Błaganie o pomoc. Pobity polski imigrant ofiarą biurokracji

Błaganie o pomoc. Pobity polski imigrant ofiarą biurokracji

54-letni Mike Czerchlański przyjechał do Ameryki w 1982 roku, założył własny biznes i szybko zaczął realizować swój „american dream”. Jego życie legło w gruzach, kiedy były lokator zaatakował go żelazkiem. Mike cudem uniknął śmierci, ale w rezultacie ciężkich obrażeń głowy nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować. Krewni mężczyzny walczą z biurokracją, aby uzyskać dla niego niezbędną pomoc.

Mike Czerchlański w szpitalu, po pobiciu fot.arch. rodz.

Mike Czerchlański w szpitalu, po pobiciu fot.arch. rodz.

Kiedy Czerchlański przyjechał do USA, szybko odnalazł się w nowej rzeczywistości. Dzięki własnej, dobrze prosperującej firmie budowlanej żył dostatnio i nie miał powodów do narzekań. Wszystko zmieniło się w 2009 roku. – Były lokator brata ciężko go pobił. Mike otrzymał kilkanaście ciosów w głowę żelazkiem do prasowania. Gdy zawiozłam go do szpitala, powiedziano nam, że odłamki kości czaszki wbiły się w mózg. Lekarze dawali Mike’owi tylko kilka procent szansy na przeżycie – mówi siostra Czerchlańskiego, Bożena.

– Napastnik oskarżony został o usiłowanie morderstwa. Choć wcześniej był wielokrotnie karany, to dzięki ugodzie z prokuraturą został skazany na zaledwie dziewięć lat więzienia – dodaje z goryczą nasza rozmówczyni.

Po ataku Polak przeszedł skomplikowaną operację czaszki i mózgu. Choć wbrew prognozom lekarzy udało mu się przeżyć, obrażenia, których doznał spowodowały ślepotę jednego oka, zaburzenia motoryczne, zaburzenia słuchu i pamięci oraz padaczkę.– Brat często mówi od rzeczy. Np. wydaje mu się, że wciąż ma dużą firmę, wiele furgonetek i zatrudnia ludzi.

Mieszkający w Wonder Lake, w powiecie McHenry, 54-latek zdany jest dziś na opiekę 80-letniej matki oraz siostry Bożeny.

– Musi brać wiele różnych leków, ale samodzielnie nie potrafi tego robić. Nasza matka monitoruje i podaje mu lekarstwa. Brat ma też problemy z poruszaniem się i krążeniem krwi. Jest mu ciągle zimno i nawet latem nosi grube rękawice i ciepłe buty.

Bożena Czerchlański martwi się nie tylko o brata, ale też o opiekującą się nim 80-letnią matkę. – Widzę, że to jest ponad jej siły. Chciałabym jej jakoś ulżyć. Bardzo pomocne byłoby wybudowanie przy domu podjazdu dla wózka inwalidzkiego. Starałam się też o miejsce w dziennym ośrodku opieki dla niepełnosprawnych, gdzie brat miałby terapię zajęciową i kontakt z innymi ludźmi lub o wizyty pielęgniarki, ale w instytucjach stanowych i powiatowych ciągle mi mówią, że brat się na nic nie kwalifikuje.

Po pokonaniu wielu trudności – z pomocą biura kongresmana i senator stanowej – udało jej się jednak załatwić dla brata rentę inwalidzką, państwowe ubezpieczenie medyczne i znaczki żywnościowe. – Renta w wysokości około 900 dol. miesięczne przeznaczona jest na spłaty rat kredytu za dom, w którym mieszka Mike wraz z mamą. Jedyne pieniądze na życie to emerytura mamy. W zakupie jedzenia i podstawowych produktów bardzo pomagają znaczki żywnościowe – wyjaśnia siostra niepełnosprawnego mężczyzny.

Mike Czerchlański fot.arch. pryw.

Mike Czerchlański fot.arch. pryw.

Kobieta zabiegała też o fundusze z programu pomocy dla ofiar przestępstw, jaki istnieje w prokuraturze generalnej Illinois. – Niestety brat otrzymał niespełna 1300 dolarów. Maksymalnie ofiary przemocy mogą liczyć nawet na 27 tys. dolarów. Przyznana kwota to kropla w morzu potrzeb. Pieniądze zostały zresztą automatycznie przekazane na pokrycie rachunków medycznych, które wynosiły setki tysięcy dolarów.

Czerchlańscy próbowali domagać się odszkodowania za ciężkie pobicie na drodze sądowej.  – Po tym jak dwaj adwokaci odmówili kontynuowania sprawy cywilnej przeciwko napastnikowi i władzom Wonder Lake, dałam za wygraną.

Według Doroty Lewandowskiej ze Zrzeszenia Amerykańsko-Polskiego (ZAP), możliwości uzyskania formalnej pomocy od lokalnych instytucji są w przypadku 54-latka bardzo ograniczone: – ZAP nie prowadzi programów w ramach, których Mike Czerchlański mógłby uzyskać pomoc. Według Lewandowskiej wsparcia rodzinie mogą udzielić jedynie organizacje charytatywne czy kościoły, które zorganizują zbiórki pieniędzy na rzecz Cherchlańskiego. Pomóc może także Polonia.

Bożena Czerchlański ma nadzieję, że z pomocą niepełnosprawnemu mężczyźnie przyjdą rodacy.  Ważny jest każdy gest i każdy grosz.  – Może rampę dla wózka inwalidzkiego przy domu byłego kontraktora mogliby wybudować jego koledzy po fachu? – błagalnie dodaje nasza rozmówczyni.

Alicja Otap

a.otap@zwiazkowy.com

Categories: Polonia

Comments

  1. JOLANTA
    JOLANTA 16 października, 2014, 15:02

    POMOCY ROZMOWCZYNI PROSI A CO JA MAM ROBIC KIEDY WASZA ROZMOWCZYNI SKREMOWALA MEGO OJCA 08 09 2012 WYSLALA DO POLSKI PROMEM DO DNIA DZISIEJSZEGO JESZCZE ZYJE WE WSZYSTKICH URZEDACH W POLSCE PROSZE POMUSZCIE WY DLA MNIE CO JA MAM ROBIC GDZIE SZUKAC POMOCY JOLANTA-1976@O2.PL

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*