Coś musi w tej Ameryce być. Senackie wyróżnienie dla Andrzeja Goldewskiego, autora cyklu „Śladami Podlasian”

Coś musi w tej Ameryce być. Senackie wyróżnienie dla Andrzeja Goldewskiego, autora cyklu „Śladami Podlasian”

Dziennikarz białostockiego oddziału Telewizji Polskiej Andrzej Godlewski zdobył wyróżnienie w konkursie o nagrodę Marszałka Senatu RP dla dziennikarzy polskich i polonijnych. Temat XI edycji tego konkursu: „Polonia wczoraj i dziś – zmiana pokoleniowa. Nowe obowiązki i nowe oczekiwania”. Uroczystość wręczenia nagród odbyła się 28 stycznia 2014 r. w Senacie RP. Andrzej Godlewski dołączył do prestiżowego grona dziennikarzy docenionych przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej.

Red. Andrzej Godlewski (z lewej) odbiera wyróżnienie z rąk marszałka Senatu Bogdana Borusewicza fot.arch. pryw.

Red. Andrzej Godlewski (z lewej) odbiera wyróżnienie z rąk marszałka Senatu Bogdana Borusewicza fot.arch. pryw.

 

Andrzej Kazimierczak: Gratulujemy zdobycia prestiżowej nagrody. Spodziewał się jej Pan?

Andrzej Godlewski: – O sponsorowanym przez Senat konkursie wiedziałem już wcześniej. Jednak dopiero jadąc któregoś dnia samochodem otrzymałem telefon od pewnej pani, która powiedziała, że ktoś z Senatu oglądał mój materiał w hotelu w Egipcie i wyraża zdziwienie, że jeszcze nie został zgłoszony do konkursu. Skoro więc otrzymałem potwierdzenie zainteresowania moim dorobkiem, to wysłałem do oceny jeden z odcinków cyklu „Śladami Podlasian” i wtedy wiedziałem już, że mam szansę na wygranie w konkursie przynajmniej jakiejś nagrody. Senat RP usilnie promuje tego typu produkcje i nie pomyliłem się. Zdobyłem wyróżnienie i bardzo wysoko sobie cenię przyznany mi przez Senat zaszczyt.

Można powiedzieć, że specjalizuje się Pan w Polonii amerykańskiej i kanadyjskiej. Skąd wynika takie zainteresowanie?

Podczas parady w Nowym Jorku fot.arch.pryw.

Podczas parady w Nowym Jorku fot.arch.pryw.

− Mam przyjaciół rozsianych w całej Ameryce Północnej. Jeśli ktoś, tak jak ja, pochodzi z Podlasia, to siłą rzeczy musi interesować się Ameryką. Przez 17 lat mieszkałem w Mońkach, kończyłem tam szkoły, a tam większość mieszkańców ma bliższą lub dalszą rodzinę poza granicami Polski – głównie w Stanach Zjednoczonych. To miasto żyło przez wiele lat Ameryką i ja też marzyłem, żeby tam pojechać. Byłem, można powiedzieć, przesiąknięty klimatem Ameryki. Choć chęć zwiedzania świata była u mnie od zawsze, to możliwość pokazywania na taśmie filmowej Polonii w Ameryce zaistniała zupełnie przypadkowo. Zrobiliśmy kiedyś próbny odcinek o życiu Polonusów. Spotkał się z dużym zainteresowaniem. Wciągnęło mnie to, więc postanowiłem cykl kontynuować.

Wówczas powstała myśl przedstawiania życia Podlasian za oceanem?

− Zrobiliśmy już 24 odcinki tego cyklu, choć naszym celem nie jest ukazywanie wyłącznie postaci Podlasian i ich osiągnięć. Naszym zamiarem jest prezentowanie naszych krajan na tle przedstawicieli innych regionów Polski, ale też na tle innych narodowości. Często pokazujemy podlaskie rodziny, ale też ich włoskich, irlandzkich, niemieckich, czy nawet indiańskich sąsiadów. Przedstawiamy ich życie, kontynuowane zwyczaje i obyczaje w konfrontacji z innymi narodowościami, które wspólnie tworzą naród  umownie zwany amerykańskim.

 Jacy są więc ci Podlasianie za oceanem?

Andrzej Godlewski podczas jednej z wizyt w Chicago fot.arch.pryw.

Andrzej Godlewski podczas jednej z wizyt w Chicago fot.arch.pryw.

Różni. W żadnym wypadku nie wolno ich wrzucać do jednego worka. Zdaję sobie sprawę, że w Stanach Zjednoczonych istnieją stereotypy na temat ludzi z północno-wschodniej Polski. Istnieją przeniesione na zagraniczny grunt animozje lokalne, jednak nie wolno nikogo oceniać na podstawie regionu, skąd pochodzi. Każdy człowiek jest oddzielną osobowością i tylko to trzeba brać pod uwagę. Podlasianie różnią się między sobą doświadczeniem, wykształceniem i wieloma innymi cechami, dlatego każdy mój krajan mieszkający za granicą, każdy będący dobrym i cennym człowiekiem, stanowi osobną historię wartą opowiedzenia. Opowiadam więc w swoim cyklu o Podlasianach mieszkających i w Nowym Jorku, i na Florydzie, i w Newadzie, Kalifornii i wielu innych stanach, gdzie tylko udaje mi się moich krajan znaleźć. Chyba jednak najwięcej z nich mieszka w Chicago. O Wietrznym Mieście dzięki wydatnej pomocy dwojga moich współpracowników – Lucy Hebdy i Jesse Kulika – powstało najwięcej materiału filmowego, który jest chętnie oglądany przez widownię w Polsce. W przyszłości z całą pewnością wyszukam kolejnych Podlasian w Chicago, by pokazać, jak tam się odnajdują, jak się aklimatyzują na emigracji i jakie perspektywy mają ich już urodzone w Ameryce dzieci.

