Audiobook Beaty Poźniak najlepszy w USA. sukces polskiej aktorki

Beata Poźniak fot.M. Stokłosa

Beata Poźniak fot.M. Stokłosa

Polska aktorka Beata Poźniak-Daniels jest lektorką audiobooka „The Tsar of Love and Techno”, jednego z pięciu najlepszych w 2015 r. w rankingu gazety „Washington Post”. Polka jest pierwszym nieanglojęzycznym lektorem audiobooka zatrudnionym przez Penguin Random House, znany koncern wydawniczy o zasięgu globalnym, ale także reżyserem filmowym i teatralnym, producentką filmową, malarką oraz działaczką na rzecz praw człowieka i równouprawnienia kobiet, o czym opowiada w rozmowie z Alicją Otap.

Alicja Otap: Co czuje lektorka najlepszego audiobooka 2015 roku w USA?

Beata Poźniak: Jestem mile zaskoczona. Otrzymałam wspaniały prezent, akurat na święta. Czuję się dumna z nagrody jako Polka i jako aktorka. Wyróżnienie jest efektem mojej ciężkiej pracy, skupienia i uporczywego dążenia do celu. Wszystko, co osiągnęłam do tej pory, zawdzięczam ciężkiej pracy. Nigdy nie korzystałam z czyjejś protekcji i pomocy. Do Stanów przyjechałam w 1985 r. już jako dojrzała kobieta po studiach w Polsce i dlatego przyswajanie języka i akcentu było dla mnie trudniejsze niż dla osoby młodszej. To była nieskończona praca dniami i nocami. Jak wiadomo, dzieci i młodzież uczą się szybciej obcego języka i prawidłowego akcentu. Dojrzałe drzewo trudniej jest przesadzić niż młode. Dlatego poczułam się dumna, gdy prasa amerykańska napisała, iż jestem pierwszą nieanglojęzyczną aktorką, która zdobyła wyróżnienie. A więc nigdy przedtem zaszczytu tego nie dostąpiły aktorki z innych krajów nieanglojęzycznych na całym świecie.

Wyróżnienie jest podwójnym sukcesem zawodowym – dla mnie jako aktora oraz dla mnie jako kobiety wykonującej ten zawód, w którym bardziej uprzywilejowani są mężczyźni. Jak bowiem pokazują statystyki, mężczyźni trzy razy częściej niż kobiety są obsadzani w głównych rolach filmowych i mają znacznie większe szanse na uzyskanie nagród i wyróżnień.

Uważam też, że nagroda, którą otrzymałam, jest sukcesem nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich Polaków. Ponownie Polska została zauważona mapie świata i znalazła się w centrum uwagi.

„The Tsar of Love and Techno” to już Pani czwarty anglojęzyczny audiobook dla wydawnictwa Random House. Wszystkie stały się bestsellerami.

– Nagrałam dwa audiobooki o Katarzynie Wielkiej autorstwa Evy Stachniak. Czytając „The Winter Palace: A Novel of Catherine the Great”, gram aż 78 postaci, a to dla aktora wielkie wyzwanie i okazja do pokazania swoich możliwości. Po tym, jak pierwszy audiobook stał się bestsellerem, zostałam zaangażowana przez wydawnictwo do czytania drugiego, „Empress of the Night: A Novel of Catherine the Great”. Następnie nagrałam zbiór opowiadań „The Tsar of Love and Techno” Anthony ‚ego Marry i rolę lekarki, Doktor Shteyngart, w audiobooku pt. “The Illuminae Files” Amie Kaufman. Jak do tej pory był to największy projekt, bo trwał 6 miesięcy.

Jest Pani aktorką i artystką tworzącą na pograniczu dwóch kultur (amerykańskiej i europejskiej) i dwóch języków, czerpiącą inspirację z obu światów. Czy trudna jest taka ekwilibrystyka kulturowa?

– Żyjemy w dobie chaosu estetycznego, w którym wszystko jest możliwe. Życie na styku dwóch kontynentów nie jest łatwe, ale możliwe. Wydaje się chaotyczne i w pewnym sensie takie jest, ale w efekcie końcowym kreowany jest porządek. Staram się stwarzać porządek z chaosu, jak mówił Fryderyk Nietzsche w swojej filozofii. Na takiej interpretacji rzeczywistości opierał się Teatr Discordia, założony i prowadzony przeze mnie w USA w latach 80. Teraz kontynuacją teatru jest studio Discordia Productions, w którym realizuję rozmaite projekty eksperymentalne, artystyczne i filmowe. Termin “discordia” oznacza zgrzyt, chaos, bo w takim obecnie świecie żyjemy. Już nic nas nie szokuje i wszystko jest dopuszczalne.

