zmieniać. Nasze polisy można kupić elektronicznie, nie widząc nawet agenta, to prawdziwy wymóg czasów. Moim zdaniem nie jest to najlepszy sposób kupowania ubezpieczenia na życie, ale mamy coraz mniej czasu i czasem łatwiej nam sprawdzić ofertę w internecie niż umawiać się z agentem. Na naszej stronie www.pna-znp.org są wszystkie informacje na temat organizacji oraz polis ubezpieczeniowych. Nasze oferty są konkurencyjne i adresowane do klientów o różnych możliwościach finansowych. Nie każdego stać jest na opłacanie kilkuset dolarów miesięcznej składki.

Dlaczego powinniśmy kupić polisę w ZNP? Co poza ceną stanowi o jej atrakcyjności?

Lojalność. Chęć poparcia swoich. Dlaczego korzystamy z usług polskich lekarzy, prawników, restauratorów, budowlańców? Bo czujemy się komfortowo, bo mamy świadomość, że budujemy wspólnie naszą siłę. Dlaczego więc nie skorzystać z oferty ubezpieczeniowej ZNP? Jest to takie samo wsparcie, a dodatkowo – i tego nie zaoferuje nam żaden amerykański ubezpieczyciel – nasza rodzina może mieć z tego sporo dodatkowych korzyści. Proszę pamiętać, że co cztery lata wydajemy na stypendiach dla naszych członków 1 mln dolarów (250 tys. rocznie)! Niech mi pani pokaże inną firmę ubezpieczeniową, która ma taki gest wobec swoich członków? Organizujemy bezpłatne badania medyczne przynajmniej kilka razy w roku, rozdajemy kartki ze zniżką na lekarstwa. Od blisko 25 lat prowadzimy i utrzymujemy Polski Ośrodek Informacyjny „Amicus Poloniae”, udzielający Polonii bezpłatnych porad prawnych. Jeśli jeszcze nie przekonałem sceptyków, proszę mi pozwolić dodać: wspieranie szkół polonijnych, zespołów tanecznych, szermierka dla dzieci, szkoła tańca, zajęcia sportowe i pełne otwarcie na społeczność polonijna. Jesteśmy, by służyć Polonii i cieszymy się z jej sukcesów, a także z naszej coraz wyrazistszej siły politycznej. Nie ukrywam, że jest także ona naszym udziałem. Zapraszam serdecznie do nas.

Rozmawiała Małgorzata Błaszczuk

Urodzony w Chicago Frank Spula jest absolwentem DePaul University, gdzie studiował biznes i psychologię. Studia podyplomowe ukończył w LOMA Institute (Life Office Management). W ZNP przeszedł przez wszystkie szczeble kariery, od skarbnika poprzez biuro sekretarza. Od 2005 r. jest 19. prezesem Związku Narodowego Polskiego. Kontrkandydatem Spuli w nadchodzących wyborach jest Paul Odrobina.

Categories: Polonia, Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*