Bóg się rodzi. Wieczór w sferze sacrum

Bóg się rodzi. Wieczór w sferze sacrum

Dochodzi ósma wieczorem. Mała kameralna salka Art Gallery Kafe zapełnia się po brzegi. Trzeba dostawiać krzesła, bo wciąż pojawiają się nowi widzowie – jak zwykle, kiedy zapowiedziany jest ,,Wieczór z poezją” Elżbiety Kochanowskiej-Michalik, przygotowującej i prowadzącej ten program od ponad dziesięciu lat.

Absolwentka Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi, aktorka teatrów Szczecina i Gdańska, nie tylko dysponuje profesjonalnym kunsztem aktorskim, ale kocha poezję i poetów. Czyta o nich, wie o nich tak dużo, jak mało kto. Z jej spektakli dowiadujemy się nieznanych faktów z biografii i twórczości poetów. A wszystko podane tak, że słucha się tego z napiętą uwagą. Elżbieta pracowała w polonijnym radiu, bierze udział w rozmaitych spektaklach teatralnych w Chicago.

Najnowszy wieczór jest nieco inny. Odbywa się tuż przed Bożym Narodzeniem, więc skupiony jest na tych drogich Polakom świętach. Biorą w nim udział długoletni koledzy Elżbiety – Władysław Byrdy, aktor teatralny i filmowy w Polsce (m in. w ,,Krótkim filmie o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego) oraz w Ameryce, i Krzysztof Arsenowicz – w Polsce aktor Teatru Muzycznego w Gdyni, a w Chicago związany ze sceną i polskim radiem, od wielu lat biorący udział w Wigilii dla ludzi samotnych, starszych i bezdomnych. Muzyczna oprawa wieczoru spoczywa w niezawodnych rękach Bartłomieja Ciężobki, pianisty po studiach muzycznych w USA, nauczyciela w klasie fortepianu Akademii Muzycznej PaSO.

Jest już po ósmej. Choć niektórzy później przybyli widzowie wciąż jeszcze, szeptem i gestami pertraktują o miejsca przy stołach, wszystkich nas wita gospodarz AGK, Wiecho Gogacz. Składając nam świąteczne życzenia, przypomina powtarzany często i serdecznie fakt, że jego kafejka jest naszym miejscem, przez naszą obecność tworzonym.

Krzysztof Arsenowicz i Władyslaw Byrdy śpiewają kolędę

Na scenie pojawia się Elżbieta Kochanowska-Michalik. Przy łagodnych dźwiękach muzyki mówi o tym, co w czasie świąt kościelnych warto wiedzieć – o dwóch sferach życia: sacrum i profanum. Dla przypomnienia – profanum oznacza sferę prozaiczną, konkretną – postrzegany zmysłami naturalny świat, pracę, naukę, utrzymanie rodziny i domu, codzienne kłopoty i radości. Jego przeciwieństwem jest sacrum, czyli to co święte, czyste, związane z wiarą, rządzone przez niedostępną naszemu postrzeganiu moc. I temu właśnie poświęcony będzie dzisiejszy wieczór, w którego pierwszej części nie usłyszymy ani jednego wiersza.

Tu wchodzą na scenę dwaj aktorzy – Arsenowicz i Byrdy. Nie starając się o wytworzenie podniosłego nastroju, wręcz przeciwnie – uśmiechnięci i swobodni, zaczynają czytać obszerne fragmenty z polskiej literatury, w których wkrótce rozpoznajemy sacrum. Oblężenie Jasnej Góry przez Szwedów i ich odejście podczas Bożego Narodzenia 1655 roku, jak to opisał Henryk Sienkiewicz w ,,Potopie”, dramatycznie ubogie i smutne święta polskich zesłańców na Syberii, wreszcie wspaniała opowieść Boryny o wiejskiej Wigilii w jego wsi, wyjęta z reymontowskich ,,Chłopów”.

Na koniec przejmująca historia pierwszej polskiej Wigilii w Ameryce. Jej uczestnikami byli polscy chłopi sprowadzeni do Teksasu przez księdza Leopolda Moczygembę w dobrej intencji poprawienia ich losu. Ze 150 osób wiejskiej biedoty, które wyruszyły do zupełnie nieznanego sobie miejsca, w nieprzewidywalne warunki, część zmarła po drodze, a pozostali 24 grudnia 1854 roku zatrzymali się na Wigilię w pustym miejscu, nazwanym później Panną Marią.

Po każdej opowieści czytający intonuje znaną kolędę, zachęcając publiczność do wspólnego śpiewu. I już jesteśmy w pełnej sferze sacrum. Śpiewają, przynajmniej cichutko – jak ci, którzy wiedzą, że trochę fałszują – wszyscy. Wszystkim udziela się wzruszenie, atmosfera jest prawie rodzinna.

W drugiej, poetyckiej części słuchamy wierszy o tematyce bożonarodzeniowej, także poetów chicagowskich, w tym naszej świętującej w Polsce koleżanki, Bożeny Jankowskiej. Podawane wraz z muzyką, ze śpiewanymi kolędami, potęgują nastrój, doprowadzony do świątecznej kulminacji przy końcowym dzieleniu się opłatkiem wykonawców, gospodarzy i publiczności.

Finałową kolędę, ,,Pójdźmy wszyscy do stajenki”, Władysław Byrdy zaśpiewał w radosnym, ekspresyjnym stylu zbliżonym do gospel, przekonując nas ostatecznie, że sfera sacrum nie musi oznaczać powagi i wzniosłości; że mieści się w niej radość, śmiech i entuzjazm. Oby zostało to z nami do Bożego Narodzenia za rok!

Tekst i zdjęcia: Krystyna Cygielska

Na zdjęciu głównym: Bartłomiej, Krzysztof, Elżbieta i Władysław żegnają się z publicznością

Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*