Ratując rodaków od katastrofy

W archiwum Muzeum Polskiego w Ameryce przechowywany jest obszerny zbiór dokumentów będący pozostałością po działalności Rady Polonii Amerykańskiej. Ta zasłużona organizacja charytatywna przez wiele lat udzielała pomocy Polakom na całym świecie. Od pewnego czasu archiwalia RPA są porządkowane i stopniowo udostępniane historykom, co niewątpliwie z czasem zaowocuje opracowaniem historii Rady Polonii Amerykańskiej.

Podczas ostatniego pobytu w Chicago miałem możliwość zapoznania się z niektórymi materiałami RPA z czasów II wojny światowej i pierwszych lat po jej zakończeniu. Wyłania się z nich obraz ogromu pracy wykonanej przez polonijnych działaczy w tym najtrudniejszym okresie historii.

Rada Polonii Amerykańskiej powstała w Chicago wiosną 1938 r. w wyniku kilkuletnich zabiegów działaczy, którzy rozumieli potrzebę skoordynowania pracy licznych organizacji polonijnych. Chodziło nie tylko o współpracę w zakresie kulturalno-oświatowym, ale również na polu politycznym i ekonomicznym. Po wybuchu wojny we wrześniu 1939 r. kierownictwo RPA uznało za najpilniejsze zadanie podjęcie wysiłków na rzecz zbiórki pienidzy na fundusz pomocy dla walczącego kraju. Niestety, sytuacja skomplikowała się wobec ogłoszenia neutralności przez rząd Stanów Zjednoczonych, co wykluczało możliwość prowadzenia zbiórki na zakup uzbrojenia i materiału wojennego. Wkrótce zresztą sprawa ta stała się nieaktualna wobec klęski wrześniowej i okupacji całego kraju przez nazistowskie Niemcy i stalinowski Związek Sowiecki.

W nowych realiach Rada Polonii Amerykańskiej postanowiła skupić się na zbiórce pieniędzy na rzecz pomocy ofiarom wojny w Polsce. W tym celu zwróciła się do Departamentu Stanu o zarejestrowanie jej jako organizacji posiadającej prawo do zbierania środków na pomoc cywilnym ofiarom wojny. Zezwolenie takie Rada otrzymała m.in. dzięki pomocy Mieczysława Szymczaka gubernatora Federal Reserve Board. Przełomowe znaczenie dla przyszłości RPA miał Nadzwyczajny Walny Zjazd zwołany na 19 października 1939 r.

Wybrano na nim nowe władze. Prezesem RPA został wybitny prawnik, cenzor Związku Narodowego Polskiego prof. Franciszek Xawery Świetlik, a jego zastępcami zostali: Honorata Wołowska prezeska Związku Polek i dr Teofil Starzyński prezes Sokolstwa Polskiego. Funkcję skarbnika objął prezes Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego Józef Kania. Co jednak najważniejsze, nastąpiła zasadnicza reorientacja dotychczasowej działalności organizacji. Rada Polonii Amerykańskiej, znana też pod angielską nazwą Polish War Relief, przyjęła wyłącznie charakter instytucji charytatywnej rezygnując z prowadzenia działalności politycznej. Od przyjęcia tej formuły zależało korzystanie z subsydiów rządowych, głównie w postaci lekarstw i produktów żywnościowych.

Przez kilka następnych lat Rada Polonii Amerykańskiej prowadziła zakrojoną na szeroką skalę działalność pomocową praktycznie na całym świecie, wszędzie tam, gdzie przebywali polscy uchodźcy. Pomoc ta docierała do polskiego osiedla uchodźców Santa Rosa w Meksyku i do podobnych osiedli i obozów polskich na Bliskim Wschodzie, w Indiach i Afryce. Pisałem na ten temat w swoich książkach poświęconych epopei polskiej ludności cywilnej, która opuściła Związek Sowiecki wraz z armią gen. Władysława Andersa. Mniej znana jest natomiast historia działalności RPA na gruncie europejskim.
Działalność Rady Polonii Amerykańskiej na “starym kontynencie” podzielić można umownie na dwa okresy: lizboński i genewski. W pierwszym okresie obejmującym lata 1941-1945 działania RPA koncentrowała się w stolicy Portugalii, kraju neutralnym, położonym nad Atlantykiem, na zachodnich krańcach kontynentu europejskiego. Gwarantowało to z jednej strony łatwy kontakt ze Stanami Zjednoczonymi, z drugiej natomiast możliwość ekspediowania pomocy do Polaków w kraju i zagranicą.

