Chicago – heroinowa stolica Ameryki

 fot.YouTube.com

fot.YouTube.com

Zdjęcie narkomanów z Ohio, którzy przedawkowali w samochodzie w obecności siedzącego na tylnym siedzeniu wnuka, poruszyło Amerykę. Na chwilę o problemie zrobiło się głośno, bo heroina drąży jak rak. Ale to Chicago zyskało niechlubny tytuł heroinowej stolicy Ameryki. Narkotyk zbiera śmiertelne żniwo wśród tutejszej Polonii, szczególnie młodej.

23 września minęło dziewięć miesięcy od śmierci Sebastiana, 27-letniego Polaka, który zmarł po przedawkowaniu heroiny. Ciało Sebastiana znalazła jego matka, Agnieszka. – Tego dnia, około drugiej po południu pojechałam do pracy. Pożegnałam się z Sebastianem, zdawkowo, powiedziałam „do zobaczenia wieczorem”. Kiedy wróciłam po północy, znalazłam go martwego w łazience. Nie żył od przynajmniej dziewięciu godzin, musiał wziąć śmiertelną dawkę heroiny zaraz po moim wyjściu – mówi nam Agnieszka, która prosi, żeby nie podawać jej nazwiska.

Agnieszka pierwsze oznaki nałogu u syna zauważyła w 2012 roku. Sebastian często przysypiał, miał dziwne drgawki, a w końcu Agnieszka znalazła w pokoju syna strzykawki. Heroina. – Oczywiście zaklinał się, że wziął tylko jeden raz, że chciał spróbować. Uwierzyłam, bo chciałam uwierzyć. Potem prosiłam, błagałam, namawiałam na leczenie.

Sebastian zgłosił się na zamknięte leczenie do Haymarket Center we wrześniu 2013 roku; po ukończeniu terapii był czysty przez sześć miesięcy, a potem zaczął znowu brać. Próbował przestać, tym razem odtruł się sam w domu i wytrzymał bez narkotyków prawie rok. Potem ćpał „w kratkę”, okresy brania przeplatane były okresami abstynencji. 23 stycznia 2016 przedawkował heroinę po raz pierwszy. I ostatni.
– Wszyscy specjaliści, do których dzwoniłam, kiedy Sebastian brał, radzili mi, żebym wyrzuciła go z domu, nie pomagała. Ale nie potrafiłam tego zrobić, jak to matka. To się łatwo mówi, ale jak się ma uzależnione dziecko, bardzo ciężko jest się na to zdecydować. Mieszkał ze mną przez cały czas, zdarzało się, że wynosił z domu rzeczy, sprzedawał, znikał, potem wracał – mówi Agnieszka.

Agnieszka nigdy nie zapomni widoku martwego syna, nie da się go tak po prostu wymazać z głowy. Żałuje, że wierzyła w zapewnienia Sebastiana, że przecież wziął tylko raz, że sam sobie poradzi. – Narkomanowi nie wolno wierzyć, nawet jeśli to własne dziecko. Jeśli mówi, że wziął heroinę jeden raz, to jest to o jeden raz za dużo, a poza tym kłamie. Od razu trzeba działać, próbować dziecku pomóc, rozmawiać – mówi.
Pytam, czy gdyby mogła cofnąć czas, postąpiłaby inaczej. – Może poświęcałabym mu więcej czasu, bardziej się interesowała. Ale nie było kiedy, praca, dom, ciągła gonitwa i pośpiech. To był młody człowiek, całe życie było przed nim. Jego już nie ma, a ja muszę dalej żyć.

O tym się nie mówi, ale wśród Polaków panuje epidemia heroinizmu. Kilka lat temu, żeby kupić narkotyki trzeba było jechać na południe albo na zachód miasta. Dzisiaj heroinę sprzedają Polacy. W Jefferson Park, na Jackowie, w polskich dzielnicach, na przedmieściach, wszędzie

Amerykańska stolica heroiny

Daniel Jarosz jest terapeutą uzależnień. Pracuje w ośrodku leczenia uzależnień Haymarket Center, w śródmieściu Chicago. – Mamy epidemię heroinizmu, wśród pacjentów, którzy trafiają na odwyk, nawet 80 proc. to uzależnieni od heroiny. Nic nie wskazuje, żeby coś miało się zmienić. Myślę, że tak już zostanie. Chicago to amerykańska stolica heroiny.

Jarosz mówi, że ciężko jest ocenić rozmiar narkomanii wśród polonijnej społeczności. Większość pacjentów w średnim wieku leczy się z alkoholizmu, ale wśród młodych heroina to najpopularniejszy narkotyk. – Inna sprawa, że biorąc heroinę ciężko jest dożyć wieku średniego. Śmiertelność wśród narkomanów jest duża, a heroinę bardzo łatwo przedawkować.

