By bronić senator w Luizjanie, Demokraci ustępują ws. Keystone XL

By bronić senator w Luizjanie, Demokraci ustępują ws. Keystone XL

Po latach sprzeciwu ws. budowy kontrowersyjnego ropociągu Keystone XL Demokraci nagle zgodzili się, by projekt został poddany w Senacie pod głosowanie. Liczą, że pomoże im to obronić mandat w Luizjanie, gdzie w grudniu będzie dogrywka w wyborach do Senatu.

O budowę ropociągu Keystone XL, który ma prowadzić z Kanady do rafinerii w Teksasie, od lat zabiegają Republikanie. Argumentują, że nie tylko poprawi on niezależność energetyczną USA, ale da też pracę kilkudziesięciu tysiącom Amerykanów. Prezydent Barack Obama zwleka jednak z wydaniem zgody na ten projekt m.in. z powodu wyrażanych przez ekologów obaw przed negatywnymi skutkami dla środowiska naturalnego i zdrowia ludności. Podobne obawy wyrażali Demokraci, którzy, kontrolując dotychczas Senat, od sześciu lat blokowali legislacyjne inicjatywy Republikanów w tej sprawie.

Nagle zgodzili się jednak, by w czwartek odbyła się debata, a we wtorek głosowanie nad ustawą popierającą budowę Keystone XL. Ten niespodziewany zwrot wymusiła na Demokratach ich senator Mary Landrieu, ubiegająca się o reelekcję w Luizjanie, gdzie projekt Keystone XL cieszy się poparciem społeczeństwa, bo część ropy z Kanady trafiałaby także do tamtejszych rafinerii. Obserwatorzy nie mają wątpliwości, że to „desperacki” ruch, by próbować zachować mandat senatorski w Luizjanie. Ponieważ w wyborach do Kongresu 4 listopada żaden z kandydatów nie zdobył w tym stanie wymaganej większości, 6 grudnia odbędzie się decydująca dogrywka.

Sama Landrieu nie kryła swej motywacji. „Zrobię wszytko, co w mojej mocy, tutaj (w Kongresie), jak i w domu (w Luizjanie), gdzie jak wiecie wciąż prowadzę kampanię o reelekcję, by ten projekt pchnąć do przodu” – powiedziała na początku sesji. Żaden z kolegów Demokratów jej nie powstrzymał, a lider większości w Senacie, Demokrata Harry Reid zgodził się, by ustawa została poddana we wtorek pod głosowanie.

Republikanie natychmiast zapowiedzieli, że też przyjmą w Izbie Reprezentantów dokładnie taką samą ustawę, a jej głównym „sponsorem” będzie – co nie było niespodzianką – przeciwnik Landrieu w rywalizacji o fotel senatora, obecny kongresmen Bill Cassidy.

Sondaże wskazują, że Cassidy ma przynajmniej 5 pkt. proc. przewagi nad Landrieu i wielu komentatorów wątpi, czy uda jej się nadrobić straty. A nawet jeśli, to nie zmieni to faktu, że Demokraci i tak po ośmiu latach utracili większość w Senacie. Jeśli Landrieu zachowa mandat, to przewaga Republikanów wyniesie wówczas nie 54, ale 53 na 100 mandatów w Senacie.

Landrieu powiedziała w czwartek, że jest pewna, iż jej ustawa ws. Keystone XL uzyska niezbędne 60 głosów poparcia w Senacie. Nie wiadomo jednak, co zrobi prezydent Obama – czy podpisze, czy zawetuje ustawę. „Nie mam z jego strony zobowiązań” – powiedziała senator.

Komentatorzy nie mają wątpliwości, że po wyborczym zwycięstwie Republikanów, które zapewniło im kontrolę nad obiema izbami parlamentu, ustawa ws. Keystone XL byłaby jedną z pierwszych, jaką przyjęliby i wysłali Obamie do podpisu po ukonstytuowaniu się nowego Kongresu w styczniu. Zapowiadali to w kampanii wyborczej. Ale nikt nie spodziewał się, że sprawa, i to z inicjatywy Demokratów, pojawi się jako pierwszy punkt już na tzw. sesji lame duck (czyli sesji Kongresu już po wyborach, ale jeszcze przed ustanowieniem nowego).

„Najprawdopodobniej i tak doszłoby do zaaprobowania ropociągu, ale Obama mógłby w zamian za to uzyskać od Republikanów znaczne ustępstwa. Teraz (Demokraci) mogą oddać Keystone XL za darmo, tylko po to, by pomóc koleżance w wyścigu, którego i tak najprawdopodobniej nie wygra” – ocenił w czwartkowym „Washington Post” Dana Milbank.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)

Na zdjęciu: Rury do budowy Keystone XL zmagazynowane w Oklahomie fot.Larry W. Smith/EPA

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Polityka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*