Debata „Kapitał Polonii” – o znaczeniu potencjału Polonii dla polskiej gospodarki

Debata „Kapitał Polonii” – o znaczeniu potencjału Polonii dla polskiej gospodarki

Przedstawiciele Polonii to ambasadorzy, którzy mogą lobbować w sprawach społecznych, politycznych i finansowych. Nie można zapomnieć o ich potencjale gospodarczym – mówił wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak podczas wtorkowej debaty „Kapitał Polonii” w Warszawie.

Jak podkreślił Dziedziczak, znaczącą częścią naszej narodowej wspólnoty są właśnie Polacy za granicą – podczas, gdy w kraju mieszka ich około 37 milionów, za granicą niemalże 20 milionów. „Ci ludzie są dla nas ogromnym kapitałem, nie tylko w klasycznym rozumieniu, finansowym, ale też społecznym – do budowania dobrego imienia Polski, promocji naszego kraju. Zawsze rozmawiając z Polakami za granicą apelujemy, żeby byli tej Polski ambasadorami, żeby bronili dobrego imienia Polski i żeby tworzyli polskie lobby zarówno (…) społeczne – rozumiane jako życie publiczne, ale i lobby finansowe” – powiedział.

Przedstawiciele Polonii – jak mówił – mogą wywierać chociażby nacisk polityczny. „Te 20 milionów osób to potencjalni wyborcy, z których znaczna część z nich posiada już obywatelstwa krajów, w których mieszka. Mogą zadawać politykom pytania, co zamierzają zrobić dla Polski w kraju i co zamierzają robić dla Polaków mieszkających poza krajem, od lekcji polskiego przez pomniki, tablice czy nazwy ulic związane z wielkimi Polakami” – dodał.

„Klasycznym przekładem wywartego nacisku były lata 90. i wielka debata w Stanach Zjednoczonych na temat przyjęcia Polski do NATO. (…) Bardzo duża część amerykańskiego Senatu (…) była sceptycznie nastawiona co do tego, czy przyjąć Polskę do Paktu Północnoatlantyckiego. Wtedy zmobilizowała się amerykańska Polonia, której jest mniej więcej 10 mln, i w każdym okręgu senackim (…) krótko i konkretnie pytało polityków, jaka jest ich opinia nt. przyjęcia Polski do NATO i podkreślało, że jeśli są przeciw, to mają zapomnieć o ich głosach” – przypomniał.

„To przykład sukcesu z wykorzystaniem kapitału polonijnego, właśnie lobbingu politycznego. (…) Podobny mechanizm został zastosowany przy wyborach prezydenckich (…). Sukcesem naszego kraju jest to, że pan Donald Trump i jego administracja doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że – tu zaryzykujmy odważną tezę – że Trump jest prezydentem Stanów Zjednoczonych dzięki głosom Polaków amerykańskiego pochodzenia, z amerykańskim obywatelstwem” – podkreślił.

Zdaniem Dziedziczaka równie ważne jak wykorzystywanie kapitału publicznego Polonii, jest wykorzystanie jej kapitału konsumenckiego. Istotna w tej kwestii, jak mówił, może być rezygnacja przedstawicieli Polonii z usług lub produktów antypolskich firm lub – z drugiej strony – pozytywne podejście do spółek promujących Polskę, np. przez fundowanie pomników i inne propolskie działania. „Warto, żebyśmy jasno przekazali sygnał, że wtedy 20 mln konsumentów plus 37 (mln) w kraju będzie te produkty kupować. W tym celu od dwóch lat próbujemy współpracować z Polonią i mobilizować do tego typu zachowań” – dodał.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz zaznaczył, że temat konferencji – „Kapitał Polonii” – można rozumieć nie tylko gospodarczo. „Kapitał to nie są tylko pieniądze, to rozumienie w sensie leninowskim. Kapitał to jest rzecz zdecydowanie szersza i większa, a w przypadku Polonii to po prostu widać. To są ludzie, to są doświadczenia i wiedza o krajach, w których przebywamy. To są związki z Polonią, jak i ze środowiskami tamtejszymi, w których żyją. To są struktury polityczne w których działają, media tworzone i współtworzone z ludźmi, wśród których Polonia mieszka” – powiedział.