Pytany o powody ekspansji heroiny Jarosz mówi, że większość narkomanów zaczynała od substancji legalnych, przepisanych przez lekarza opiatowych tabletek przeciwbólowych. Łagodzą ból, ale zmieniają nastrój. Dość szybko okazuje się, że trzeba wziąć ich więcej, żeby osiągnąć pożądany haj. Pojawiają się objawy głodu narkotykowego, bez narkotyku nie da się już funkcjonować. Wtedy uzależnieni przerzucają się na heroinę, bo jest tańsza i mocniejsza. – Miałem pacjenta, mężczyznę w średnim wieku, który miał rodzinę, własny biznes, dwa domy. Razem z żoną uzależnili się od tabletek przeciwbólowych, a skończyli na heroinie. I na ulicy, bo heroina zabrała im wszystko.

Arkadiusz Olszański obecnie i na zdjęciu z zatrzymania w 2013 roku fot.mugshots.com/Grzegorz Dziedzic

Arkadiusz Olszański obecnie i na zdjęciu z zatrzymania w 2013 roku fot.mugshots.com/Grzegorz Dziedzic

„Najlepsze uczucie świata”

Arka Olszańskiego spotykam w ośrodku rehabilitacyjnym Safe Haven, na zachodzie Chicago. Dzielnica podła, Polacy na tę część miasta mówią „murzynowo”. – Z ośrodka praktycznie nie wychodzę, bo wkoło heroina jest wszędzie, biorą nawet 12-letnie dzieci. Ale w ośrodku jest spokój, czysto, bezpiecznie. Jestem tu bo w końcu, po raz pierwszy w życiu naprawdę i z całego serca chcę być czysty – mówi Arek.

Arek jest uzależniony od heroiny, ale nie bierze od 11 miesięcy. Po kolejnym aresztowaniu dostał od sędziego szansę, by zamiast do więzienia za kradzież, iść się leczyć. Co kilka dni musi meldować się na wyrywkowe testy moczu, uczestniczyć w terapii i spotkaniach grup samopomocowych. Arek ma 29 lat, heroiny po raz pierwszy spróbował w wieku 16 lat w Polsce, na dzień przed wylotem do Stanów. Kuzyn poczęstował go tzw. brownem, czyli heroiną do palenia. – Wiedziałem do czego heroina prowadzi, że to bezdomność, żebranie na dworcu i kompletne dno. Ale kuzyn mnie poczęstował i powiedział „nic ci się nie stanie, przecież jutro lecisz do Stanów”. Zapaliłem w jego maluchu i to uczucie zostało ze mną do dziś. Haj po heroinie to raj. Znikają wszystkie problemy, to najlepsze uczucie na świecie, lepsze niż seks. Gdyby nie konsekwencje, jakich doświadczyłem, nigdy nie przestałbym brać – mówi Arek.

Po heroinowej inicjacji Arek nie brał przez dwa lata, aż do wakacji w Polsce. – Wtedy zaczął się ogień. Pojechałem na wakacje do ojca, który oczywiście nie wiedział, że właśnie zaczynam ćpać. Z wakacji wrócił już fizycznie uzależniony, ale nie brał, bo w Chicago nie miał wtedy dostępu do heroiny. – Aż pewnego razu poszedłem na imprezę i zauważyłem, że jest tam człowiek, który był pod wpływem heroiny. Od razu to poznałem. Wziąłem go na bok, początkowo nie chciał się przyznać, ale dałem mu 50 dolarów i załatwił mi działkę – wspomina Olszański.

Na początku brał raz w tygodniu, potem co drugi dzień, a w końcu musiał codziennie, żeby funkcjonować. Heroina stała się tematem przewodnim jego życia. – Każdego dnia budzisz się chory. Samopoczucie jak przy grypie, tylko dwadzieścia razy gorzej. Jak nie weźmiesz zaczynają się bóle kości, wymioty, biegunka, gorące i zimne dreszcze. Koszmar. Ale jak weźmiesz wszystko ustępuje momentalnie, w kilka sekund jesteś panem świata. Przy odstawieniu nie śpisz tygodniami, można się psychicznie wykończyć – opowiada Arek.

Równia pochyła

Po raz pierwszy za posiadanie heroiny do aresztu trafił w wieku 21 lat, za posiadanie. Rodzina dowiedziała się wtedy, że ćpa i wysłali go na terapię metadonową. Metadon to legalny substytut heroiny, znosi objawy narkotykowego głodu, ale nie powoduje odurzenia. Chyba, że bierze się go, jak Arek, razem z heroiną. Wrócił do ćpania.

