Po lepsze życie. Pierwszy rok w Chicago: przeglądają na oczy. Odcinek 3

Rafał i Wiktoria, w tle panorama Chicago

Rafał i Wiktoria, w tle panorama Chicago

„Miodowy miesiąc” i pierwszy zachwyt, zachłyśnięcie się Ameryką już za nimi, pierwsze rozczarowania również. Zaczęła się proza życia. Praca w tygodniu, spotkania ze znajomymi, grill i popołudnia na basenie w weekendy. Rafał z Agnieszką weszli w fazę analizowania, porównywania i niekończących się przemyśleń.

– Najlepiej byłoby pracować tutaj, a mieszkać w Polsce. Ale tak się nie da. Myślimy, co robić. Być może posiedzimy w Stanach do zrobienia obywatelstwa, odłożymy pieniądze na budowę domu w Polsce i wrócimy. Rozpatrujemy wszystkie opcje: mieszkanie w USA na stałe, powrót do Polski i wersję pośrednią – odkładanie pieniędzy w Chicago i jeżdżenie do Polski na rok, dwa, żeby odpocząć – mówi Rafał. Nie żeby stracili zapał i wiarę w swoje siły, tej im nie brak. Ale od pierwszych słów daje wyczuć się dystans, z jakim podchodzą do życia w Stanach. Okazuje się, że w ciągu dwóch miesięcy pobytu w Chicago wiele mitów o Ameryce nadaje się do włożenia między bajki.

– Na razie próbujemy wszystkiego, przeliczamy na złotówki, porównujemy standard w Stanach i w Polsce – mówi Agnieszka. Dziwi ich, że Polacy w Polsce mają przeświadczenie, że Ameryka jest wspaniała, najlepsza, że wszystko tu jest takie naj, naj, naj. Bogactwo i luksus. Tymczasem oni po dwóch miesiącach, widząc tę wszechobecną prowizorkę, zastanawiają się czasem, czy nie pomylili samolotów, czy rzeczywiście wylądowali w Ameryce. Choć oczywiście, jak mówią, jest inaczej, łatwiej. Wartość nabywcza pieniądza jest większa, można sobie więcej kupić, na więcej człowieka stać.

Nie wszystko złoto…

Wycieczka do śródmieścia

Wycieczka do śródmieścia

– Zaraz po przeprowadzce do Mt. Prospect przyszedł facet, żeby założyć internet. Pytam go, czy połączenie będzie światłowodowe, a on mi na to robi wielkie oczy i mówi, że „skąd, kto widział w miasteczku 55-tysięcznym światłowód?”. Mówię, że w moim kilkutysięcznym miasteczku, a nawet w wiosce, z której pochodzi Agnieszka, światłowód jest. Nie mógł uwierzyć – opowiada Rafał. Im dłużej obserwuje codzienność, tym wyraźniej widzi, że przyjechał do kraju, w którym czas zwolnił jakieś dwadzieścia lat temu. – Jeśli chodzi o pewne rozwiązania techniczne, to Polska jest daleko przed Stanami. Weźmy choćby okna, w Polsce otwierają się we wszystkie strony, elektryczne rolety i prowadnice, a tu – przesuwane w bok albo do góry. Boję się, że jak zimą mocniej zawieje, to wpadną do środka – śmieje się Rafał. – Tak samo domy – nie są tak solidne jak te murowane, a do tego jakie drogie.

Przyznają jednak zgodnie, że życie w Ameryce jest zaskakująco łatwe. Po prostu mają porównanie Stanów do tej nowej odpicowanej na wysoki połysk Polski, wybrukowanej kostką brukową z unijnych dotacji.

– Mamy dużo przemyśleń, na przykład takie: czy jako rodzina Amerykanów po wylądowaniu w Polsce, praktycznie bez języka i z ograniczonymi środkami finansowymi, poradzilibyśmy sobie równie dobrze jak my tutaj? Czy w tak krótkim czasie mielibyśmy samochód, wynajęte mieszkanie, pracę i dochód, który prawie domyka domowy budżet? – Na pewno nie – stwierdza krótko Agnieszka.

Strony jak hamburgery

Na razie Rafał znalazł pracę w drukarni sitodrukowej. Był też na rozmowie w firmie zajmującej się tworzeniem stron internetowych. To jego zawód, w tym czuje się najlepiej. Testy w firmie w Schaumburgu przeszedł jak burza, zaproponowano mu pracę. I pensję, która wprawiła go w zdumienie. – 480 dolarów brutto na tydzień pracy, minimum po dziewięć godzin dziennie, czyli niewiele więcej niż w McDonald’s. Za pracę umysłową wymagającą umiejętności i doświadczenia. Przetarłem oczy ze zdumienia, pomyślałem, że się przesłyszałem, że może mowa jest o dniówce albo jednego zera brakuje. Ale nie, okazuje się, że płacowo nie ma różnicy pomiędzy składaniem stron internetowych a przerzucaniem hamburgerów. To wolałbym już te hamburgery smażyć, przynajmniej odpowiedzialność żadna, a wysiłek umysłowy mniejszy. Podziękowałem – opowiada.