Okres genewski rozpoczął się z chwilą przeniesienia w 1945 r. siedziby europejskiej delegatury RPA do Genewy. Położenie tego szwajcarskiego miasta miało z kolei ten walor, że znajdowały się tam siedziby wielu organizacji międzynarodowych, z którymi RPA ściśle współpracowała, w tym zwłaszcza centrala Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Najważniejsze było jednak to, iż Genewa była bliżej Polski i głównych skupisk uchodźstwa polskiego w Europie.

W okresie II wojny światowej lizbońska placówka Rady prowadziła działalność polegającą głównie na wysyłaniu paczek żywnościowych i odzieżowych do okupowanej Polski, a potem także do Polaków uwięzionych w niemieckich obozach jenieckich i koncentracyjnych. Z czasem rozwinięto również działalność poszukiwawczą, informacyjną i doradczą. W pracach tych polonijna organizacja współdziałała z Delegaturą Ministerstwa Pracy i Opieki Społecznej rządu polskiego na uchodźstwie, która z terenu neutralnej Portugalii – podobnie jak RPA – próbowała pomagać rodakom w okupowanej Europie. Na czele Delegatury RPA w Lizbonie stał Florian Piskorski.

Skala pomocy udzielanej rodakom w Europie była bardzo duża, chociaż ze względu na ogrom potrzeb daleko niewystarczająca. Ze sprawozdań przedłożonych przez Radę wynika, że w okresie lat 1941-1945 wydała na działalność charytatywną w Europie 1,358,050 dolarów amerykańskich, co było na ówczesne czasy sumą pokaźną. Za pieniądze te sprowadzano drogą morską żywność i odzież ze Stanów Zjednoczonych oraz dokonywano zakupów na miejscu w Portugalii. Zakupione produkty wysyłano następnie w niewielkich paczkach do Polski i do obozów w Niemczech.

Nie sposób przecenić znaczenia tej pomocy, zwłaszcza dla więźniów obozów, systematycznie głodzonych przez hitlerowców. Także dla Polaków w kraju paczki z dalekiej Portugalii były darem niezwykle cennym. Pamiętać trzeba, że zawartość paczek (zwłaszcza sardynki), można było wymienić na “czarnym rynku” na inne, równie wartościowe, a mniej luksusowej produkty żywnościowe, co pozwalał podwoić wartość pomocy przekazanej przez radę Polonii Amerykańskiej.

Powojenny okres funkcjonowania placówki Rady Polonii Amerykańskiej na terenie Szwajcarii był jeszcze bardziej owocny. Na czele przeniesionej do Genewy Delegatury Rady Polonii Amerykańskiej na Europę pozostał Florian Piskorski, podlegały mu ponadto nowe placówki, we Francji oraz w brytyjskiej i amerykańskiej strefie okupowanych Niemiec. Dzięki temu Rada uzyskała możliwość dotarcia do wielotysięcznych rzesz Polaków rozproszonych w wielu krajach Europy Zachodniej.