– Było coraz gorzej. Brałem wtedy z takim jednym kolegą, Marcinem, wciąż mieszkałem z mamą. Pewnego wieczoru moja mama, która wiedziała już, że ćpam, powiedziała „jak dzisiaj wieczorem wyjdziesz z domu, to możesz nie wracać”. Ale podjechał Marcin i pojechaliśmy ćpać. Wylądowałem na ulicy – opowiada Arek. Po kilku tygodniach mieszkania w samochodzie wrócił do domu w Wigilię i poprosił, żeby wysłać go do Polski. W Warszawie wylądował w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia.

Arek przestał ćpać, mieszkał z ojcem, pracował na stacji benzynowej. Nie chodził na imprezy, nie dzwonił do kuzyna ani kolegów od ćpania. Byle z daleka od heroiny. – Nie szukałem heroiny, ale ona znalazła mnie. Pewnego dnia na stację, gdzie pracowałem, wszedł mój kuzyn w towarzystwie znajomych. Nie wiedział nawet, że jestem w Polsce, nie poznał mnie. Diabeł mnie podkusił i go zaczepiłem. Tego samego wieczoru się naćpałem.

Zamiast się leczyć, znowu uciekł, tym razem z powrotem do Chicago, które powoli stawało się heroinową stolicą Ameryki. Po raz pierwszy Arek przedawkował w 2007 roku, miesiąc po powrocie z Polski. – Wziąłem i urwał mi się film. Obudziłem się w karetce. Pierwsza myśl, że będę potrzebował pieniądze na autobus, żeby wrócić ze szpitala. Lekarze powiedzieli mi, że przeżyłem cudem, bo serce zatrzymało się na prawie dziesięć minut. Umarłbym, gdyby nie ojczym, który mnie wtedy znalazł. Zadzwoniła do niego mama, która w pracy miała przeczucie, że stało się coś złego. Przyszła jeszcze jakaś pracownica społeczna, mówiła coś o leczeniu i mitingach, ale nie byłem zainteresowany.

– 4,2 mln Amerykanów spróbowało heroiny przynajmniej raz w życiu
– 23 proc. z nich uzależniło się od heroiny
– O 474 proc. wzrosła liczba śmiertelnych przedawkowań heroiny w ciągu ostatnich 15 lat
– W latach 2013-15 aż 2112 osób zmarło na skutek przedawkowania heroinyw metropolii chicagowskiej
– O 30 proc. spadła od 2007 r. ilość funduszy przeznaczanych w Illinois na lecznictwo odwykowe
– Illinois zajmuje trzecie miejsce od końca w amerykańskich statystykach leczenia uzależnień

(Źródła: National Institute on Drug Abuse, IDPH IL Center for Health Statistics)

Jak poznać, że twoje dziecko bierze heroinę:

– przysypianie w ciągu dnia, często w pozycji siedzącej, w trakcie wykonywania codziennych czynności

– zwolniona i bełkotliwa mowa

– zwężone źrenice, niereagujące na zmiany oświetlenia

– zwiększone swędzenie ciała, podrapane ręce i nogi

– znaki wkłuć na przedramionach

– utrata wagi ciała

– zzęste wymioty, zatwardzenie

– objawy przypominające grypę, ciągły katar

– zmiany w zachowaniu: wahania nastrojów, manipulacje, kłamstwa, rezygnacja z dotychczasowych zainteresowań

– pogorszenie ocen, częste wagary

– wynoszenie z domu pieniędzy i wartościowych przedmiotów.

fot.Psychonaught/Wikipedia

fot.Psychonaught/Wikipedia

Piekło na Ziemi

Prawie umarł, ale ćpał dalej. Pięć aresztów, więzienie, trzy razy na leczeniu. Odciął się od rodziny, mieszkał na ulicy, stracił wszystko. Najgorsze, co zrobił, i czego najbardziej żałuje, to kradzież ślubnej obrączki matki. Sprzedał ją za dwieście dolarów, a pieniądze przećpał w jeden dzień. Heroina przeciągnęła go przez piekło na Ziemi. – Trafiłem kiedyś do opuszczonego domu na południu, tzw. crack house’u, gdzie spotykają się ćpuny. Wszedłem do pokoju, a tam na kanapie siedziała dziewczyna, bezdomna ćpunka. Biała, prawie niebieska na twarzy, martwa. Powiedziałem jednemu facetowi, że ona nie żyje, a on na to, że wie i już przetrząsnął jej kieszenie, więc mogę sobie darować – wspomina Arek.