„Coraz bardziej świadomie polski rząd zaczyna korzystać z tego instrumentu, jakim jest Polonia i polski kapitał. Zarówno w obronie spraw godnościowych, jak dobre imię Polski, które też kosztuje. To wszystko jest przeliczane na pieniądze. Walka o dobre imię Polski ma swój istotny wymiar finansowy” – powiedział.

Sakiewicz przypomniał, że istotny w tym aspekcie jest polski patriotyzm gospodarczy – czuli kupowanie polskich produktów, polskich wyrobów. „To szczególnie modne wśród Polonii, to ona wprowadziła tę modę. Polonia szukała polskich wyrobów i nauczyła Polaków mieszkających w Polsce, że należy kupować swoje. Dzięki temu, w zależności od ich typu, obroty polskich firm wzrosły od pięciu do kilkudziesięciu procent. Patriotyzm może się wyrażać zarówno w zakupie polskiego keczupu lub polskiego soku jabłkowego, jak i w zamówieniu przez prezesa spółki polskich lokomotyw, czy umieszczenia w polskim banku konta swojej firmy” – dodał.

Ekspert Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa Kamil Goral podkreślił, że celem wykorzystywania kapitału Polonii jest nie tylko namawianie Polaków mieszkających i prowadzących działalności gospodarcze za granicą, aby wracali do kraju ze swoim kapitałem i know-how, ale też sprawienie, by polskie przedsiębiorstwa miały łatwiejszą drogę, łatwiejszy dostęp na zagraniczne rynki. Dlatego, jak mówił, należy im dać „kontakty, wiedzę, współpracę z Polakami, którzy często wiele lat zdobywali jakiś rynek, uczyli się jakiegoś rynku”.

„Mamy Polaków, którzy przychodzą z pomysłem na biznes i nie wiedzą, jak się za niego wziąć. Nie mają w tym momencie wiarygodnych partnerów w Niemczech, Francji czy Włoszech, którzy znają rynek i mają być może swoje sklepy, swoje zakłady. Brak im kogoś, kto ich wprowadzi, kto pozna ich z klientami. To jest często dużo więcej warte niż kapitał, niż pieniądze. Dużą barierą w tej ekspansji zagranicznej polskich przedsiębiorstw jest obawa, co ich tam za granicą czeka, co ich spotka. Dlatego jako RG SWS chcemy działać w tę drugą stronę i (…) kojarzyć te podmioty, kojarzyć ludzi, którzy będą w tej atmosferze, którą my zbudujemy, ze sobą współpracowali, ufali sobie, pomagali sobie w analizie otoczenia i rynku” – dodał. „Potencjał Polaków tutaj i potencjał Polaków tam skumulowane mogą dać razem większy potencjał, niż te same potencjały oddzielnie” – podkreślił.

Poseł Bartłomiej Wróblewski zauważył, że bariery dla polonijnych przedsiębiorców chcących inwestować w Polsce są takie same, jak dla mieszkańców kraju. „Od wielu lat są takie same, dla osób za granicą są jednak odczuwane jako dużo większe – np. biurokracja, ograniczenia związane z przepisami i ich małą interpretacją. Myślę, że tym działaniem, które w największym stopniu może zachęcić Polaków mieszkających za granicą do większego inwestowania w Polsce (…) jest poprawa warunków funkcjonowania biznesu w Polsce, co ma dwa wymiary: nasz krajowy i integrujący, zachęcający innych do inwestycji” – powiedział.

W konferencji udział wzięli także m.in. wiceprezes Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Andrzej Kensbok, wiceprezes zarządu PKO BP Maks Kraczkowski – wiceprezes zarządu PKO BP, prezes zarządu Instytutu Zmian Rafał Kożuchowski oraz prezes Centrum Polskiego im. Ignacego Jana Paderewskiego w Brukseli Zenon Łupina i poseł Adam Abramowicz. Organizatorem wydarzenia była Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa.(PAP)

fot.Tytus Zmijewski/EPA

Categories: Gospodarka, Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*