Dzieci dzieciom. Jubileusz Warsztatów Teatralnych Agaty Paleczny

Agata Paleczny
fot.Ewa Malcher

„Z przypadku nie można zostać aktorem teatralnym. Trzeba to czuć w środku, jest to jeden z tych zawodów, do którego trzeba mieć powołanie. Nie da się tego robić bez pasji” – mówi nam Agata Paleczny, dyrektor artystyczny Warsztatów Teatralnych, po 15 latach pracy z młodymi aktorami na scenie.

Anna Rosa: Od 15 lat wychowuje Pani na scenie pokolenia młodej Polonii. Dzieci, które wzięła Pani wówczas pod swe skrzydła, są dziś dorosłymi ludźmi. Jest to imponujący czas, ale zaczęła Pani dużo wcześniej.

Agata Paleczny: Tak, moja miłość do teatru zaczęła się dużo wcześniej. Związana byłam z Krakowem i jego niesamowitą atmosferą artystycznej bohemy. Studiowałam w słynnej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego, obecnie Akademii Teatralnej im. Stanisława Wyspiańskiego. Moją przyjaciółką ze studiów była m.in. Dorota Segda, obecny rektor tej uczelni. Po studiach, wraz z grupą kolegów, trafiłam do teatru w Lublinie. Były to bardzo intensywne dwa lata, jeździliśmy z przedstawieniami po całej Polsce, graliśmy na wielu scenach. Czułam się spełniona, ale czegoś mi brakowało, do tego bardzo tęskniłam za Krakowem, więc wróciłam.

I w końcu trafiła Pani do Chicago.
– Byłam młoda, kupiłam mieszkanie w Krakowie i chciałam je urządzić. W Chicago była moja przyjaciółka ze studiów, która namawiała na przyjazd. Miałam plan: pojadę, będę pracować, odłożę pieniądze i wrócę. Jednak Chicago mnie zachwyciło – nieograniczone możliwości, łatwość załatwiania spraw związanych z codziennym życiem, wolność wyboru i swoboda artystyczna. Poznałam wspaniałych ludzi i szybko zawiązaliśmy grupę twórców scenicznych, prowadząc bardzo intensywne życie teatralne i kulturalne. Grałam, rozwijałam się, zdobywałam doświadczenie sceniczne. Czasem mówię sama do siebie, że wszystko w moim życiu ułożyło się tak, bym mogła pracować z dziećmi, że moja praca z nimi jest misją, i że znalazłam się tu właśnie po to. Talenty, doświadczenie i przygotowanie zawodowe sprawiły, że mogę młodym aktorom więcej przekazać, więcej ich nauczyć. Stałam się dla tych dzieciaków mentorem, nauczycielem, pedagogiem – najwspanialsze role, jakie napisało dla mnie życie. Przez naszą nieustanną zabawę w teatr dzieci uczą się języka polskiego, kultury, historii, rozwijają słownictwo, mowę i wrażliwość. Nie ma dla mnie większej satysfakcji niż widok dziecka, które wchodzi na scenę i pięknie deklamuje tekst, wykonuje ruchy, po prostu gra!

Czasami nie docenia się siły teatru. Dziecko na scenie gra całym sobą – ciałem, słowem, rekwizytem, kostiumem, ale też bawi się przestrzenią, dźwiękiem, światłem. Teatr to nie tylko słowo. 
– Mamy takie hasło: teatr to kwintesencja wszystkich sztuk. Jednocześnie, ponieważ związany jest ze słowem, stawia wielkie bariery. Polonijnym dzieciom trudno jest wyłapać lub zrozumieć niuanse językowe, natomiast w połączeniu z ruchem ciała, muzyką, światłem, kostiumami, nawet jeśli nie rozumieją, to są w stanie wyłapać znaczenie i głębszy sens. Najbardziej lubię etap prób, tworzenia, dorastania do postaci. Dzieci same zaczynają tworzyć postać, która grają, otwierają się i są bardzo kreatywne. Okres budowania postaci i całego spektaklu zaczyna się dla nich w momencie, kiedy zrozumieją tekst. Przez to teatr staje się edukacyjny. Nadbudowuje się cała warstwa kulturowa związana z językiem, z frazeologią, utartymi powiedzeniami, które dla nas są oczywiste, ale dla dzieci są trudne do zrozumienia.

„Bajkowe podróże, czyli wspomnień czar”
niedziela, 9 czerwca 2019,
godz. 4.00 pm
Copernicus Center, Chicago

Pani teatr od wielu lat kształci młodych Polaków. Bardzo wspomaga dom, szkołę. Dzieci, które są nieśmiałe lub mają problemy z wymową, dzięki teatrowi otwierają się.
– Jest to jedno z naszych zadań. Mówię, że uczymy języka polskiego przez zabawę w teatr. Zależy nam, by w dzieciach obudzić miłość do języka, dać im umiejętność posługiwania się nim, a przez to obudzić miłość do Polski, do jej kultury, literatury – żeby miały ochotę tam pojechać, spotkać się z kuzynami, z babcią. Przez uczenie się języka polskiego w taki sposób, w jaki my uczymy, przez konsekwentne powtarzanie tej samej piosenki, roli, wiersza, dzieci uczą się w sposób nieświadomy, fantastycznie poszerzają swoje słownictwo, ale też warstwę kulturową, która jest dla nich obca, bo nigdy nie doświadczyły tego, co doświadczyli ich rodzice dorastając w Polsce.  Mamy, na przykład w repertuarze piosenkę „Trzepak”. Dla nas trzepak był czymś niezwykłym, był centrum naszego świata, miejscem spotkań, zabaw, zwierzeń, czasami pierwszych pocałunków.  Tutejsze dzieci nawet nie znają takiego przedmiotu, dla nich to słowo nie niesie żadnych konotacji kulturowych.