Innym razem wziął w samochodzie z kolegą, wstrzyknęli sobie i Arek zasnął. Kiedy się ocknął, kolega już nie żył, na ratunek było za późno. Wstrząsających historii było w narkomańskiej historii Arka wiele. – Otarłem się o śmierć kilka razy, miałem pistolet przy głowie i nóż przy gardle. Pewnego razu, o trzeciej nad ranem, w samym środku getta wszedłem do budynku mieszkalnego. Na dole, przy windzie obszukał mnie Murzyn, sprawdził że nie mam broni i wysłał mnie na górę. Tam, w mieszkaniu sprzedawali heroinę na okrągło, całą dobę. Kupiłem i wtedy podeszła do mnie Murzynka. Powiedziała „Co ty tu robisz, gówniarzu? Mogli cię tu zabić, chodź.” Sprowadziła mnie do samochodu.

Arek jest czysty od jedenastu miesięcy, wyjście z nałogu to, jak mówi, jego najważniejszy życiowy cel. – Po raz pierwszy w życiu nie chcę brać, jestem już zmęczony takim życiem. Wiem, że heroina jest w Chicago wszędzie, ale mnie to nie obchodzi. Dbam o swoją trzeźwość, za miesiąc chcę odebrać na mitingu medal z okazji pierwszej rocznicy trzeźwości.

Pytany o rozmiar heroinowego problemu w Chicago mówi, że heroina to największa tragedia tego miasta. – O tym się nie mówi, ale wśród Polaków panuje epidemia heroinizmu. Kilka lat temu, żeby kupić narkotyki trzeba było jechać na południe albo na zachód miasta. Dzisiaj heroinę sprzedają Polacy. W Jefferson Park, na Jackowie, w polskich dzielnicach, na przedmieściach, wszędzie. Młodzi Polacy ćpają na potęgę i każdego z nich dosięgną konsekwencje. To nie jest tak, że możesz sobie bezkarnie poćpać. Dzisiaj jeszcze może masz pracę, samochód, mieszkanie i związek. Ale heroina ci to wszystko zabierze, każdemu wystawi rachunek.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Categories: Polonia, Reportaże

Comments

  1. Normals
    Normals 26 September, 2016, 02:16

    Powiem tyle -uświadamiajcie swoje dzieci o narkotykach-to podstawa.One muszą byc świadome jakie zagrożenia niosą za sobą narkotyki.Nie znając konsekwencji ich zarzywania dają się namówić na spróbowanie co nieraz kończy się dla nich tragicznie.Przygoda z heroina nie kończy się tragicznie tylko dla dzieciaków .Sam straciłem kilku dorosłych już kumpli dzięki heroinie a paru innych nie potrafi do dziś się odnależć w normalnym świecie.Z tym gównem naprawde nie ma zartów.Zaczyna się niewinnie a potem widziałem ludzką gehennę.Całkowity upadek ludzkiej godności i czlowieczeństwa zobaczyłem pewnego razu kiedy pewnej zimowej nocy odwiedził mnie znajomy ćpun (pozdrowienia Prezes) i błagając na kolanach o $20 na działkę heroiny w środku zimy ściągał kurtke chcąc ją oddać jako zastaw .Plakal na kolanach i błagal o nędzne $20 na działkę.Niech to będzie przestroga dla tych którzy myślą,że heroinka jest super.

    Reply this comment
  2. Rebecca
    Rebecca 4 December, 2016, 14:21

    Uświadamiać to mało. Trzeba nie tylko uświadamiać ale i pokazywać. Kiedy moje dzieci potrafiły już siedzieć przed ekranem telewizora, mój małżonek spędzał godziny w wypożyczalniach filmów. Szukał takich filmów, w których narkomani kończą tragicznie. Nie wciskał dzieciom na siłę oglądać filmów, bez totalnego obowiązku. Ale szukał okazji w tygodniu, by poprzez luźne rozmowy o narkomanach, zaprosić ich przed ekran telewizora. Przez lata ich dorastania, tak przesiąkły narkomanami, ze dziś na same słowo o narkomanach mają odruch wymiotny. W oczach przeciętnego Polaka-rodziców w Chicago i nie tylko, narkoman kojarzy się z zapuszczonym mieszkańcem, którego jedynym celem jest zdobycie pieniędzy na kolejną “działkę”. Tymczasem w Chicago, ten obraz zmieniał się przez kolejne lata i dziś może wydać się nietypowy. Badania ankietowe wykazują, że 60 procent młodzieży w naszych szkołach wie, gdzie można kupić narkotyki lub do kogo się w razie potrzeby zgłosić. Prawie jednej piątej oferowano kupno narkotyków, a ponad 40 procent przyznało, iż w ostatnich dwunastu miesiącach zażywało marihuanę co najmniej raz. Co czwarta osoba wyznała, że wśród jej znajomych jest przynajmniej jedna osoba, która zażywa narkotyki. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym wskazującym na możliwość kontaktu dziecka z narkotykami jest jego zmiana stylu życia, ubierania się, podobnie koledzy i ich znajomych.