W 1945 r. na terenie Niemiec i Austrii przebywały setki tysięcy Polaków, głównie byłych robotników przymusowych oraz więźniów obozów jenieckich i koncentracyjnych. Ponadto znajdowali się tu uchodźcy wojenni oraz żołnierze demobilizowanych Polskich Sił Zbrojnych podlegających polskiemu rządowi na uchodźstwie. Większość tych ludzi (z wyjątkiem wojska) znajdowała się w trudnej sytuacji materialnej. Bezwzględnie eksploatowani przez Niemców, pozbawieni wszelkiego majątku, zmuszeni byli żyć w obozach dla tak zwanych dipisów. Warunki tam panujące dalekie były od standardów cywilizowanych krajów. W lichych barakach brakowało opału, żywność była skąpo wydzielana, na uzupełnienie odzieży trudno było liczyć. Wielu Polaków skarżyło się na traktowanie przez alianckie władze okupacyjne, które często dawały im odczuć, iż są zbędnym ciężarem. Na usprawiedliwienie władz alianckich trzeba jednak dodać, że w zrujnowanych wojną Niemczech brak było żywności i innych potrzebnych towarów, co groziło klęską humanitarną na ogromną skalę. Żywność racjonowano bardzo ostrożnie, aby wszystkim, także Niemcom, zapewnić minimum potrzebne do przeżycia. Polacy znajdujący się we Francji i innych krajach Europy Zachodniej cierpieli niedostatek niewiele tylko mniejszy niż w Niem
czech. W parze z trudną sytuacją bytową szła niepewność co do politycznej przyszłości Polski zajętej przez wojska sowieckie.

Rada Polonii Amerykańskiej dysponowała w pierwszych latach powojennych znacznymi zasobami towarów pochodzących z własnych źródeł oraz ze składów w Szwajcarii i Szwecji przejętych od likwidowanych delegatur Polskiego Czerwonego Krzyża na podstawie porozumienia zawartego w połowie 1945 r. pomiędzy Franciszkiem X. Świetlikiem a Heleną Sikorską prezeską PCK w Londynie. W dyspozycji RPA znalazły się również znajdujące się w drodze transporty przeznaczone dla PCK i spore fundusze we frankach szwajcarskich.
Ogółem w okresie od początku czerwca 1945 r. do końca 1946 r. RPA rozprowadziła wśród Polaków w Niemczech blisko 320 tys. funtów artykułów żywnościowych, ponad 725 tys. sztuk odzieży i blisko 42 tys. funtów artykułów higienicznych. Znaczącą ilość tych towarów skierowano również do skupisk polskich we Francji (239 tys. sztuk odzieży, 18 tys. funtów żywności, 4 tys. funtów artykułów toaletowych) mniej do innych krajów Europy zachodniej, w tym do Austrii i Belgii. Ze statystyk Polish War Relief wynikało, iż w Niemczech obdarowano 1,853,271 osób, we Francji 117,762, w Austrii 20,470 i po kilka tysięcy w Belgii i Szwajcarii. Łącznie, liczba obdarowanych przekroczyła dwa miliony osób, a wartość dostarczonego towaru sięgnęła kwoty 3,363,485 dolarów amerykańskich. Ponieważ w wielu przypadkach te same osoby otrzymywały pomoc materialną kilka razy, ogólną liczbę Polaków, którzy otrzymali pomoc, szacowano na 700 tys. osób.

Chociaż rozmach akcji charytatywnej i zaangażowanie działaczy Rady Polonii Amerykańskiej były godne uznania, nie mogła niestety w decydujący sposób poprawić położenia polskich uchodźców, a tym samym wpłynąć na nastroje panujące w obozach. Szacowano, iż świadczenia ze źródeł RPA na rzecz Polaków na terenie Europy Zachodniej wyniosły w ciągu półtora roku, którego dotyczy wspomniane sprawozdanie, średnio 5 dolarów na osobę. Florian Piskorski miał świadomość, że to stanowczo za mało i pisał do chicagowskiej centrali RPA: “Warunki życia Polaków w Niemczech są tak ciężkie, a potrzeby tak nieproporcjonalnie duże, że wszelkie świadczenia nie zdołały zaradzić biedzie w sposób decydujący. W każdym razie ratowały one polskich dipisów od zupełnej katastrofy”.

W sprawie sytuacji Polaków na terenie okupowanych Niemiec głos zabierał sam prezes Świetlik, który znał ją dobrze po wizytacji szeregu obozów uchodźczych. W maju 1946 r. apelował o wzmożenie wysiłków Polonii na rzecz rodaków przebywających na terenie dawnej Trzeciej Rzeszy. Nacisk kładł też na rozwiązanie problemu tych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych, którzy odmawiają powrotu do rządzonej przez komunistów ojczyzny. Był zdania, iż Stany Zjednoczone i Wielka Brytania są moralnie zobligowane umożliwić im osiedlenie się na Zachodzie.

