Bieg Stulecia – przeżyjmy to jeszcze raz

Polonijne Chicago pobiegło dla Niepodległej

Od zakończenia Biegu Stulecia, upamiętniającego setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, minął już prawie tydzień, a on wciąż żyje swoim życiem. Tysiące zdjęć na portalach społecznościowych, setki bardzo przychylnych komentarzy i prośby, by stał się on cykliczny, organizowany co roku. Na sukces zapracowali wszyscy. Uczestnicy, organizatorzy, sponsorzy, wolontariusze, obserwatorzy i…pogoda, która tego dnia była wyjątkowo przychylna.

Bieg poprzedziła rozgrzewka prowadzona przez Magdalenę Huk. „Dzika” po raz kolejny pokazała żywioł, który porwał tłum i naładował go taką energią, że już wtedy było wiadomo, że każdy z biegaczy osiągnie metę.

Swoje zrobiły również hymny polski i amerykański. Odśpiewane przez kilka tysięcy gardeł musiały mieć moc i robić wrażenie, bo nawet wiatr wiejący od jeziora ucichł i słońce wyszło zza chmur, postanawiając już za nie więcej się nie chować.

Odśpiewanie hymnów przez kilka tysięcy gardeł miało moc i robiło wrażenie

Konsul Generalny RP w Chicago Piotr Janicki, startujący z symbolicznym numerem 100, pożyczył wszystkim ukończenia biegu i spotkania się na mecie. Prezes Związku Narodowego Polskiego Frank Spula podkreślił, że 11 listopada wszyscy czujemy się Polakami, nawet ci, którzy nimi nie są, a dyrektor WPNA FM Jacek Niemczyk odliczył czas. Dokładnie o godz. 11,11 przy dźwięku syreny wyruszyło na dziesięciokilometrową trasę 1918 biegaczy.

Prezes Związku Narodowego Polskiego Frank Spula gratuluje zwycięstwa Damianowi Bednorzowi

Pierwszy do mety dobiegł Damian Bednorz. Czy myślał o zwycięstwie? – To nie było najważniejsze. Liczył się start i symbolika, ale nie ukrywam, że jak minąłem linię mety, ogarnęło mnie wiekie szczęście. Większe od tego, kiedy dobiegałem do celu maratonów w Tokio i kilku innych w Europie – powiedział. Zdradził, że dziesięć kilometrów jest jego ulubionym dystansem. Jest pod wielkim wrażeniem Biegu Stulecia i chciałby, aby wszedł on do kalendarza stałych imprez polonijnych. Trenuje pięć razy w tygodniu wspólnie z żoną Sabiną. Poznali się podczas jednego z biegów i od tego czasu biegną nie tylko na trasie, również przez życie.

Aneta Ziemiańska miała na ostatnich metrach solidne wsparcie

Aneta Ziemiańska była najlepsza wśród kobiet. Nie wyglądała na zmęczoną, ale jak na co dzień trenuje się triatlon, to 10 kilometrów jest jak przebieżka. Zdecydowanie dłuższe dystanse pokonuje także Magdalena Mrozek, trzecia w kobiecej rywalizacji. Pięć lat temu przebiegła maraton w Bostonie, w tym roku chicagowski. Do Biegu Stulecia namówiła liczną grupę biegaczek z klubu BB Fitness. Wszystkie dobiegły, okazując na mecie spontaniczną radość.

Spontaniczna radość biegaczek z klubu BB Fitness

Renata Jankowska, jak się dowiedziała, że syn Patryk wygrał rywalizację dwunastolatków, nie mogła powstrzymać wzruszenia. Tworzyli rodzinny zespół, w skład którego wszedł również mąż Krzysztof. Do biegu przygotowywali się na obozie w Polsce. Wszyscy stali się właścicielami medali, co już było powodem do radości, ale jak to się ma do szczęścia, które im sprawił Patryk.

Rodzina Jankowskich przygotowywała się do biegu na obozie w Polsce

Szczęśliwy był również 12-letni Janek Stefańczyk. Trenuje biegi w szkolnym zespole i wydawało się, że pokonanie dystansu nie sprawi mu większych problemów. Przyznał się jednak do tego, że miał kryzys, że chciał zejść z trasy, ale dobiegł i z dumą pokazywał zdobyty medal.