    Na co powinni rodzice zwrócić uwagę!!!.

    Wygląd zewnętrzny:

    drastyczny wzrost wagi lub jej obniżenie,
    nowy styl ubierania się,
    nieprzywiązywanie wagi do stroju,
    przekrwione oczy,
    nadmiernie zwężone lub rozszerzone źrenice niereagujące na światło,
    słodkawa woń oddechu, włosów, ubrania,
    ślady po ukłuciach,
    ślady krwi na bieliźnie i ubraniu,
    siniaki lub zranienia,
    „gęsia skórka”.

    Zachowanie:

    huśtawka nastrojów, naprzemienne ożywienie i ospałość,
    śmiech i chichot z błahego powodu,
    często jest w złym humorze,
    obrażanie się z byle powodu,
    okazywanie coraz większej wrogości,
    zmniejszony zakres uwagi i problemy z koncentracją,
    objawy paranoi:
    uważa, że jest śledzone, prześladowane lub zagrożone,
    zaburzenia pamięci oraz toku myślenia,
    nadmierny apetyt lub brak apetytu,
    porzucenie dotychczasowych zainteresowań,
    nie wykonywanie domowych obowiązków,
    kłopoty w szkole (słabsze oceny, konflikty z nauczycielami, wagary),
    zamykanie się w pokoju (także na klucz),
    niechęć do rozmów,
    bełkotliwa, niewyraźna mowa,
    częste wietrzenie pokoju, używanie kadzidełek i odświeżaczy powietrza,
    zmiana grona przyjaciół, zwłaszcza na starszych od siebie,
    trzymanie nowych przyjaciół z daleka od rodziców,
    krótkie rozmowy telefoniczne prowadzone półsłówkami,
    kłamstwa,
    wynoszenie wartościowych przedmiotów z domu,
    głęboki, męczący kaszel lub nieustanne, suche pokaszliwanie,
    krwawienie z nosa.

    Przedmioty:

    fifki, fajki, bibułki papierosowe,
    kawałki opalonej folii aluminiowej,
    łyżka opalona od spodu,
    znaczki, karteczki, sreberka,
    białe lub kolorowe pastylki z wytłoczonymi wzorkami,
    igły, strzykawki,
    małe foliowe torebeczki z proszkiem, tabletkami, kryształkami, suszem lub puste w środku,
    krople do oczu.

    Prawie nigdy powyższe cechy nie występują wszystkie razem, jednak jeżeli pojawia się przynajmniej kilka z nich, to powinien to być sygnał ostrzegawczy, a dziecko powinniśmy poddać dokładniejszej obserwacji, włącznie z przeszukaniem pokoju i rzeczy osobistych, najlepiej z początku, bez wiedzy dziecka, aby nie nadwyrężać jego zaufania do nas.

    Zwróćmy uwagę na słowa, jakie dziecko używa w rozmowie telefonicznej lub bezpośredniej ze swoim rówieśnikiem. Jeżeli używa słów związanych ze slangiem narkotykowym może to świadczyć o jego zainteresowaniu tą tematyką lub o aktywnym narkotyzowaniu się.

    Test oczny

    Zażywanie narkotyków prawie zawsze uwidacznia się w oczach: źrenice rozszerzają się lub stają się nienaturalnie wąskie oraz nie reagują na światło. W normalnym stanie oko ludzkie dostosowuje wielkość źrenicy do natężenia światła. Prawie wszystkie narkotyki zaburzają tę funkcję oczu. Właściwość ta powinna więc stać się naszym pierwszym sygnałem i jednym z dowodów na to, że dziecko lub bliska nam osoba może być pod wpływem narkotyków.

    Normalna średnica źrenicy ludzkiego oka wynosi od 3 do 6,5 mm, w zależności od natężenia światła i aktualnych emocji. Węższe lub szersze źrenice mogą świadczyć o zażyciu narkotyku. Źrenice mniejsze niż 3 mm mogą być oznaką zażywania opiatów (heroina, brown sugar, kompot), a źrenice większe niż 6,5 mm mogą świadczyć o przyjmowaniu pozostałych narkotyków. Jeśli źrenice znacznie odbiegają od normy, należy uznać to za poważny sygnał ostrzegawczy, że coś dzieje się niepokojącego i podjąć dokładniejsze obserwacje.

    Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że źrenice rozszerzają się także pod wpływem różnorakich emocji, jak gniew, strach czy podniecenie seksualne. Zauważywszy więc rozszerzone źrenice, nie wyciągajmy od razu zbyt daleko idących wniosków, ani nie oskarżajmy przedwcześnie dziecka. Na razie to tylko sygnał, który należy potwierdzić poprzez dalsze obserwacje i dodatkowe dowody.

    Pierwszym i najlepszym testem na zażywanie narkotyków, jaki możemy sami wykonać, jest badanie reakcji źrenic na światło. Aby nabyć większego doświadczenia w tym zakresie, możemy najpierw popróbować na swoich źrenicach, aby zobaczyć, jak one reagują na światło. Będziemy mieli w ten sposób jakiś punkt odniesienia.

    Stajemy przy zgaszonym źródle światła (np. boczna lampka przy lustrze lub latarka), ale w taki sposób, abyśmy mogli widzieć źrenice, Oceniamy wielkość źrenicy, Patrząc na źrenice, zapalamy nasze źródło światła – źrenice powinny się zmniejszyć, Patrząc w dalszym ciągu na źrenice, gasimy nasze źródło światła – źrenice powinny się nieco rozszerzyć. Jeśli reakcja źrenic na światło nie występuje lub jest nienaturalnie powolna, należy uznać to za objaw niepokojący i wykonać bardziej profesjonalne testy na obecność narkotyków, które bez problemu można kupić w aptece.

    Obserwacja oczopląsu

    Poruszaj palcem przed oczami dziecka.
    Zatrzymaj palec nieruchomo na kilkanaście sekund. Jeśli zauważysz oczopląs gałek ocznych lub ich drgania podczas wpatrywania się w nieruchomy palec, może to być objaw zażywania narkotyku.

    Obserwacja zbieżności oczu

    Przesuwaj palec z odległości ok. 20 cm od czubka nosa dziecka i przytrzymaj go, dotykając nosa przez około 5 sekund. Jeśli dziecko nie potrafi śledzić ruchu palca, może to być niepokojący sygnał.

    Testy wykrywające obecność narkotyku w organizmie możemy zakupić w każdej aptece. Wszystkie testy zawierają ulotkę dotyczącą tego, jak wykonać test i jak odczytać wynik. Dostępne są testy na obecność narkotyków takich jak:

    amfetaminy,
    THC (zawarte w marihuanie i haszyszu),
    heroiny,
    kokainy,
    morfiny.

    Test na obecność amfetaminy jest skuteczny do 3 dni po zażyciu narkotyku. Test na obecność marihuany jest skuteczny nawet do 3 tygodni po zażyciu narkotyku. Test na obecność heroiny wykrywa narkotyk do 2 dni po jego zażyciu. Test na obecność kokainy jest w stanie ją wykryć maksymalnie do 2 dni.

    Reply this comment
    • Jarun
      Jarun 6 December, 2016, 15:33

      Dziecko wchodząc w wiek dorastania, młodzieńczy czyli adolescencji* musi mieć wybór pomiędzy wzorami tzw. ulicy a innymi, pożądanymi przez nas i otoczenie (społeczeństwo) akceptowanymi zachowaniami rozwijającymi jego osobowość. Wiem, że może piszę zbyt “książkowo” ale taki pełniłem zawód przez kilkadziesiąt lat :-) Trzeba dziecku zaproponować inne zajęcia, np.sport, grę na instrumencie muzycznym, fotografię, poznawanie przyrody. I tu jest trudność, bo samemu trzeba coś umieć. Ilu rodziców potrafi pójść do lasu, na łąkę i rozpoznać rośliny ? Dziecko jest ciekawe świata… a jeżeli jeszcze ciekawie potrafisz opowiadać -to będzie cię słuchać. Wchodziłem z dziećmi do lasu i im opowiadałem, np. to jest drzewo- cis. (No i co z tego?) Cis -drogie dzieci dawniej był używany do wyrobu łuków -to najlepsze drzewo na łuki. Na Zachodzie Europy sadzono je na cmentarzach, gdyż wtedy wierzyli, że cis oczyszcza powietrze z trupiego zapachu i jadu. Cały cis jest trujący i nie wolno zrywać i jeść czerwonych jagód. (Oczywiście nie mówiłem, że te czerwone osłonki są nie trujące. ) Albo to jest brzoza i zrywając nieco kory można użyć jej jako podpałki…pali się jak papier itd. Kiedyś dzieci z oburzeniem zawołały: -a tu ktoś wbił mysz, nadział na kolec. Wyjaśniłem im, że to nie żaden chuligan-sadysta tylko ptak srokosz podobny do wróbla tak robi. Dziecko to nie prosiak i trzeba je wychować a nie hodować. Często mówiłem rodzicom: Daj dziecku i świni wszystko czego ono zechce -to będziesz miał ładną, tłustą świnię i wrednego bachora. Tak, tak…kto by się spodziewał tego po mnie :-) . Jeszcze taka uwaga. Do dobrych uczynków należy też zmuszać, zaszczepiać im nawyk czynienia coś dobrego, pożytecznego. Mimo, że niekiedy jest opór (często ze zwykłego lenistwa, drogi na skróty tzw. oportunizmu który w nas każdym jest, to na drugi dzień jak powiesz: Zobacz to, ty zrobiłeś (coś dobrego) i dziecko ma satysfakcję, że został jego trud doceniony.