Kierownictwo RPA samo nie mogąc wiele zdziałać dla rozwiązania problemu uchodźców w kwestii repatriacji starało się współpracować z każdym kto mógł udzielić pomocy potrzebującym rodakom. Było to konsekwencją przyjętego na początku wojny apolitycznego charakteru organizacji. W praktyce europejskie placówki Rady Polonii Amerykańskiej musiały jednak często uczestniczyć w przedsięwzięciach, które siłą rzeczy miały charakter polityczny.

Delegat RPA w Europie Florian Piskorski podjął jesienią 1945 r. współpracę z reprezentującym Polskę Ludową ambasadorem w Bernie Jerzym Putramentem, który razem ze Szwajcarami organizował pierwsze transporty repatriacyjne do Polski. Wprawdzie Piskorski uważał, że repatriacja jest przedwczesna, ale od współpracy się nie uchylił, uczestniczył nawet w kilku naradach z udziałem komunistycznego dyplomaty. Na jego polecenie repatrianci zaopatrzeni zostali w obuwie, koce, odzież i mydło. Ustalono również ramy współpracy w akcji niesienia pomocy osobom nadal przebywającym w Szwajcarii. Zgodzono się co do tego, że organem koordynującym będzie delegatura PCK, a jej uczestnikami, poza poselstwem polskim, także Rada Polonii Amerykańskiej. Piskorski sądził, iż dzięki temu będzie miał gwarancję, że tak pomyślana akcja pozbawiona będzie jakiegokolwiek oblicza politycznego i skorzystają z niej wszyscy potrzebujący bez względu na przekonania i stosunek do zamierzonej repatriacji.

Florian Piskorski zdawał sobie sprawę, że komuniści wykorzystają propagandowo fakt współpracy z amerykańską instytucją, jaką była RPA, dostrzegał jednak i inne niebezpieczeństwo, wynikające z faktu, iż polscy dipisi pozostawieni samemu sobie, będą podatni na wpływy komunistycznej propagandy. W liście do Zarządu RPA z połowy 1946 r. skarżył się na lekceważenie jego propozycji dotyczących otoczenia pomocą Polaków na terenie Niemiec i Austrii. Zarzucał centrali w Chicago, że przestaje interesować się losem dipisów i domagał się jasnego określenia stanowiska Zarządu w sprawie działalności charytatywnej w Europie.

Piskorski widział dwa możliwe rozwiązania. Najbardziej pożądanym – w jego ocenie – byłoby podtrzymanie a nawet wzmożenie dotychczasowej pomocy dla Polaków, w przeciwnym przypadku ostrzegał: “RPA odsunie się od Polaków poza granicami i zajmie wobec nich negatywne stanowisko idące po linii tendencji tak zwanego Rządu Warszawskiego”.

Wprawdzie możliwości finansowe Rady Polonii Amerykańskiej stopniowo kurczyły się, ale pomoc dla rodaków w Europie płynęła nadal, łagodząc biedę, pozwalając im uwierzyć, że nie są całkiem pozostawieni samemu sobie. Zachowane sprawozdania wskazują, że w okresie od powstania europejskiej delegatury Rady Polonii Amerykańskiej w 1941 r. do końca września 1948 r. udzieliła pomocy na sumę ponad 6,5 miliona dolarów.

W artykule wykorzystano pracę W. Białasiewicza pt. Pomiędzy lojalnością a serc porywem. Polonia amerykańska we wrześniu 1939 roku, Chicago 1989, oraz materiały archiwalne Rady Polonii Amerykańskiej przechowywane w Muzeum Polskim w Chicago. Za ich udostępnienie dziękuję dyr. Janowi Lorysiowi i pracownikom archiwum.
dr Janusz Wróbel

Categories: Polonia na Świecie

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*