Floryda. Zwycięzca konkursu na jedzenie karaluchów nie żyje

Główną nagrodą w konkursie na ilość zjedzonych karaluchów w Deerfield Beach na Florydzie miał być pyton, jednak zwycięzca tej niezwykłej konurencji nie zdołał odebrać nagrody, ponieważ zmarł tuż po zakończeniu rywalizacji.

W USA coraz częściej organizowane są ekstremalne konkursy

Edward Archbold wziął udział w konkursie dla zabawy. Zgromadzeni w sklepie zoologicznym widzowie przyznają, że 32-letni mężczyzna dobrze sobie radził już w pierwszej konkurencji polegającej na zjedzeniu dżdżownic. W cztery minuty uporał się z przygotowaną dawką. Drugi etap polegał na połknięciu jak największej ilości 12-centymetrowych karaluchów.

Jedna z osób rejestrująca całość konkursu na swoim telefonie komórkowym opowiada, że Archbold metodycznie napychał robkami usta i popijał je wodą, i że zupełnie nieźle mu szło.

Tuż po zakończeniu konkurencji, zwycięzca wyszedł ze sklepu, a jego właściciel żartował, że pewnie, gdzieś za rogiem wymiotuje, wiec jak tylko wróci wówczas zosatnie mu wręczona główna nagroda.

Edward Archbold jednak tuż po opuszczeniu sklepu stracił przytomność. Wezwana na miejsce karetka przetransportowała go do najbliższego szpitala, gdzie stwierdzono zgon.

Przyczyny śmierci będą znane za tydzień, po przprowadzeniu sekcji zwłok.

Estremalne konkursy nie są w USA rzadkością i niestety nie zawsze mają szczęśliwe zakończenie. W 2007 roku w Kalifornii zmarła uczestniczka konkurencji na największą ilość wypitej wody bez pójścia do toalety. 28-letnia matka trójki dzieci chciała dla nich wygrać grę Wii.

Socjologowie modę na jedzenie robactwa wiążą z programem Fear Factor, którego uczestnicy poddawani są ekstemalnym próbom, także kulinarnym. Popularność tego reality show prowadzi do podejmowania podobnych wyzwań przez widzów. W ubiegłym roku w Six Flags, parku rozrywki koło Chicago, chętni do otrzymania bezpłatnych wejściówek wzięli udział w jedzeniu karaluchów. Na szczęście nikt nie zmarł.

tz

Categories: Polecamy, Wydarzenia

Comments

  1. Mada_Faka
    Mada_Faka 10 października, 2012, 12:24

    to najlepszy dowod na to ze przed takimi zawodami zawodnicy ( a moze i organizatorzy) powinni predstawiac badania psychiatryczne .
    z tekstu wynika ze przyczyna zgonu byly nie zagryzane karaluchy ktore buszowaly w zoladku tego biernego czlowieka, on popijajac wode dawal im tylko troche „showerka” ale nie zabijal. powinien przed polknieciem zagryzc je. na smierc.
    ok, czas na jakis lunch…..

    Reply this comment
    • yur
      yur 10 października, 2012, 13:18

      Po czymś takim przechodzę na głodówkę tygodniową i tym się różnimy. Głodówkę robię często dla wyczyszczenia organizmu.

      Reply this comment
      • Mada_Faka
        Mada_Faka 10 października, 2012, 13:51

        bardzo dobrze jurus, to zdrowe. w twoim wieku nie zapominaj takze o czyszczeniu okreznicy tylko z czuciem , jesli poczujesz wode w uszach to znaczy ze wyplukujesz wszystka wiedze jaka ostatnio udalo ci sie dzieki temu forum i mojej skromnej osobie przyswoic …
        ” w zdrowym ciele zdrowy duch – czuwaj „

        Reply this comment
  2. Rysiu
    Rysiu 10 października, 2012, 16:59

    Wow.
    12-centymetrowe karaluchy…tak jak wyobraznia Czarusia? LOL.

    Reply this comment
  3. Katarzyna
    Katarzyna 10 października, 2012, 19:22

    Niech przyjadą na manhattan,tam są ogromne karaluchy,po co topić jak niektórzy chorzy ludzie lubią je jeść

    Reply this comment
    • Mada_Faka
      Mada_Faka 10 października, 2012, 20:16

      po co az tam, zaytaj klima z chicago ile codziennie ze wspolokatorem sa w stanie upolowac. NIE RUSZAJAC SIE Z LOZKA!

      Reply this comment
    • Czytelnikpostow
      Czytelnikpostow 10 października, 2012, 20:29

      Po co szukać daleko karaluchów skoro jest tu na portalu, linieje czasmi ale ciągle jest ten sam, ale uwaga jest niestrawny!

      Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*