Co uważa Pani za przełomowe w swojej karierze zawodowej?

– Zawsze z dumą wspominam mój amerykański debiut aktorski w 1991 r. w filmie „JFK” Olivera Stone’a. To był ważny film dla Ameryki – o zabójstwie najukochańszego prezydenta. Otrzymałam rolę Mariny Oswald, żony domniemanego zamachowca Lee Harveya Oswalda, którego grał Gary Oldman, znany aktor brytyjski. Wystąpiłam z takimi legendami kina jak: Jack Lemmon, Walter Matthau, Kevin Costner, Sissy Spacek i Tommy Lee Jones. To przecież jest szczyt kariery aktorskiej. Już wyżej nie można się wspiąć. Na dodatek zagrałam prawdziwą, jeszcze żyjącą wśród nas postać historyczną, a to zdarza się tylko raz w życiu aktora, jeśli w ogóle. Spoczęła na mnie wielka odpowiedzialność, bo Marina Oswald i jej rodzina jeszcze żyją w Dallas. Choć spędziłam sporo czasu z panią Oswald, by ją lepiej poznać, denerwowałam się, występując w jej roli. Wiedziałam, że będę oceniona przez samą Marinę i jej bliskich. Inaczej się gra Katarzynę Wielką, czy królową Bonę, postacie z dawnej historii. Takie role aktor interpretuje i kreuje samodzielnie.

Ważnym rozdziałem w mojej karierze był też udział w filmie „Kroniki młodego Indiany Jonesa” („Young Indiana Jones Chronicles”) na początku lat 90. Wspaniałym, niezapomnianym przeżyciem było poznanie George’a Lucasa i przebywanie na jego rancho w San Francisco. Nauczyłam się wiele na planie filmowym. W czasie produkcji stosowano bardzo nowoczesną i zaawansowaną technologię jak na owe czasy. Grałam rewolucjonistkę Irene, najlepszą przyjaciółkę Indiany Jonesa. Pamiętam scenę, kiedy musiałam obalić rząd i miałam przemówić do wielu tysięcy ludzi. A tu nagle zjawia się tylko około 20 statystów. Zaniemówiłam z wrażenia. Okazało się, że był to pierwszy film, w którym przy pomocy komputera, metodą „copy and paste”, z małej grupy został zrobiony tłum. Najlepszą szkołą i inspiracją była jednak możliwość obserwowania i uczenia się od najlepszych aktorów na świecie. Bycie na tym planie filmowym i potem na wielu innych było najlepszą praktyką zawodową. Doświadczenia, zdobyte metodą „hands on”, wykorzystuję, gdy teraz sama reżyseruję moje produkcje artystyczne.

Beata Poźniak fot.M. Stokłosa

Beata Poźniak fot.M. Stokłosa

Jest Pani również pomysłodawczynią oraz inicjatorką wielu przedsięwzięć charytatywnych.

– Lista na mojej stronie internetowej www.beata.com jest dość długa. Znajdują się na niej różne programy pomocowe, wśród nich założona przeze mnie organizacja Women’s Day USA. Jej celem jest wspieranie osiągnięć kobiet i starania o równouprawnienie. Prowadziłam m.in. akcję na rzecz ofiar zbiorowych gwałtów podczas kryzysu bałkańskiego. Gromadzę też środki finansowe na badania medyczne nad chorobami krwi np. neutropenią i nad nowotworami. W przypadku rzadkich chorób robi się niestety bardzo mało badań. Tylko trzech lekarzy na świecie specjalizuje się w neutropenii. Nie mają środków finansowych na badania i trzeba im pomóc.

Jakie jest źródło Pani aktywności społecznej?

– Mam to po matce, która była lekarzem i pracowała w Spółdzielni Inwalidów „Wybrzeże”. Widziałam, jak poświęcała się dla innych, a nawet ratowała życie przypadkowo poznanym osobom. Była zawsze największą inspiracją mego życia.

Co jest dla Pani najważniejsze w życiu?

– Macierzyństwo. Największym wyzwaniem w życiu jest wychowanie dziecka, a teraz już 14-latka, a więc młodego człowieka. Poświęcamy mu z mężem bardzo dużo czasu. Dyskutujemy o świecie, literaturze, muzyce, filmie, technologii, czy zwykłych, codziennych problemach. Gdy miał 5 lat zabrałam go do Polski, bo chciałam, żeby nauczył się języka polskiego. Chodził tam do przedszkola. Mile wspominam to, że gdy producent „Złotopolskich” (serial TV – przyp. red.) dowiedział się, że jestem w Polsce, napisał dla mnie rolę Heleny Ziomek. I tak z przerwami, „on and off”, grałam przez prawie dwa lata interesującą rolę.

