Co piszczy w trawie?

Co piszczy w trawie?

Zaczęło się to pięć lat temu, kiedy Ania Radzikowska – inicjatorka i siła sprawcza grupy poetów oscylującej wokół Art Gallery Kafe, wystawiła wspólnie z Eweliną Zielińską i Jackiem Pyszkowskim swoją lekką i zabawną sztukę „Sen Kniazia Acusia, czyli rymowanki pani Anki” w inscenizacji Wiecha Gogacza. Chwyciło, podobało się, publiczność czekała na więcej.

Potem do grupy dołączył Leszek Starczewski i od tej pory trójka, znana teraz jako Acuś, Lesio i Gagatka, zaczęła pokazywać kolejne programy, w których każdy wykonywał własne poetyckie teksty – czasem poważne, ale na ogół szalenie zabawne. Bo są to poeci utalentowani, myślący, mający dużo do powiedzenia, a przy tym obdarzeni ogromnym i przewrotnym poczuciem humoru.
Ostatnio oglądamy nowy cykl ich imprez, nazwany „kwartalnicami”. W ostatnią sobotę poeci, których grupa rośnie z przedstawienia na przedstawienie, wystąpili pod hasłem czy też tytułem „Maj”, zapowiadając w swoim stylu, że wiersze będą przeważnie… nie na temat. I słowa dotrzymali.
Program był bogaty poetycko i muzycznie. Przybyli nowi piszący aktorzy, a muzykę porywająco wykonywał czteroosobowy zespół: Bartłomiej Ciężobka (klawisze) Jerzy Barnaś (gitara i wokal), Przemek Lukacz (harmonijka ustna) i Mateusz Szpak (bębenek). Poeci, zajmujący miejsca to na małej scenie, to w pierwszym rzędzie krzeseł, komunikowali się swobodnie między sobą i z zachwyconą publicznością, a kiedy coś nie poszło tak jak powinno, improwizowali śmieszne komentarze tak zgrabnie, że czasem wyglądało to na przygotowane i wyreżyserowane wstawki w programie.
Widownia nie oszczędzając dłoni sypała co chwila salwami braw, przyłączała się do śpiewania piosenek i okrzykami dawała znać, że świetnie się bawi. W beztroskiej i ciepłej atmosferze dawało się wyczuć – tak jak na każdym przedstawieniu tego niezwykłego teatru, że wykonawcy po prostu lubią się wzajemnie i lubią nas, swoich widzów i słuchaczy.
Będziemy teraz czekać na następną kwartalnicę, która odbędzie się za kwartał, lub wcześniej bądź później – z nimi nigdy nie wiadomo – i wiersze będą nie na temat. Jedno tylko jest pewne: będziemy się dobrze bawić z…. no, z kim? Zapytana o to, jak ich grupę nazywać, Ania Radzikowska przyznaje: – Chwilowo jesteśmy bezimienni, ale to raczej tylko kwestia czasu. – A na zadane przez nią samą pytanie, zacytowane w tytule, odpowiada finałem wiersza: „Że w tej trawie, panowie i panie, właśnie dla was tak piszczą… poeci.”

Tekst i zdjęcie: Krystyna Cygielska

Na zdjęciu: Prawie cała obsada sobotniego wieczoru

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*