Awantura w zerówce

DSC_1807

W Polskiej Szkole im. Czesława Miłosza w Schaumburgu wybuchł konflikt pomiędzy nauczycielkami zerówek i dyrekcją. Na awanturze cierpią zwolnione na dwa tygodnie przed końcem roku nauczycielki, zawiedzeni rodzice i dzieci, które w wyniku konfliktu przeskoczyły literki „ł” i „z” oraz rozczarowana nielojalnością podwładnych pani dyrektor. Niestety najbardziej cierpi dobre imię szkoły.

Najpierw 23 marca 2015 r. do dyrektor Anny Dunajewskiej przyszedł anonim. Osoba podpisująca się jako „wierny szkole rodzic” życzliwie poinformowała, że rodzice są namawiani przez innych rodziców i nauczycielki do zapisywania dzieci do nowo powstającej szkoły. Padają nazwiska nauczycielek, które rzekomo biorą udział w spisku. Według autora są to: pani Małgorzata, pani Marta i pani Beata. List kończy się pytaniem: „Czy ci ludzie powinni być jeszcze w szkole?”.

Zdaniem dyrektor Dunajewskiej, pedagoga z zasadami i wieloletnim doświadczeniem, odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna – przecząca. Tym bardziej, że potwierdzają się pogłoski o nagabywaniu nauczycieli o przejście od nowego roku szkolnego do nowej szkoły. – Zasady etyki zawodowej nauczycieli poszły wniwecz – stwierdza w rozmowie z nami dyrektor Dunajewska.

Tydzień przed Wielkanocą na radzie pedagogicznej pani dyrektor nie przebierała w słowach, wzywając „osoby tchórzliwe, kradnące dokumenty i dane osobowe oraz nagabujące ludzi” do powstania i przyznania się do winy.

– Nie wstałam, bo to nie było o mnie. Nic nie ukradłam, nikogo nie nagabywałam, nie uważam się również za tchórza – mówi pani Marta. Nauczycielka przyznaje, że wraz z koleżankami chcą założyć swoją szkołę, ale projekt jest dopiero w stadium przygotowań, nie ma jeszcze budynku ani pozwolenia na działalność edukacyjną. – Poza tym przecież każdemu wolno otworzyć własną działalność czy firmę, to wolny kraj – dodaje nauczycielka. Zapewnia o czystości zamiarów, choć nie zgodza się na publikację nazwiska, chcą uniknąć rozgłosu.

W sobotę 11 kwietnia grono nauczycielskie zostało wezwane na zebranie, na którym nauczycieli poproszono o podpisanie umów o pracę na przyszły rok szkolny. – Zdziwiłyśmy się, bo w zeszłym roku przyszedł tylko e-mail z zapytaniem, czy chcemy dalej pracować. Wcześniej podpisywałyśmy takie umowy dopiero we wrześniu, a tu nagle taki pośpiech – mówi pani Marta.

Umowy nie podpisały trzy nauczycielki: Marta, Małgorzata i Beata. Zostały zwolnione w trybie natychmiastowym, nie pozwolono im poprowadzić lekcji ani nawet zaprowadzić do klas swoich dzieci, które uczą się w szkole im. Miłosza. Na nagłą zmianę zdziwieniem i oburzeniem zareagowali rodzice 6-latków, pytając o powody tak radykalnej decyzji i nagłości jej egzekucji. – Te panie nie są godne uczyć państwa dzieci – usłyszeli od dyrektor Dunajewskiej. Nauczycielki dostały zakaz przebywania na terenie szkoły. Zapytane o powody zwolnienia usłyszały: „Panie wiedzą za co”. Wiedzą tylko dwie, bo pani Beata żadnej szkoły otwierać nie planowała.

Zadaliśmy dyrektor Annie Dunajewskiej to samo pytanie. – Decyzja nie była prosta, nie spałam cały tydzień. One działały w przebiegły, lisi sposób. Wymogły ode mnie opinie o swojej pracy, wyłudziły dokumenty. Zostały zwolnione dyscyplinarnie i nie mają prawa wejść do szkoły. Mam zerową tolerancję dla nielojalności. Jest mi tym bardziej przykro, bo to dobre nauczycielki, ale nie mogłam dłużej tolerować działalności na szkodę szkoły.

