Co się stało w Copernicus Center?

Co się stało w Copernicus Center?

Copernicus Center zna każdy mieszkający w Chicago Polak. To miejsce koncertów, wydarzeń kulturalnych i festiwalu Taste of Polonia. W zeszłym tygodniu przez szacowną polonijną instytucję przetoczyła się burza, która zmiotła ze stanowiska Gregga Kobelińskiego – wieloletniego dyrektora zarządzającego Copernicus Center. Wśród Polonii huczy od plotek i domysłów.

Gregga Kobelińskiego w środowisku polonijnym zna praktycznie każdy. Syn założyciela Fundacji Kopernikowskiej Mitchella Kobelińskiego od siedmiu lat był dyrektorem zarządzającym Copernicus Center, a wcześniej przez cztery lata pełnił funkcję prezesa zarządu fundacji. Przez współpracowników uważany za człowieka bez reszty poświęconego swojej pracy. Tym większe zaskoczenie wywołała wiadomość, że Gregg Kobeliński stracił stanowisko dyrektora i rozstał się z fundacją. Wiadomość nieoficjalna, ponieważ Fundacja Kopernikowska nie wydała dotąd na ten temat oficjalnego komunikatu.

Dzwonimy do Copernicus Center, do biura dyrektora zarządzającego. Początkowo nikt nie odbiera, a do nagrania na automatyczną sekretarkę zachęca głos… Gregga Kobelińskiego. Jego nazwisko i funkcja figurują wciąż na stronie internetowej Centrum Kopernikowskiego. Dodzwonić udaje się za drugim razem.

Ted Przybylo, jak wynika z informacji umieszczonej na stronie internetowej – skarbnik zarządu, przedstawia się jako pełniący obowiązki dyrektora wykonawczego. Na pytanie o zmiany personalne w zarządzie fundacji Przybylo potwierdza, że stanowiska stracili wiceprezydent zarządu Lester Wojcinowic i Gregg Kobeliński. Zdaniem Teda Przybylo, Kobeliński sam zrezygnował ze stanowiska. Dlaczego? Tutaj Przybylo odmawia komentarza, mówi tylko, że „Copernicus Center to obecnie instytucja dobrze zarządzana i stabilniejsza niż kiedykolwiek wcześniej”. Pytany o okoliczności odejścia ze stanowiska Wojcinowica tłumaczy, że ich nie zna. „Wiem tylko, że pan Wojcinowic przestał od jakiegoś czasu przychodzić na zebrania” – mówi Ted Przybylo.

W tym miejscu pojawiają się nieścisłości. Od pragnącego zachować anonimowość pracownika Copernicus Center dowiadujemy się, że 25 stycznia Kobeliński „został zawieszony na sześć tygodni z powodów rodzinnych”. Z samej Fundacji znamy już dwie wersje, że „zawieszony” i że „sam zrezygnował”.

Dzwonimy więc do Gregga Kobelińskiego, który mówi nam, że stracił stanowisko. Pytany o powody, odmawia komentarza. „Nie lubię mówić o sobie. Moja praca, którą włożyłem w rozwój Centrum Kopernikowskiego, mówi sama za siebie”. Pytam ponownie, dlaczego został zwolniony. „Nie mogę panu powiedzieć.” Na pytanie, czy boi się odpowiedzieć na pytanie o przyczyny zwolnienienia, Kobeliński odpowiada: „Pracowałem tam tak długo, że nie boję się niczego i nikogo”.

Pomimo prób nie udaje nam się skontaktować z prezesem zarządu Mario Mikodą. Ted Przybylo informuje, że prezes jest niedostępny i przekaże mu, aby oddzwonił do redakcji. Do chwili oddania gazety do druku, Mario Mikoda nie kontaktuje się z nami.

Natomiast członkowie zarządu, pracownicy i współpracownicy Copernicus Center godzą się na rozmowę pod warunkiem zachowania anonimowości. Jeden z rozmówców zdradza, że od jakiegoś czasu w Copernicus Center trwa wewnętrzne dochodzenie dotyczące działania na szkodę fundacji. Z dobrze poinformowanego źródła dowiadujemy się, że chodzi o kontrakty budowlane i remontowe opiewające na zawyżone kwoty.

Zwolnienie Gregga Kobelińskiego bez podania tej informacji do wiadomości oraz swoista zmowa milczenia wokół przyczyn zwolnienia pozostawią ogromne pole do domysłów i spekulacji. Stawiają także pytanie o przejrzystość działalności fundacji. Copernicus Center stało się w ostatnich latach jednym z najważniejszych ośrodków życia społeczno-kulturalnego, dlatego społeczności polonijnej należy się klarowne stanowisko i wyjaśnienie powodów zwolnienia prominentnych członków zarządu.

Ale pytań jest więcej znacznie więcej, a wśród nich wybija się jedno: dlaczego dyrektor zarządzający traci pracę pomimo rekordowych dochodów rocznych fundacji? Dlaczego zarząd Copernicus Center nabiera w tej sprawie przysłowiowej wody w usta?

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

fot.Artur Partyka

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*