Bohater o tysiącu twarzy… Grzegorz Chiliński

fot.Krzysztof Babiracki

W jednym tygodniu jest Wilkiem z „Czerwonego Kapturka”. W innym zamienia się w Józefa, aby towarzyszyć Maryi w drodze do Betlejem. Czasami jest Złodziejem, którego ściga Pippi Pończoszanka albo Asem Kier z „Alicji w Krainie Czarów”. Niezmiennie jednak już od kilku miesięcy mieszkańcy Chicago widzą w nim przede wszystkim Mężczyznę Idealnego.

Kim jest człowiek o tysiącu twarzy, którego Polonia chicagowska pokochała do szaleństwa? Trzeba podkreślić, że nie ma w tym ostatnim stwierdzeniu ani grama przesady, ponieważ podczas spektakli, w których występuje, widownia wypełniona jest po ostatnie miejsce.

Mowa o Grzegorzu Chilińskim, który jest doskonałym dowodem na to, że jeśli czegoś bardzo pragniemy, to dzięki determinacji i wytrwałej pracy możemy to osiągnąć. I mimo że nie jest to proces krótki ani łatwy, to jednak wart poświęcenia, ponieważ prowadzi do jednego z najpiękniejszych uczuć mogących towarzyszyć człowiekowi… do samospełnienia.

(…) aktorstwo stało się bardzo ważną częścią jego jestestwa, które sprawia, że nabiera wiatru w życiowe żagle i z ogromną siłą, nie zaważając na przeszkody, odważnie pokonuje ocean codzienności

Jak mawiał William Szekspir: „Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają”. Na „deskach życia” Grzegorza także odgrywały się różne spektakle. Komedie przeplatały się z tragediami, groteska zamieniała we łzy, a te na powrót w śmiech. Do bolesnych wydarzeń zaliczyć można rozpad związku z pierwszą żoną, wyjazd do USA i rozstanie z córką Aleksandrą, a później również choroba ukochanego dziecka. Z kolei okres dzieciństwa to istna sielanka. Mimo wielu obowiązków konkretnie określanych przez rodziców, nie brakowało w nim dziecięcych psot i niewinnych zabaw. Tata Grzegorza – z zawodu stomatolog – i mama – nauczycielka w szkole specjalnej co prawda nie posiadali talentów artystycznych, ale pilnowali, aby ich młodszy syn i jego starszy brat Artur uczęszczali na zajęcia muzyczne. W ten sposób młody Chiliński spędził aż sześć lat w szkole o profilu muzycznym. Niegdyś zły o to na rodziców, dzisiaj jest im niezmiernie wdzięczny, bo to właśnie umiejętność gry na pianinie, komponowania muzyki i śpiewu zaprowadziła go na deski teatru.

fot.Krzysztof Babiracki

A wszystko zaczęło się zupełnie niepozornie. Kto by pomyślał, że piątkowe spotkanie z wokalistą Michałem Stefańskim w jednym z klubów, które miało miejsce 15 lat temu w Chicago, stanie się nie tylko początkiem przyjaźni między tymi dwoma muzykami, ale także decydującym krokiem w kierunku aktorskiej kariery Grzegorza. Tamtego pamiętnego wieczoru Chiliński wybrał się na karaoke prowadzone przez didżeja Majka. W rezultacie poznał grono osób reprezentujących artystyczne środowisko Polonii. Talent chłopaka urodzonego w Ełku i dorastającego w Trójmieście został niemal natychmiast doceniony, co w niedługim czasie skutkowało angażem w teatrze Scena Polonia, prowadzonym przez aktorkę oraz reżyser – Kingę Modjeską. Od tej chwili życie Grzegorza diametralnie się zmieniło, a każdy tydzień przynosił występy dla innej publiczności. Regularnie zaczął pokazywać się w komediach, dramatach, recitalach, musicalach, ale również brać udział w spotkaniach poetyckich, kabaretowych oraz w bardzo licznych przedstawieniach dla najmłodszych. I tak jest niezmiennie od ponad pięciu lat. Próby i przygotowania do kolejnych przedstawień zajmują mu sporą część życia. W okresach przedpremierowych wychodzi z domu o godzinie 5.30 rano i wraca dopiero koło północy. Czy jest to dla niego poświęceniem? Stanowczo odpowiada, że nie, ponieważ aktorstwo stało się bardzo ważną częścią jego jestestwa, które sprawia, że nabiera wiatru w życiowe żagle i z ogromną siłą, nie zaważając na przeszkody, odważnie pokonuje ocean codzienności. Rocznie wciela się średnio w 20 ról. Takie tempo pracy aktorskiej nie przeszkadza mu jednak, by swoją wiedzą dzielić się z innymi podczas prowadzenia zajęć z wystąpień publicznych dla studentów The NeuroLinguistic Programming Training Institut of Chicago. W chicagowskiej Szkole Life Coachingu nie tylko sprawdza się w roli wykładowcy, ale także mentora, dzięki któremu uczestnicy programu zyskują dodatkową motywację do pracy nad sobą.

Życie prywatne Grzegorza to przede wszystkim czas spędzany z żoną Anną Chilińską, z którą oprócz miłości dzieli także fascynację teatrem; Anna od niemal 20 lat jest charakteryzatorką teatralno-filmową oraz stylistką. Wspólnie słuchają muzyki, eksplorują ciekawe miejsca w czasie licznych podróży i wspierają się na drodze indywidualnego rozwoju.

Grzegorz Chiliński – jedyny przedstawiciel płci brzydkiej w przedstawieniu Johna von Düffela „Mężczyzna Idealny” zapytany o to, czy faktycznie jest doskonałością w męskim wydaniu, uśmiecha się z charakterystyczną dla siebie skromnością i odpowiada: „Tak, jestem dla mojej ukochanej kobiety i to mi w zupełności wystarcza”.

Anna Barauskas

Categories: Kultura, Polonia

Comments

  1. kudłaty
    kudłaty 7 września, 2017, 21:38

    Znam Grześka osobiscie , naprawde fajny facet ! Jego brat również!

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*