Pani dyrektor jest przekonana o słuszności swojej decyzji, choć na wymuszonym przez rodziców spotkaniu w ubiegłą sobotę przeprosiła za obrót spraw w szkole i zapewniła, że ze swojej strony zrobiła wszystko, aby zapewnić uczniom opiekę i profesjonalne zastępstwa.

Rozgoryczone nauczycielki i zdenerwowani rodzice zarzucają pani dyrektor apodyktyczność i podejmowanie ważnych decyzji pod wpływem impulsu. Wraz z zarzutami o zwolnienie nauczycielek wylała się balia pretensji: o brak kółek zainteresowań, nieodrabianie straconych zajęć, słabą organizację szkolnych imprez. Wewnętrzna kadrowa przepychanka stała się pretekstem do krzyków, połajanek i personalnych docinek, których przez brak merytorycznego znaczenia dla sprawy cytować nie będziemy.

Finał awantury jest taki, że wszystkie strony okopały się na swoich stanowiskach, dzieci nie pożegnają się z nauczycielkami podczas wręczania świadectw, prawdopodobnie nie dostaną na koniec roku prac plastycznych, nad którymi pracowały, a które do domu zabrała jedna ze zwolnionych pań. Awanturą zmęczeni są rodzice, część z nich zdecydowała o przeniesieniu dzieci do innych okolicznych szkół. Wśród nich jest pani Ania, której dziecko w przyszłym roku pójdzie do pierwszej klasy: – Pani dyrektor mogła ze zwolnieniami poczekać do końca roku. Wtedy nie zrobiłby się niepotrzebny hałas. Nic się przecież nie stało, panie nauczycielki mają pomysł na swoją szkołę, sprawę można było załatwić po cichu, a tak rozpętało się tradycyjne polskie piekiełko.

Dzieci nikt o zdanie nie zapytał, ale kto by się przejmował opinią sześciolatka. I tylko szkoda, że przez nadmiar emocji, pretensji i chęci postawienia na swoim zawieruszyły się literki „ł” i „z” – bez nich przecież nie da się ani przeczytać, ani napisać słowa „szkoła”.

Grzegorz Dziedzic

gdziedzic@zwiazkowy.com

Współpraca: Dariusz Lachowski

Zdjęcia: Dariusz Lachowski

  • DSC_1730
  • DSC_1733
  • DSC_1736
  • DSC_1741
  • DSC_1746
  • DSC_1754
  • DSC_1757
  • DSC_1759
  • DSC_1768
  • DSC_1800
  • DSC_1807
  • DSC_1808
  • DSC_1826
  • DSC_1836
  • DSC_1838
  • DSC_1854
Categories: Polonia

Comments

  1. Zbigniew
    Zbigniew 25 kwietnia, 2015, 20:39

    Powinniscie zdecydowac sie czy jestesci gazeta w wersji drukowanej czy elektronicznej. Informacja
    „- Więcej przeczytasz w drukowanej wersji „Dziennika Związkowego”. Wydanie weekendowe już w sklepach. Zapraszamy do lektury!”
    bardziej irytuje mnie niz zacheca do kupienia „papierowej” gazety. Jak czegos nie chcecie dac na strone to nie dawajcie a nie robcie takich rzeczy.

    Reply this comment
  2. Aga
    Aga 25 kwietnia, 2015, 20:48

    Mnie takze irytuja dopiski wiecej dowiesz sie w wersji drukowanej. Nie mam dostepu do wersji drukowanej i nie mam zamiaru jezdzic prawie godzine do sklepu zeby sobie ja nabyc.

    Reply this comment
  3. EM
    EM Author 25 kwietnia, 2015, 22:27

    Pełna wersja artykułu zostanie odblokowana w niedzielę wieczorem.

