Filmowcy w Chicago

Filmowcy w Chicago

Festiwal Filmu Polskiego w Ameryce to jedyna impreza w Chicago, podczas której Polonia ma wyjątkową okazję osobiście spotkać się z wybitnymi filmowcami znad Wisły. W tym roku przyjechało ich sporo, zarówno reżyserów filmów fabularnych i dokumentalnych, jak i aktorów, kompozytorów i scenarzystów. Już w zeszłym tygodniu mieliśmy okazję przedstawić tych, którzy swą obecnością zaszczycili otwarcie festiwalu. Dziś prezentujemy kolejną grupę gości, której towarzyszyliśmy podczas kilku ostatnich festiwalowych dni. 

Marcin Solarz, Anna i Janusz Zaorscy na tle chicagowskiego śródmieścia

Marcin Solarz, Anna i Janusz Zaorscy na tle chicagowskiego śródmieścia

Franek Wiaczorka przyjechał na festiwal z głośnym filmem „Żyvie Biełaruś”, ukazującym losy czołowego białoruskiego opozycjonisty i realia kraju, zmagającego się z dyktaturą Łukaszenki. Scenariusz do filmu napisał wspólnie z reżyserem Krzysztofem Łukaszewiczem w oparciu o własne losy. Po raz pierwszy chicagowska publiczność miała okazję spotkać się z żywą legendą białoruskiej opozycji. Z kinowej widowni posypał się grad pytań, dotyczących zarówno realizacji filmu, jak i walki Białorusinów o wolność i demokrację. – Niełatwo na Białorusi przeprowadzić aksamitną bezkrwawą rewolucję, jak stało się to w Polsce czy Czechosłowacji – mówił Wieczorka. – U nas ludzie się boją, są zastraszeni, nikt nikomu nie ufa. Czekamy na białoruskiego Wałęsę – skonkludował z uśmiechem 24-letni opozycjonista.

Kolejny młody filmowiec, Marcin Solarz, zaprezentował w Chicago swój pełnometrażowy reżyserski debiut zatytułowany „Oszukane”. Film, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, opowiada dramatyczną historię podmienionych w szpitalu sióstr bliźniaczek, które spotykają się przypadkowo po latach. Niestety, nie możemy się z Państwem podzielić refleksjami na jego temat, ponieważ projekcja i spotkanie z reżyserem miały miejsce we wtorkowy wieczór, już po zamknięciu środowego wydania gazety. W zamian za to dzielimy się refleksjami na temat pobytu Marcina w Chicago. – Jestem tu po raz pierwszy – mówił nam młody reżyser. – Nigdy wcześniej nie byłem za oceanem. Jedyną skalą porównawczą są dla mnie miasta europejskie i na ich tle Chicago wypada imponująco. W środę lecę na parę dni do Nowego Jorku. Jestem bardzo ciekawy tego miasta – dodał. Miejmy nadzieję, że po powrocie Marcin Solarz i tak najlepsze wspomnienia zachowa z Chicago.

Największą gwiazdą minionego festiwalowego tygodnia był niewątpliwie Janusz Zaorski. Ten wybitny reżyser, znany z takich obrazów jak „Szczęśliwego Nowego Jorku”, „Piłkarski poker”, czy „matka Królów, tym razem prezentował w Chicago swój najnowszy film „Syberiada Polska”. – To niezwykle ważny dla mnie film, bardzo osobisty, któremu poświęciłem blisko siedem lat pracy – mówił reżyser podczas potkania z widzami w kinie Muvico w Rosemont na przedmieściach Chicago. – Bardzo zależało mi, żeby jak najwierniej odtworzyć realia tamtych czasów. Dlatego część zdjęć kręciliśmy w centralnej Syberii, w Krasnojarskim Kraju, żeby aktorzy i cała ekipa na własnej skórze poczuli, co znaczy Syberia – dodał reżyser.

Na festiwalu Janusz Zaorski gościł wraz z żoną Anną, która w Chicago była po raz pierwszy. Oboje wykorzystywali każdą wolną chwilę, by pozwiedzać Wietrzne Miasto. – To już moja trzecia wizyta w Chicago – mówił nam reżyser. – Pierwszy raz byłem tu 25 lat temu, kiedy festiwal jeszcze raczkował, a później pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i muszę przyznać, że przez te wszystkie lata miasto bardzo się zmieniło. Jest bardzo czyste, spokojne i przyjazne. I co najważniejsze mieszka w nim wielu wspaniałych i życzliwych ludzi.

Festiwal Filmu Polskiego w Ameryce potrwa do 24 listopada i do tego czasu odwiedzi go jeszcze wielu wspaniałych filmowców z Polski, z którymi warto się spotkać.

 

Tekst i zdjęcia: Robert Wachowiak

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*