Eagles z nowym trenerem i nowymi nadziejami

fot.Jacek Jówko

Czy Eagles pod wodzą Marka Radziszewskiego obronią mistrzostwo Metropolitan SL fot.Jacek Jówko

Metropolitan Soccer League niedzielną kolejką rozpoczyna rundę jesienną. Eagles o godz. 3 pm na Schwaben Center spotkają się z Vikings. O tej samej godzinie, w tym samym miejscu, Schwaben podejmować będzie Hellenic. Wyniki tych spotkań mogą mieć istotne znaczenie dla końcowego układu tabeli.

Po rundzie jesiennej prowadzi Schwaben z 22 punktami. O trzy mniej mają Eagles, które z kolei o taką samą ilość wyprzedzają Hellenic i Vikings. Dla całej czwórki zwycięstwo w inauguracyjnej kolejce oznacza pozostanie w grze o mistrzostwo, porażka znaczące osłabienie szans.

Eagles w rundzie jesiennej prowadzić będzie Marek Radziszewski. Absolwent warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego, na co dzień asystent trenera Robert Morris University, trener Glanbard West High School oraz grup młodzieżowych, został po raz drugi szkoleniowcem Eagles.

– Pierwszy raz przejąłem Eagles po Robercie Juszczyku. Zdecydowałem się, chociaż wiedziałem, że wielu odejdzie. Na szczęście został kręgosłup zespołu. Stopniowo zaczęli dochodzić nowi, w tym spora grupa piłkarzy zagranicznych. Wyniki nie były złe. Zdobyliśmy halowe mistrzostwo Metropolitan, w rozgrywkach na otwartych stadionach też było całkiem przyzwoicie. Niestety w niektórych meczach końcówki sezonu, z powodu końcowych egzaminów na licencję trenera, nie mogłem być razem z drużyną. Nie wszyscy to akceptowali. Musiałem odejść – wspomina Radziszewski.

I chociaż miał wątpliwości, czy dwa razy do tej samej rzeki należy wchodzić, powrócił. Nie ukrywa, że na podjętą decyzję największy wpływ miały rozmowy z menadżerem zespołu Mikem Bechtoldem i telefony od grupy zawodników, którzy pamiętali współpracę z nim, cenili ją i uważali, że jego powrót jest dla Eagles najlepszym rozwiązaniem.

– Do rozgrywek przystępujemy z marszu. Miałem z zespołem tylko dwa treningi. W ubiegłym sezonie widziałem go w akcji zaledwie kilka razy. Ale znam tych chłopaków. Wiem na co ich stać. Wiem też, że tworzą zgrany kolektyw, trzymający się od wielu lat razem. To jest siła tego zespołu i podstawa do optymizmu- dodaje.

Nie ukrywa, że najbardziej liczy na Piotra Śliwę, który niedawno podpisał kontrakt zawodowy. Będzie jednak w rundzie wiosennej stać w bramce Eagles.

– Znam go od wielu lat. Mamy dobre relacje. Jest kapitanem zespołu, jednym z najjaśniejszych jego postaci. Cieszę się, że ma kontrakt w Seattle, ale jeszcze bardziej z tego, że w rundzie jesiennej będę mógł na niego liczyć.

Uważa że trzy punkty straty do Schwaben można nadrobić, tym bardziej, że zespół Tomasza Cholewy będzie osłabiony brakiem studentów, którzy jesień spędzą w uniwersyteckich zespołach.

– Każdy z tego powodu będzie osłabiony. Jedni w większym stopniu, drudzy w mniejszym. My na szczęście nie mamy zbyt wielu studentów. Ci, którzy u nas grają, ukończyli już studia i mogą koncentrować się tylko na grze w Eagles. To jest z pewnością dla nas korzystne, chociaż nie przeceniałbym tego. O tym, kto zdobędzie mistrzostwo zadecydują inne czynniki, forma, dyspozycja dnia, brak kontuzji w zespole – zaznacza nowy szkoleniowiec Eagles.

Pracując z grupami młodzieżowymi spotyka dużo piłkarzy mających polskie korzenie.

-Często zaczynają oni przygodę z piłką nożną w polonijnych akademiach piłkarskich. Później doskonalą swoje umiejętności w szkołach średnich, wielu z nich trafia do zespołów akademickich. Moim marzeniem jest to, by później grali w Eagles. Z rozmów z nimi można się przekonać, że wiedzą, co to jest tradycja, co to jest biało-czerwony strój, co oznacza orzełek na nim. Dlatego jest szansa, że przynajmniej niektórzy z nich trafią do Eagles i to oni będą w przyszłości stanowić jego siłę – dodaje z nadzieją Marek Radziszewski.

Dariusz Cisowski

Categories: Polonia, Sport Polonijny

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*