Mówi się o Pani teatrze, że jest to teatr trzech pokoleń. Wychowuje Pani i buduje pomosty pomiędzy generacjami.
– W naszym teatrze na scenie spotykają się dzieci, rodzice i dziadkowie. Razem budujemy postacie, poszczególne sceny i cały sens przedstawienia. Teksty, które pisze dla nas głównie Piotr Kukuła, są wielowarstwowe. Inaczej odbierają je dzieci, zupełnie inaczej dorośli. Wielopokoleniowość przechodzi również na widownię, bo oglądają nas całe rodziny. Rodzice reagują inaczej i w zupełnie innych miejscach, niż dzieci.

Była Pani pierwszą osobą, która otworzyła w Chicago warsztaty teatralne dla dzieci polonijnych. Obecnie ta forma edukacji artystycznej stała się bardzo modna. Powstaje wiele małych teatrów, warsztatów. Jak ocenia Pani takie inicjatywy?
– Tak, byliśmy pierwszym teatrem tego typu – z dziećmi i dla dzieci – o tak dużej skali. Uważam, że to zjawisko bardzo pozytywne i cieszę się, że zaczęto doceniać edukację przez teatr, którą my realizujemy od 15 lat. Dla mnie zawsze była to misja i nie mogę tego przełożyć na żadne wartości wymierne. Uwielbiam swoją pracę, robię to, bo bardzo chcę. Każdy spektakl to wielki projekt, w który włącza się każdy członek naszej teatralnej rodziny. Każde dziecko ma rolę, każde jest zaangażowane w budowanie przedstawiania. Dzieci przychodzą do nas, bo same chcą. Efekty, które osiągamy, możliwe są dzięki temu, że dzieci angażują się z taką samą radością, pasją, jak my. Dzięki tej chęci stają się otwarte, bardziej pewne siebie, śmielsze. Jest to niesamowity progres. Czasami przez wiele zajęć dziecko nie jest w stanie się odezwać, bo nie czuje się komfortowo, bo się wstydzi, jest nieśmiałe. Nagle przychodzi moment, że to w dziecku pęka i pięknie się wtedy otwiera. Widząc to masz pewność i wielką satysfakcję, że to, co robisz, działa.

Dzieci dzieciom, ale też o dzieciach. Jakie inicjatywy artystyczne udało wam się zrealizować do tej pory i jakie właśnie realizujecie?
– Dzieci dzieciom – takie hasło mają nasze spektakle. Pierwsze przedstawienie dla dzieci, „Łąkę”, wystawialiśmy z okazji Dnia Dziecka w 2004 roku. W ciągu 15 lat takich inicjatyw było mnóstwo – specjalnie pisane dla nas scenariusze, wspaniała choreografia Marzeny Pol, cudowne kostiumy Maryli Pawliny. 9 czerwca na scenie Copernicus Center zaprezentujemy nasz wyjątkowy, jubileuszowy spektakl, „Bajkowe podróże”, który łączy wiele naszych przedstawień, to swego rodzaju wspomnień czar. Chodziło nam o to, by pokazać dzieci w różnorodnym repertuarze. Wybraliśmy sceny, piosenki i postacie najczęściej oklaskiwane przez publiczność i ułożyliśmy je w jedną historię. Będzie dużo zabawy, pięknych kostiumów, tańca i muzyki, ale też refleksji i wspomnień. Spektakl jest podsumowaniem 15 lat pracy, wystąpią dzieciaki w wieku od 3 do 70 lat i do takiej publiczności kierujemy tę sztukę.

Co będzie tematem sztuki?
– Nasz teatr, oczywiście! Jest to nasza historia opowiedziana z perspektywy moli garderobianych, które przez 15 lat towarzyszyły nam w próbach i spektaklach i wspominają różne wydarzenia, które miały miejsce w teatrze. Gramy samych siebie, scenariusz składa się ze scen i piosenek napisanych specjalnie dla nas do konkretnych przedstawiań. Będzie to prawdziwa podróż sentymentalna.

Kiedy można będzie spektakl zobaczyć?
– Będzie to tylko jedno przedstawienie, nad którym pracujemy długo i bardzo intensywnie. Zapraszamy małych i dużych do Copernicus Center 9 czerwca. Będzie to wspaniały prezent dla dzieci z okazji Dnia Dziecka. Proszę pamiętać, jak niesamowicie rozwijający jest teatr, zarówno dla małego aktora, jak i dla małego widza. Dzieci 4- czy 5-letnie mają ogromną wrażliwość, przeżywają ruch, kostiumy, muzykę, śpiew nawet jeśli nie rozumieją wszystkiego, co dzieje się na scenie. Dla nich to wielkie przeżycie. Spektakl jest bardzo rodzinny, dodatkowo dużo dzieje się poza sceną – wystawa prac konkursu plastycznego, malowanie buziek, dmuchanie balonów, wystawa naszych kostiumów. Serdecznie zapraszam w imieniu małych aktorów, którzy tak wiele pracy włożyli w stworzenie przedstawienia. Największą nagrodą dla nich są oklaski zachwyconej publiczności.

Dziękuję za rozmowę.

a.rosa@zwiazkowy.com

Categories: Polonia, Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*