      *Adolescencja jest to okres dorastania człowieka. Występuje on pomiędzy 11 a 21 rokiem życia człowieka. Jest to okres licznych przemian, które z okresu dzieciństwa prowadzą do dorosłości. W okresie dorastania człowiek nabywa dwie zdolności, czyli: zdolność do samodzielnego tworzenia własnej osobowości oraz zdolność do dawania nowego życia. Rozwój tych zdolności przypada w różnym wieku. Rozwój ten rozdziela także okres dorastania na dwie fazy. Są nimi: faza wczesnej adolescencji (wiek dorastania) oraz faza późnej adolescencji (wiek młodzieńczy). Kolejność tych faz jest często powodem licznych problemów, które dotykają młodzież oraz ich rodziców. Trudności oraz problemy są różne w każdej z tych faz, nazwane są one kryzysem tożsamości. Kryzys ten możemy zdefiniować jako okres kształtowania tożsamości, w trakcie którego młodzież musi dokonywać licznych wyborów pomiędzy istotnymi dla niego alternatywami. Sposoby rozwiązywania problemów dotyczących tożsamości, często determinują dalszy rozwój psychiczny młodzieży. Jednak młodzieńczy kryzys tożsamości nie musi mieć miejsca. W tej sytuacji przejście z fazy wczesnej adolescencji do fazy późnej adolescencji przebiega niemal niezauważalnie. Dla niektórych młodych osób burzliwym okresem jest faza wczesnej adolescencji, z kolei dla innych trudnym okresem jest faza późnej adolescencji.
      Przemianom organizmu, o charakterze fizjologicznym określone znaczenie nadają środowisko społeczne oraz psychika człowieka. Przemiany fizjologiczne w obrębie organizmu rozpoczynają się dużo wcześniej nią mogą być zauważalne. Natomiast obserwowalne przemiany fizjologiczne zauważalne są od pojawienia się tzw. skoku pokwitania. Jest to bardzo szybki wzrost ciała, który występuje u dziewcząt pomiędzy 10 a 13 rokiem życia, u chłopców występuje dwa lata później, czyli 12 a 15 rok życia.W trakcie tego okresu, przyrost wysokości ciała równa się około 20 cm, natomiast przyrost masy ciała może być równy 20 kilogramów. Bardzo ważną sprawą jest przygotowanie osoby w czasie skoku pokwitania do zmian, które odbywają się w jego organizmie.
      Liczne badania wykazały, że zmiany ciała u młodych osób oceniane jako ważniejsze są przez dziewczęta niż przez chłopców. Dziewczynki chętniej łączą wygląd zewnętrzny z psychicznymi właściwościami. Łączą one także poczucie własnej wartości z relacjami interpersonalnymi oraz z własną popularnością i atrakcyjnością. Natomiast odwrotna sytuacja występuje u chłopców. Ich poczucie własnej wartości jest związane przede wszystkim z własną sprawnością oraz osiągnięciami.
      Adolescencja zarówno u dziewcząt jak i chłopców może mieć różną rozpiętość wiekową. Ta rozpiętość może wynosić nawet 5 lat. Wcześniej zaczynają dojrzewać dziewczęta. I to one jako pierwsze mają więcej konfliktów z najbliższym otoczeniem, ponieważ właśnie to otoczenie oczekuje od dojrzewających dziewczynek większej odpowiedzialności, a tymczasem te dziewczynki są jeszcze intelektualnie oraz społecznie dziećmi. Dziewczynki, których rozwój płciowy jest opóźniony, mają znacznie mniej konfliktów oraz problemów. Wpływ późnego bądź wczesnego dojrzewania na zachowanie jest znacznie bardziej widoczny u chłopców. Gdy występuje przyspieszony rozwój płciowy u chłopców możemy zauważyć, że ci chłopcy są bardzo pewni siebie, są oni bardziej aktywni. Są oni oceniani przez dorosłych oraz przez swoich rówieśników jako bardziej atrakcyjnych. U chłopców może także wystąpić opóźniony rozwój płciowy. W tym przypadku ma on zabarwienie negatywne. U tych chłopców występuje brak wiary w siebie, brak wiary w swoje możliwości. Często są oni osamotnieni. Mogą oni kompensować ten stan. Niestety bardzo często kompensują go przez wzmożoną agresywność.
      W okresie dorastania pojawiają się liczne zmiany w zakresie emocji. Możemy wytłumaczyć ten fakt w następujący sposób, otóż procesy zachodzące w dorastającym organizmie mogą powodować do pojawienia się zwiększonego pobudzenia emocjonalnego a także do pojawienia się chwiejności emocjonalnej. U wielu młodych osób może pojawić się w okresie adolescencji lękliwość, która swój szczyt osiąga pomiędzy 13 a 14 rokiem życia. Osoby znajdujące się w okresie dorastania charakteryzuje tzw. ambiwalencja uczuć, czyli występowanie w tym samym czasie uczuć przeciwstawnych np. miłości i nienawiści.
      W okresie adolescencji możemy także wymienić liczne zmiany dokonujące się w procesach poznawczych. I tak w zakresie wrażeń i spostrzeżeń zauważamy, że jest to okres największej wrażliwości oraz czułości zmysłów. U młodych osób spostrzeżenia są bardziej dokładne oraz bogate w różne szczegóły. Polepsza się u nich synteza i analiza percepcji a także obserwacja i orientacja w przestrzeni i czasie. W zakresie pamięci i uwagi występuje zdecydowany rozwój pamięci logicznej oraz uwagi dowolnej. W 18 roku życia następuje stabilizacja pamięci mechanicznej. W okresie adolescencji wyobraźnia młodego człowieka jest intensywnie wykorzystywana oraz jest ona niezbędna w myśleniu hipotetycznym. Wyobraźnia takiej osoby pozostaje w ścisłym związku z jego przeżyciami emocjonalnymi. W trakcie dorastania przypada ostatni z etapów rozwoju myślenia. I w ten sposób pojawia się okres operacji formalnych, czyli wychodzących poza obserwację oraz doświadczenie, mimo tego człowiek może formułować wnioski dzięki postawionym hipotezom, które dotyczą rzeczy nieznanych.
      Okres dorastania jest bardzo ważnym czasem w życiu człowieka, jednocześnie jest okresem wielu zmagań, problemów i trudności młodego człowieka. Dlatego tak ważne jest wsparcie tej osoby przez najbliższych.