Krzysztof Siwiec, absolwent krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, namówił do startu żonę Małgorzatę oraz dwóch synów, 12-letniego Oliviera oraz 14-letniego Daniela. Metę osiągnęli w różnym czasie, ale jak już to zrobili, wspólnej satysfakcji nie było końca.

Marcin Wąs nie brał udziału w biegu, ale z 18-miesięcznym Patrykiem i trzyletnią Emilką wypatrywali na mecie żony i mamy Katarzyny. – Jest cząstką Polonii na amerykańskiej ziemi, dlatego wystartowała. Żeby dobrze się zaprezentować, przygotowywania rozpoczęła pół roku temu. Czekamy tutaj, wierząc, że ukończy bieg i będzie z tego niezmiernie szczęśliwa – dodał.

W biegu brali również udział ci, którzy na co dzień odnoszą sukcesy w innych dyscyplinach sportu.
Aktualny wicemistrz USA w rajdach samochodowych Piotr Fetela cieszył się, że dobiegł w dobrym czasie. Po jego zakończeniu cieszyli się natomiast ci, którym udało się zrobić zdjęcie z najlepszym polonijnym kierowcą i zamienić z nim kilka zdań.

Piotr Fetela cieszył się, że dobiegł w dobrym czasie, a po biegu cieszyli się ci, którym udało się zrobić z nim zdjęcie

Dla Marka Ociesielskiego, który startował w grupie dowodzonej przez Grzegorza Dziubka, bieg był ostatnim sprawdzianem przed mistrzostwami świata w karate. Potwierdził on, że wytrzymałość jest, a to oznacza, że można oczekiwać dobrych wieści ze stolicy Japonii.

Bardzo liczną reprezentację miał Hyper Fight Fitness Bogdana Maciejczyka. On sam zrezygnował z bankietu po walce Krzysztofa Głowackiego, by zachować jak najwięcej sił na niedzielny bieg.

Nie zawiedli piłkarze Wisłoki, po raz kolejny udowodniając przywiązanie do patriotycznych wartości. Od lat są stałymi uczestnikami trzeciomajowej parady, również w niedzielę wystawili, jako jedyni z polonijnych klubów piłkarskich, swoją grupę i pokazali, że nie tylko na boisku są coraz lepsi, również na biegowej trasie radzą sobie całkiem nieźle.

Piłkarze Wisłoki po raz kolejny udowodnili przywiązanie do patriotycznych wartości

Nie mogło zabraknąć na starcie reprezentantów „Dziennika Związkowego” i WPNA 103. 1 FM. Grzegorz Dziedzic wyrażał obawy, że będzie jedna śmiertelna ofiara biegu i będzie nią on. Na szczęście ofiar nie było, dobiegł do mety, wpadając w objęcia żony i córki. Generalny menedżer gazety Łukasz Dudka podsłuchiwał na trasie, jak spisują się na Soldier Field futboliści Bears. Jak zdobywali punkty, to niosło go jak na skrzydłach, jak kopacz obijał słupki, to ze złości zamieniał bieg na chód. Nie przeszkodziło mu to w osiągnięciu mety w dobrej formie i jeszcze lepszym nastroju. Wszak Bears grali świetnie i prowadzili wysoko.

Redaktor Grzegorz Dziedzic z „Dziennika Związkowego” dobiegł do mety w znakomitym nastroju

Dobiegli do mety także reprezentanci WPNA 103.1 FM Mateusz Pankiewicz, choć jak sam przyznał, przezwyciężenie trzech kryzysów nie było łatwe i Jacek Zieliński, który startem ukoronował ogrom pracy, jaki wniósł do przygotowania biegu. Gratulacje córki, która oczekiwała na mecie, wynagrodziły oba „trudy”, ten wniesiony w przebiegniecie dystansu i ten, dzięki któremu można pisać o organizacyjnym sukcesie.

Dariusz Cisowski

Zdjęcia: Artur Partyka

Categories: Polonia

Comments

  1. Bart.
    Bart. 23 listopada, 2018, 03:50

    Wisłoka Chicago

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*