Zalipie – malowana wieś

Zalipie – malowana wieś

„Jeśli widzieć chcesz, malowaną wieś, by podziwiać sztukę ludu do Zalipia jedź” –
Maria Kozaczkowa.

W tych słowach tych nie ma żadnej przesady i gdybym osobiście nie zajrzała do Zalipia uznałabym je pewnie za przesadzone i zbyt przerysowane, ale ta wieś naprawdę potrafi zrobić niezapomniane wrażenie na każdej odwiedzającej ją osobie.

Tutaj wszystko jest kolorowe – począwszy od prywatnych domów, poprzez wnętrze kościoła parafialnego, zewnętrzne ściany remizy strażackiej, budynku gminy, a skończywszy na przydomowych studniach, czy też budach dla psów.
Przyjeżdżając do Zalipia możemy odnieść wrażenie, że na kilka chwil przenosimy się do krainy bajek z czasów naszego dzieciństwa. Wioska położona jest 30 km od polskiego bieguna ciepła, czyli Tarnowa. Nizina nadwiślańska wraz z przyległymi do niej terenami należy do najcieplejszych obszarów Polski.

A skąd właściwie wziął się pomysł na tę kolorową, malowaną wieś?
Zdobnictwo zalipiańskie znane było już ponad 100 lat temu, a tradycja malowania domów przetrwała do dziś. Wszystko zaczęło się bardzo zwyczajnie i wynikało z potrzeby danej chwili. W związku z tym, że tutejsze kobiety miały niełatwe zadanie, aby utrzymać czystość w chałupach z okopconymi ścianami, zaczęły na pobielonych wapnem ścianach przy pomocy pędzla zrobionego z prosa robić tzw. „packi”, czyli nieregularne plamki. Wykorzystywały do tego celu sadze rozrobione w mleku.

Gdy się okazało, że pomysł przyniósł oczekiwane rezultaty, zaczęto również malować podmurówkę, a w pierwszej dekadzie XX wieku dziewczęta malowały już nie tylko „packi”, ale komponowały różne wzory, w których dominowały kwiaty i różne zawijasy. Używały w tym celu kolorowych, sproszkowanych farb rozpuszczonych w mleku, a ściany domów zaczęły przypominać barwną łąkę.

Wzory od zawsze były indywidualne i zależały od pomysłu, kreatywności oraz możliwości manualnych twórcy ludowego, a co ważniejsze, do tworzenia tych wzorów nie używano żadnych szablonów.

Każde malowidło było więc swoistą wizytówką danej artystki.
Po II wojnie światowej wśród malujących kobiet zaczęły się wyróżniać te, które oprócz sprytnej ręki miały bujną wyobraźnię i smak twórczy, a „szefową” malarek oraz pośredniczką między nimi a władzami państwowymi została Felicja Curyło. Dzięki jej upartym zabiegom Zalipie jako jedna z pierwszych wiosek w tym regionie zyskało np.

elektryczność. Można powiedzieć, że Felicja Curyłowa stała się „ludową celebrytką” na miarę swoich czasów. Kilkakrotnie wyjeżdżała do Warszawy i goszczono ją m.in. w Ministerstwie Kultury oraz Komitecie Centralnym.

Oprócz działalności artystycznej zajmowała się popularyzacją Zalipia i jego tradycji nie tylko w całej Polsce, ale również poza granicami kraju. Jak na propagatorkę twórczości zdobniczej przystało, jej dom przyozdobiony był wielobarwnymi malaturami, w większości wykonanymi przez samą artystkę. Curyłowa celowo starała się utrzymać ludowy charakter zagrody, często świadomie rezygnując z technologicznych udogodnień. Dzięki temu w Zagrodzie, oprócz tradycyjnych ozdób, można oglądać meble, sprzęty i narzędzia rolnicze używane niegdyś na wsi.

Z jej inicjatywy rozpoczęto budowę Domu Malarek – miejsca, gdzie twórczynie mogły się spotykać i dzielić swoimi doświadczeniami. Obecnie w Domu Malarek kwitnie różnorodna działalność kulturalna i społeczna. Od czasu do czasu możemy „podglądać” tutejsze artystki przy pracy, podczas której ozdabiają duże ilości przedmiotów – głównie na potrzeby turystyki.

W roku 1948 przeprowadzono pierwszy konkurs na malowane izby oraz malowanki na papierze, dostarczone do Domu Ludowego w Podlipiu. Ponieważ zalipianki były najliczniejszą grupą, która wzięła udział w tych zmaganiach – od 1965 roku konkurs przeniesiono do Zalipia i tak zostało do dzisiaj.

Wiosną każdego roku artystki przystępujące do konkursu malują swoje obejścia od nowa. Wielka szkoda, że usuwają stare wzory, na miejscu których powstają nowe. Tradycja malowania przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. W niektórych domach do konkursu przystępują babka, matka oraz wnuki.

Od kilku lat przebieg konkursu „Malowana chata” odbywa się w ściśle określonym czasie. W ciągu dwóch dni Komisja powołana przez głównego organizatora, czyli Muzeum Okręgowe w Tarnowie odwiedza malowane zagrody, a w pierwszą niedzielę po Bożym Ciele ogłasza wyniki konkursu.

Udział w nim mogą brać również osoby nie mieszkające w Zalipiu.
W Domu Malarek oprócz stałej ekspozycji muzealnej, wystawiane są również przeznaczone na sprzedaż pamiątki wykonane przez miejscowe artystki.

Po Zalipiu najlepiej jest przemieszczać się pieszo lub rowerem. Wtedy niespiesznie możemy zachwycać się wiejskim otoczeniem, zaglądać do malowanych chat oraz „podglądać” jej mieszkańców, a wizyta w „Zagrodzie Felicji Curyłowej”, prekursorki zalipiańskiego rękodzieła, jest zwieńczeniem naszej kolorowej podróży.

Myślę, że pomysł gospodyni mieszkającej w tym obejściu był strzałem w dziesiątkę. Rzeczywistość, w której przyszło żyć ludziom kilkadziesiąt lat temu, była smutna i monotonna, a dzięki pomysłowości i kreatywności Felicji Curyłowej jej otoczenie zyskało zupełnie nowy, artystyczny wymiar.

Obecnie zagroda pełni funkcję muzeum, w której można poczuć atmosferę dawnych lat. Rodzina mieszkała tylko w dwóch izbach i mimo ciasnoty mogła czerpać przyjemność i radość z przebywania w tak bajecznym otoczeniu.

Wnuczka Felicji Curyłowej, Wanda opowiada, że kiedy miała cztery lata, babcia sadzała ją na małym stołeczku i uczyła malować – najpierw na papierze, a potem pozwalała tworzyć bardziej skomplikowane wzory na przedmiotach codziennego użytku.

Zalipiańskie malowanie to ewenement na skalą światową, a najlepszym dowodem na to są liczni turyści odwiedzający to miejsce oraz liczne wpisy w księdze pamiątkowej, a także zdjęcia i artykuły prasowe ukazujące się w gazetach w ich rodzimych krajach. A więc „jeśli widzieć chcesz, malowaną wieś, by podziwiać sztukę ludu, do Zalipia jedź”.

Tekst: Maria Kołodziejczyk i Maria Szpara

Zdjęcia: Zbigniew Szpara

Categories: Podróże

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*