W jaki sposób Pani odpoczywa i spędza wolny czas?

– Maluję. Kocham też rzeźbić, rysować, robić kolaże. Wiele obrazów mego pędzla sprzedanych zostało na cele charytatywne. Jedną z moich ulubionych prac jest obraz „Matka pamięci – Mnemosyne” („Mother of Memory – Mnemosyne”). Upamiętnia ustawę w Kongresie USA, która po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych uznaje Międzynarodowy Dzień Kobiet. Starania o ustawę podjęłam pod koniec lat 80., a więc niedługo po przyjeździe do USA. Plakat symbolizuje również starania kobiet o pokój i równouprawnienie w obliczu dyskryminacji i wojny. Kopia obrazu jest dostępna na witrynie Amazon.

Pani plany artystyczne na rok 2016?

– Przygotowuję się do kolejnych festiwali filmowych. Już wiem, że mój film „Ludzie na moście” („People on the Bridge”) będzie pokazywany m.in. w Anglii, co mnie bardzo cieszy. Ten obraz był już wcześniej przedstawiony w Szwecji, w New Delhi w Indiach oraz w Toronto, Seattle, Houston, Austin, Nowym Jorku, a także w Chicago w listopadzie 2015 r. podczas festiwalu filmów polskich. „Ludzie na moście” jest dla mnie ważnym filmem, inspirowanym poezją Wisławy Szymborskiej i obrazem malarza japońskiego Ando Hiroshige. Chciałam przybliżyć dzieło Szymborskiej nowej generacji, generacji mego syna.

Pani rada dla osób, które wciąż nie mogą się odnaleźć na emigracji zawodowo i osobiście?

– Może trzeba spróbować czegoś całkiem nowego, w zupełnie nowej dziedzinie, która jeszcze nie była brana pod uwagę? Często boimy się opinii innych ludzi. Obawiamy się tego, co sobie o nas pomyślą, jeśli zrobimy coś nieortodoksyjnego. Ale czasem trzeba zaryzykować. Nie będziemy przynajmniej żałować, że nie próbowaliśmy. Jak powiedział filozof Joseph Campbell: „Follow your bliss”! Dlatego w nowym roku życzę odwagi, otwartości i pozytywnego myślenia.

Gdzie spędza Pani sylwestra i Nowy Rok?

– Na nartach w Aspen w Kolorado z około 20-osobową grupą przyjaciół.

a.otap@zwiazkowy. com

Beata Poźniak-Daniels od 30 lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest aktorką, reżyserem filmowym i teatralnym, producentką filmową, malarką oraz działaczką na rzecz praw człowieka i równouprawnienia kobiet. Urodziła się w Gdańsku w rodzinie lekarskiej. Z wyróżnieniem ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną im. Leona Schillera w Łodzi. Już podczas studiów debiutowała jako aktorka w telewizyjna i teatralna. Przed wyjazdem z Polski do USA zagrała w filmie „Kronika wypadków miłosnych” w reżyserii Andrzeja Wajdy i równocześnie w teatrze telewizyjnym „Przedstawienie Hamleta we wsi Głucha Dolna”. Spektakl ten znajduje się w Złotej Setce Teatru TV.

Jej debiutem amerykańskim był „JFK”, film nominowany do Oscara, w reżyserii Olivera Stone’a. Otrzymała rolę Mariny Oswald – żony domniemanego zabójcy prezydenta Kennedy’ego – Lee Harveya Oswalda. Później zagrała jeszcze wiele innych ról, m.in. rewolucjonistki w „Kronikach młodego Indiany Jonesa” i lekarki w serialu „Melrose Place”. Za rolę pierwszej kobiety prezydenta świata w filmie „Babilon 5” otrzymała nominację do nagrody Emmy.

Pod koniec lat 80. podjęła starania w Kongresie o zatwierdzenie ustawy uznającej Międzynarodowy Dzień Kobiet. Ustawę poparli politycy z obu partii oraz wielu znanych reżyserów i aktorów. Więcej informacji o Beacie Poźniak-Daniels znajduje się na jej witrynie: www.beata.com i Facebooku (kliknij na linki).

 

 

Zdj. Marzena Stokłosa

Beata Poźniak fot.M. Stokłosa

Beata Poźniak fot.M. Stokłosa

Categories: Kultura, Polonia, Wywiad, Wywiady

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*