    Reply this comment
  4. Zbigniew
    Zbigniew 27 kwietnia, 2015, 20:34

    To tak jak w ogloszeniach jest Praca fabryczna (60) a ogoszen jest zamieszczonych 39 , Nie dziwie sie ze jest 2,973+ ogloszen

    Reply this comment
  5. Agnieszka
    Agnieszka 27 kwietnia, 2015, 22:10

    Co to wogole ma byc?!!! Ten artykul to jedna wielka pomylka. Bylam tam w sobote. Dlaczego nie pokazaliscie zdjec jak najpierw inna kobieta z Rodzicami rozmawiala bo Pani Dyrektor nie chciala do nas wyjs?!. To my – Rodzice dzieci z klas zerowych chcielismy wyjasnien dlaczego nie zostalismy poinformowani o zmianie nauczyciela, a dowiedzielismy sie ze Dyrekcja nie ma obowiazku nas o tym informowac. Nawet nie uzyskalismy informacji z kim byly pozostawione nasze dzieci na tych dwoch ostatnich zajeciach! Z przykroscia stwierdzam, ze Rodzice w tej szkole nie maja zadnych praw oprocz zaplaty za szkole. Tylko ze za zajecia ktore zostaly odwolane i nigdy nie byly odrobione zwrotu zadnego nie otrzymalismy. To byl moj pierwszy i ostatni rok w tej szkole. …

    Reply this comment
  6. Anna
    Anna 28 kwietnia, 2015, 23:27

    Pani „pedagoga z zasadami i wieloletnim doświadczeniem” zrobila 10 lat temu to samo w Szkole Emilii Plater, z ktorej ja wyrzucili. Bylam na tym spotkaniu z redaktorem i nie slyszalam przeprosin od Pani dyrektor. Nie bylo zadnego nagabywania nauczycieli ani rodzicow, wiele osob do tej pory nie wiedzialo o powstajacej nowej szkole do momentu az Pani dyrektor zrobila jej swietna reklame. O calej sprawie z nowa szkola dowiedzialam sie dzieki tej aferze. Jako rodzic znam osobiscie niesprawiedliwie zwolnione nauczycielki, uczyly moje dzieci. Sa to zyczliwe i cieple osoby, czego nie mozna powiedziec o zarzadzie w sklad ktorego wchodza panie z ktorymi nigdy nie ma merytorycznej rozmowy. Poszkodowane nauczycielki to wspaniali pedagodzy, do ktorych nie pasuje to co o nich powiedziala Dyrektorka szkoly. Przez urazona dume ta szkola znow stracila niesamowitych nauczycieli, a dyrektorka strzelila sobie samoboja i pogorszyla juz nieciekawa opinie o tej szkole. Ciekawe czy ta szkola przetrwa, bo przeciez rodzice zapisuja tam swoje dzieci tylko ze wzgledu na nauczycieli. Frekfencja na imprezach szkolnych jest co roku nizsza. Rodzice nie angazuja sie, jedynie odprowadzaja dzieci na zajecia.

    Reply this comment
  7. Jan
    Jan 4 maja, 2015, 13:55

    Niedobrą praktyką przeniesioną z PRL-u a teraz w obecnej „katolandzkiej” Polsce jeszcze bardziej wzmocnioną jest wynaturzone pojęcie demokratyzacji życia w tym również podejścia do szkół, procesu i systemu kształcenia w ogóle. Praca szkoły musi być suwerenną działalnością kadry pedagogicznej, wolną od jakichkolwiek nacisków z zewnątrz (szczególnie niekumatych rodziców) a przede wszystkim daleką od kreciej roboty nauczycielek „polskich” jak wiemy wszyscy nie potrafiących zbytnio przepracowywać się. Popieram stanowisko i solidaryzuję się z Panią dyrektor. Ona jest kierownikiem zakładu pacy, ona odpowiada za poziom i wyniki kształcenia, do jej kompetencji należy podejmowanie niepopularnych decyzji. Jeżeli ktoś lubi pogadać, sobie a muzom, Hyde Park nad Tamizą czeka .

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*