Dajcie Jazzu w Nowym Orleanie!

Nowy Orlean w Luizjanie nazywany przez tubylców NOLA to miasto niezwykłe. Nie tylko ze względu na ciekawą historię tego miejsca. Luizjana pierwotnie należała do Francuzów, którzy w 1718 roku założyli to miasto. Następnie Napoleon sprzedał ją Amerykanom za zaledwie 80 milionów franków w 1803 roku.

fot. Jazzowy pogrzeb w Nowym Orleanie to niezapomniane przeżycie

Nowy Orlean to niesamowite miejsce. Każdy przyjeżdża tutaj po coś innego. Jedni chcą zobaczyć zniszczenia, których dokonał huragan Karina, inni nauczyć się trochę historii, jeszcze inni podziwiać przepiękne francuskie budynki i cmentarze. Ja wybrałam się, do NOLA żeby posłuchać prawdziwego jazzu na żywo i nie zawiodłam się. Zobaczyłam, a właściwie usłyszałam to, o czym zawsze marzyłam. Wspaniałą muzykę, której nigdy nie zapomnę. Blues w wykonaniu tutejszych muzyków też jest mistrzostwem świata, ale mieszkając w Chicago-kolebce tej muzyki, w Nowym Orelanie szukałam jazzu. Zwiedzanie miasta możecie zacząć ze słuchawkami w uszach podążając szlakiem „Jazz Walk of Fame”. Opis trasy i fragmenty najsłynniejszych kawałków jazzowych można bezpłatnie ściągnąć ze strony internetowej-Jazz National Historical Park.

Podążacie śladami Luisa Armstronga, Henry’ego „Red” Allena i wielu innych. Nie zrozumcie mnie źle, ale jak będziecie mieli szczęście to może traficie na jazzowy pogrzeb. Pamiętacie scenę z filmu o Bondzie ”Live and Let Die”? Właśnie! Tak naprawdę święto Halloween w tym mieście jest tylko dla turystów. Miejscowi świętują inaczej. Przez cały listopad odwiedzają groby swoich bliskich, ale bynajmniej nie w poważnych nastrojach! Tutaj odbywa się impreza na całego. Pomysłowo poprzebierani członkowie rodzin przynoszą jedzenie i picie bawiąc się do białego rana na grobach bliskich zmarłych. Przyznam, że taki sposób pamiętania o bliskich może wydać się nam co najmniej dziwny. Ale może zmarłym się podoba…?

Jeżeli macie ochotę przyjrzeć się z bliska temu rytuałowi, to podaję adres jednego ze sławniejszych starych cmentarzy z 1789 roku. Mieści się on przy 1300 St. Louis St. Otwarty jest od 8 rano do 15.00.

fot. Będąc w Nowym Orleanie nie sposób nie odwiedzić dzielnicy French Quarter

Niewątpliwą ciekawostką chętnie odwiedzaną przez turystów jest mogiła królowej voodoo Marie Laveau. Wiecie, voodoo, czarna magia, laleczki, w które wbijamy szpilki, jeżeli kogoś nie darzymy zbytnią sympatią. Nie mam pojęcia czy wybierzecie się na cmentarz, ale do French Quarter zajrzeć musicie! Zajmuje ona, bowiem centralną część miasta, tuż przy jednym z zakrętów rzeki Missisipi . Uliczki są tu wąskie jak w Europie, ale jak to bywa w Ameryce krzyżują się pod kątem prostym. Dzielnica Francuska nie jest duża, ale bardzo urokliwa. Gazowe latarnie, niskie, kolorowe domy z misternie ozdobionymi balkonami pełne kwiatów podobają się nawet najbardziej wybrednym. Na szczęście najsłynniejsza dzielnica niezbyt mocno ucierpiała podczas huraganu Katrina.

Możecie spacerować uliczkami do momentu, kiedy poczujecie, że musicie napić się kawy. Wtedy idziecie na najlepszą kawę do Cafe Du Monde na 800 Decatur St. Założona w 1862 roku kawiarnia słynna jest nie tylko z najlepszej kawy, ale też z beignets- kwadratowych pączków bez nadzienia posypanych cukrem pudrem. Zgodnie z miejscowym zwyczajem powinniście swojemu towarzyszowi podróży dmuchnąć w twarz cukrem pudrem. Podobno zapewnia to powodzenie dmuchającemu. Nie sprawdzałam, myślę, że może być to słodkie pod warunkiem, że osoba, której dmuchacie w twarz ma poczucie humoru.

Jeżeli potrzebujecie mniej „słodkich” wrażeń powinniście wybrać się na wycieczkę zwaną Swamp Tours. Tam staniecie oko w oko z aligatorem lub jadowitym wężami. Podaję adresy gdzie możecie kupić bilety na tego typu atrakcje: 3718 Southdown MandalayRd, Houmna albo 363 Lousiana St,Westwego i wiele innych. Serdecznie polecam, bo niezapomniane wrażenia gwarantowane.

Bardzo Was proszę nie zabierajcie na tę wycieczkę psów, zwłaszcza małych. Sama byłam niestety świadkiem jak taki mały piesek stał się przekąską aligatora. Tragedia dla właściciela i traumatyczne przeżycie dla pozostałych uczestników.

Zapraszam Was serdecznie do Nowego Orleanu. Gwarantuję super zabawę i niezapomniany jazzowy klimat.

Agnieszka

Copyright ©2010 4NEWSMEDIA. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Categories: Podróże

Comments

  1. Gocha
    Gocha 6 listopada, 2010, 16:44

    Bardzo bym chciala zobaczyc New Orleans, wydaje mi sie, ze panuje tam niezwykly klimat, koniecznie tez wybralabym sie do jednej z restauracji Emeril Lagasse 🙂

    Reply this comment
  2. hanna wodzynska
    hanna wodzynska 6 listopada, 2010, 19:36

    Tak tam jest pieknie.Bylam przed huraganem )))Pozdrawiam.
    Napewno zobaczysz Gocha)))

    Reply this comment
  3. hanna wodzynska
    hanna wodzynska 6 listopada, 2010, 19:40

    Agnieszka super to opisalas ,Dzieki))

    Reply this comment
  4. Anna
    Anna 11 listopada, 2010, 10:00

    Fajnie napisane.

    Reply this comment
  5. Jolka
    Jolka 23 grudnia, 2010, 19:23

    Wlasnie zamierzam zwiedzic Nowy Orlean-dzieki za informacje.

    Reply this comment
  6. Beata
    Beata 14 stycznia, 2011, 23:32

    Bylam niedawno. Mialas racje super jazzowy klmat!

    Reply this comment
  7. hannah
    hannah 15 stycznia, 2011, 07:07

    …dla mnie jazz to jak obraz filmu „Krokodyl” z „Kim Ki-Duk” lub lagodniejsza forma..bajka, o uratowanu krokodyla z niechybnej smierci przez slabsza istote i skarga krokodyla, ze po uratowaniu musi zjesc wybawce, bo jest glodny, ktora konczy sie, ze przy pomocy logicznej osoby trzeciej, krokodyl wraca do miejsca rozpoczecia akcji………

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*