      Literatura:
      1. B. Harwas – Napierała, J. Trempała, Psychologia rozwoju, PWN, Warszawa, 2002,
      2. M. Herbert, Rozwój społeczny ucznia. Poznanie potrzeb i problemów dzieci w okresie dorastania, GWP, 2004,
      3. I. Obuchowska, Drogi dorastania, Psychologia rozwojowa okresu dorastania dla rodziców i wychowawców, WSIP, 2001.

      Reply this comment
  3. RP
    RP 6 December, 2016, 12:55

    Mialem dwoch takich kolegow, jeden wyszedl, ma rodzine, firme, do normalnosci mu duzo brakuje bo pali marihuane jak papierosy, a to przez lata zostawia znaki na intelekcie. Dla mnie jest sladem, skorupom tego kim kiedys byl. Wyszedl z heroiny, TYLKO dzieki profesjonalnei pomocy i substytutom ktore mu podawano zeby zaspokoic glod narkotykowy, oraz dzieki temu ze zamknieto go w wiezieniu. Drugi nie wyszedl, przedawkowal.
    Wydaje mi sie, ze szczegolnie u Polakow, dzieci podane sa na wplyw srodowiska, glupiego srodowiska, bo w tym wieku fascynuje ich cwaniactwo, bandytyzm i uzywki. Szczegolnie w High School. Niestety ale ktos uzalezniony od Heroiny nie da sobie sam rady wyjsc z tego…

    Reply this comment
  4. Normals
    Normals 12 December, 2016, 03:12

    Przyszłym ćpunom polecam teledysk naszej lokalnej kapeli z Chicago -Smashing Pumpkins .
    https://www.youtube.com/watch?v=3_0d01XbXg0

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*