Jest rzeczą chyba zrozumiałą, że Polacy powinni aklimatyzować się na emigracji bez względu na to, w jakim kraju przebywają. Czy jednak żyjąc w Stanach Zjednoczonych powinni się też amerykanizować?

− Wszystko zależy od tego, w jakim tempie. Jeśli polski emigrant już po kilku latach zapomina języka polskiego, to chyba coś nie jest w porządku. Moim zdaniem, nie wystarcza tłumaczenie, że żyje od kilku lat w środowisku wyłącznie amerykańskim i dlatego mówi z silnym obcym akcentem. W kilka lat nie można zapomnieć ojczystego języka. Tymczasem, gdy już emigrant podjął decyzję, że będzie to jego druga ojczyzna, to jest rzeczą naturalną przyjmowanie tutejszych zasad i życie w zgodzie z miejscowymi prawidłami. Powinien zapomnieć o zasadach przywiezionych z Polski i przyjąć reguły, które obowiązują w danym mieście, dzielnicy czy bloku, te, których również przestrzegają jego bliżsi i dalsi sąsiedzi. Takie zamerykanizowanie oczywiście pochwalam. Z drugiej strony da się zauważyć zachowanie, nie tylko u Podlasian na emigracji, ale często u młodych Polaków, którzy nie wiadomo z jakiego powodu wstydzą się Polski. W Europie tego się nie słyszy, a w Ameryce często ma miejsce totalne narzekanie na wszystko, co polskie – polski rząd, polską gospodarkę, polskie zwyczaje itd., itp. Myślę, że powinniśmy unikać takiego myślenia za wszelką cenę, bo Polska to duży, piękny kraj, który ma osiągnięcia nie tylko w historii, ale i współcześnie. Szczególnie na emigracji powinniśmy doceniać i podkreślać wszystko, co polskie, na każdym kroku.

Czy jest coś, czego mieszkańcy Polski mogliby nauczyć się od Polaków rozsianych po świecie?

Red. Andrzej Godlewski "w pracy" - podczas polskiej parady w Chicago fot.arch.pryw.

Red. Andrzej Godlewski „w pracy” – podczas polskiej parady w Chicago fot.arch.pryw.

− Moim zdaniem, Polacy powinni jeszcze więcej podróżować i nie tylko po Europie, czy do Egiptu. Powinni odbyć podróż za ocean – do Stanów Zjednoczonych i Kanady, by z bliska przyjrzeć się nieco odmiennemu stylowi życia, który w wielu jego elementach możemy z powodzeniem naśladować. Mam tu na myśli między innymi poszanowanie dla własnego kraju. Poszanowanie wyrażane na co dzień, co w Ameryce można zauważyć w postaci wywieszanych w każdym możliwym miejscu flag narodowych, flag zawieszanych bez żadnej szczególnej okazji. Po prostu dla wyrażenia dumy z faktu bycia obywatelem tego wspaniałego kraju.

W jednym z odcinków „Podlasian” stawia Pan pytanie: co sprawia, że przez tyle lat ludzie z całego świata niezmiennie chcą przyjeżdżać do Ameryki? Czy będąc wiele razy gościem na ziemi amerykańskiej znalazł Pan odpowiedź na to frapujące pytanie?

− Często będąc w Stanach sam się zastawiam, że coś musi w tej Ameryce być. Może to jest pole magnetyczne, może to jest takie miejsce na ziemi, że ktokolwiek się w nim znajdzie, to poczuje się dobrze. Pytałem wiele osób, które potwierdziły, że nawet w kryzysie, a może nawet szczególnie w kryzysie, ciągną do Ameryki, bo tam się po prostu dobrze czują. Wprawdzie reguły i zasady życia w Ameryce są twarde, to jednak są to jedne z najlepszych reguł na świecie. Być może obowiązujące tu zasady jakoś wpływają na naszą psychikę. W mojej opinii, życie w Europie wydaje się być bardziej surowe, natomiast w Ameryce na każdym kroku da się odczuć pewną lekkość, która powoduje, że ludzie czują się po prostu lepiej. Mam odczucie, że w Stanach można szeroko zaczerpnąć oddechu i przypuszczalnie ten fakt stanowi jeden z całej listy powodów, dlaczego cały świat lgnie do Ameryki, choć jednoznacznie na to pytanie przypuszczalnie nikt nie potrafi odpowiedzieć.

Dziękuję za rozmowę i za cały cykl filmowy o nas, polskich emigrantach w Ameryce. Liczymy, że następne odcinki będą równie obiektywne i rzetelne jak dotychczasowe.

Rozmawiał Andrzej Kazimierczak

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*