Ach, co to był za bal…

Ach, co to był za bal…

Bal Debiutantek, nazywany także Balem Amarantowym lub White and Red Ball – najbardziej prestiżowa impreza towarzyska chicagowskiej Polonii – ma nową królową. Trzeciego marca została nią Nicolette Lauren Tukiendorf, która zebrała najwięcej środków (to czynnik decydujący o zwycięstwie) na fundusz pomocowy Legionu Młodych Polek.

W tym roku z możliwości towarzyskiego debiutu skorzystało sześć uroczych dziewcząt. Były to: Francesca Admina Rogoziński, Katherine Buckman Koprowski, Katarzyna Anna Baranek, Gabriela Ann Łukanus, Elizabeth Grace Tancula i Nicolette Lauren Tukiendorf. Ich sylwetki prezentowaliśmy na łamach naszej gazety w poprzednich wydaniach.

Tradycyjnie, gości przybywających na bal witały debiutantki w asyście ojców. Powitanie połączone z zapoznaniem się wchodzących z poszczególnymi uczestniczkami odbywało się na stopniach schodów prowadzących do sali balowej hotelu Hilton. Później były fanfary na wejście i prezentacja dziewcząt ubranych w ślubne białe sukienki. Towarzyszyli im ojcowie, a po złożeniu królewskiego ukłonu zastąpili ich eskorci, wprowadzeni na salę przez debiutantki z lat ubiegłych, ubrane w czerwone długie sukienki.

Na zakończenie występu w choreografii Richarda Owsianego poszczególne pary otrzymały kosze z czerwonymi różami, z którymi udały się do gości, aby kwestować na fundusz charytatywny Legionu. Suma pieniędzy zgromadzona z tej kwesty, jak i kwota za ogłoszenia w pamiętniku, decydowała o wyborze królowej, którą o północy okazała się Nicolette Tukiendorf. Przez najbliższy rok asystować jej będą damy dworu – Francesca Rogoziński i Elizabeth Tancula.

“Jestem szczęśliwa i zadowolona, bo nie spodziewałam się wygranej. Nie sądziłam ani troszeczkę. Byłam na sto procent pewna, że nie, ale udało się” – powiedziała po koronacji nowa królowa, którą do udziału w konkursie zainspirowała mama Anna oraz nieżyjący już dziadek, który przekazał jej zainteresowanie językiem polskim, kulturą i tradycją. Nicolette jest córką Anny Tukiendorf-Wilhite oraz profesora Marka Tukiendorfa. Jest uczennicą Loyola Academy oraz polskiej szkoły sobotniej przy Konsulacie Generalnym RP w Chicago. Udziela się jako wolontariuszka niosąc pomoc osobom starszym, zbiera fundusze na pomoc osobom żyjącym w ubóstwie. W przyszłości zamierza studiować medycynę na University of Chicago.

“Jestem zaskoczona, ale jednocześnie bardzo szczęliwa, że moja córka potrafiła coś takiego osiągnąć. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że jest to możliwe, że możliwe jest uczestnictwo w tym balu. Przez wiele lat wspominałam jej o tym i nie była zainteresowana. W tym roku postanowiła jednak wziąć udział. Kosztowało ją to wiele wysiłku i wiele pracy. Przez te ostatnie dwa miesiące, kiedy przygotowywała się do tego występu tańcząc, prosząc sponsorów o wsparcie Legionu, widziałam jak moja córka przeobraża się, zmienia, dorasta i staje się zupełnie inną osobą. Z dziecka staje się osobą dorosłą i bardzo dojrzałą” – powiedziała o swojej córce Anna Tukiendorf.

Obecny na balu Adam Kwiatkowski, sekretarz stanu w Kancelarii prezydenta RP Andrzeja Dudy wręczył królowej upominek w postaci kolekcjonerskiej filiżanki. Pozostałe uczestniczki otrzymały od prezydenta apaszki.

Gospodynią balu była Kathy Evans, która w asyście prezes Legionu Barbary Ciepieli witała gości. Prezentację prowadził Hubert Cioromski. Bożego błogosławieństwa udzielił uczestnikom ks. biskup Andrzej Wypych. Wśród honorowych gości byli również: konsul generalny RP Piotr Janincki oraz zastępca konsula generalnego, konsul Małgorzata Bąk-Guzik, dyrektor protokołu dyplomatycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Irena Licherowicz-Augustyn, prezes Związku Narodowego Polskiego Frank Spula oraz dyrektor wykonawczy Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej Bogdan Chmielewski, któremu towarzyszyło dwunastu współpracowników na czele z managerem firmy na teren aglomeracji chicagowskiej Robertem Radkowskim.

Blisko osiemdziesięcioletnia historia tego balu jest nierozerwalnie połączona z duchem polskości i patriotyzmu działaczek amerykańskiej Polonii, które pierwszego września 1939 utworzyły Legion Młodych Polek i zaangażowały się w wir pracy charytatywnej na rzecz zaatakowanej przez hitlerowców Polski. Legion to organizacja, która od pierwszego dnia istnienia na różne sposoby pomagała zniewolonej ojczyźnie, a później także Polonii. Bale stały się źródłem pozyskiwania finansowego wsparcia na tę działalność. Impreza organizowana zawsze w najbardziej ekskluzywnych miejscach chicagowskiej metropolii nazywana jest Balem Biało-Czerwonym, albo Balem Amarantowym. W 1946 roku bal zyskał nową, używaną od tej pory zamiennie nazwę – Balu Debiutantek. Od tamtej pory punktem kulminacyjnym wieczoru stała się prezentacja młodych panien z polonijnych rodzin, które w ten sposób wkraczały w działalność organizacji i jednocześnie dostępowały towarzyskiego debiutu. I chociaż z biegiem lat zmieniały się charytatywne cele i priorytety balu, to zawsze dominuje w nim element elegancji i uroku debiutantek. Tegoroczny Bal Debiutantek już za nami. Ach, co to był za bal!

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP

  • 1 DSC_4601
  • 2 DSC_4670
  • 3 DSC_4590
  • 4 DSC_4284
  • 5 DSC_4297
  • 6 DSC_4311
  • 7 DSC_4367
  • 8 DSC_4413
  • 9 DSC_4400
  • DSC_3788
  • DSC_3795
  • DSC_3845
  • DSC_3924
  • DSC_3960
  • DSC_4006
  • DSC_4031
  • DSC_4427
  • DSC_4530
  • DSC_4536
  • DSC_4558
  • DSC_4652
Categories: Polonia

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*