Ptyś zasmakował w amerykańskich przysmakach

Ptyś zasmakował w amerykańskich przysmakach

Rafał pracuje w drukarni. Dobra praca na początek, blisko, świetna ekipa – sami Polacy. Atmosfera też super, czek co tydzień. – Czas leci, chwycisz się za robotę, zagadasz z kolegą i ani się obejrzysz, a już jest lunch. Budżet jeszcze do końca się nam nie domyka, ale jesteśmy dobrej myśli. Żeby tylko nie zdarzyły się niespodziewane dodatkowe wydatki, jak naprawa samochodu, bo będziemy musieli dokładać z zaskórniaków – mówi Rafał, który cieszy się, że wpadł w rytm pracy, bo nie znosi bezczynności. Jednocześnie chce rozwinąć własny biznes internetowy, ale na razie nie będzie dzielił się szczegółami. Cele? Zarabiać tyle, żeby starczyło na samochód, kredyt na jakiś dom i spokojne życie. – Myślę, że gdybym zarobił pomiędzy 40 a 50 tys. rocznie, to da się tu żyć.

Co nowego? Byli w śródmieściu, nawet kilka razy, w planetarium, na plaży i na przystani. Robi wrażenie, to jest Ameryka, to jest potęga. Już z autostrady widok jest imponujący, Wiktorii bardzo się podobała panorama centrum. Jeżdżenie po Chicago to dla Rafała bajka. W porównaniu do jazdy po Krakowie to żaden problem, wszędzie szeroko, łatwo trafić, tylko korki są denerwujące.

Rafał prawo jazdy zrobił za pierwszym podejściem i po raz kolejny był zaskoczony niskim progiem trudności. Zrobienie prawa jazdy, jak mówi, to bułka z masłem: – Ale bardzo mi się to podoba. W Polsce cały kurs jest bardzo drogi, egzaminy niesamowicie trudne, mało kto zdaje nawet za trzecim razem. Nie tędy droga. Tutaj tymczasem w ciągu dwóch godzin uporałem się z wszystkim. Ciężko uwierzyć, że to takie proste.

Wiki nadrabia miną

Wiktoria w przyszłym tygodniu rozpoczyna zerówkę, w programie dla dzieci dwujęzycznych. Rafał z Agnieszką martwią się, że poziom w amerykańskich szkołach jest niski, tak słyszeli.

– Nasi znajomi boją się wracać do Polski z dziećmi, ale boją się dlatego, że w polskiej szkole dziecko sobie nie poradzi. W Polsce od dzieci dużo się wymaga, ale dzieci czegoś się dzięki tym wymaganiom nauczą. A tutaj? Bezstresowo i po linii najmniejszego oporu. Mamy nadzieję, że to, co na temat szkół słyszymy od poznanych Polaków, nie jest do końca prawdą. Z drugiej strony podobno na północno-zachodnich przedmieściach szkoły są dobre – mówi Agnieszka.

Małemu Patrykowi przeprowadzka do Stanów nie zrobiła różnicy, bo wszystko mu jedno, byle tata przytulił, a mama zrobiła kakao. Patryk zaczyna mówić, z dnia na dzień jest coraz bardziej rozgadany i umiejętność formułowania myśli jest dla niego ważniejsza niż sprawa kontynentu, na którym przyszło mu mieszkać. Wiktoria jest uparta, ambitna i udaje twardą. Tęskni za babcią, ale nadrabia miną. Na osiedlu ma już koleżanki, coraz lepiej radzi sobie po angielsku. Jeszcze nie wszystko potrafi powiedzieć, ale o wiele więcej rozumie. Pewnie dlatego, że ogląda dużo kreskówek i programów dla dzieci. Początkowo nie chciała oglądać bajek po angielsku, a teraz – wszystko rozumie. Nie może doczekać się szkoły, przejmuje się, że nie ma jeszcze wyprawki, na szkolne zakupy wybierają się w weekend.

Muwnij to!

Angielski Rafała i Agnieszki jest wystarczający, żeby się dogadać, choć bywa zabawnie. Agnieszka poszła ostatnio do meksykańskiego sklepu. Jej Ponglish w spotkaniu ze Spanglishem sprzedawcy nie okazał się efektywny. Pozostał międzynarodowy język gestów. Nie mają jednak zbyt wielu okazji, żeby go używać, on pracuje otoczony przez Polaków, ona czas spędza w domu lub na osiedlu, z polskimi koleżankami. – Ciężko jest z kimś po angielsku porozmawiać – śmieje się Rafał.

Ponglish, z jednej strony absurdalnie śmieszny, z drugiej strony zjawisko intrygujące i ciekawe. Wyrzucanie śmieci do garbecia, czy polecenie „muwnij to” (przesuń) to polonijne klasyki, szczególnie to ostatnie przypadło Rafałowi do gustu. Także hajłej (autostrada), jazda na trokach (ciężarówką), ela (boczna uliczka), trefik (korek). A wszystko wypowiedziane z silnym polskim akcentem. Póki co jeszcze nie przesiąkli, biorą prysznic, nie szałer, ale zdarza im się już wyrzucić coś do garbecia. A to przecież dopiero dwa miesiące w Stanach.

Grzegorz Dziedzic

lepsze_zycia_16wrzesnia

Categories: Po lepsze życie
Tags: Chicago, cykl, Polonia

Comments

  1. Agnes
    Agnes 21 sierpnia, 2016, 14:38

    Co do szkol, to trzeba na dobre osiedle… tam poziom bedzie wysoki – wyzszy nawet niez w polsce.

    Reply this comment
  2. dana
    dana 21 sierpnia, 2016, 21:38

    Jezeli chodzi o szkoly , trzeba zrobic rozeznanie i patrzec na scor jaki szkola posiada w zdawaniu testow…..wiadomo im wiekszy tym lepszy. …….i pozniej zamieszkac wlasnie w dobrej dzielnicy , gdzie szkola ta ma rejonizacje. Jezeli utrzymujecie sie z jednej pensji , bedzie wam zawsze ciezko…..chyba , ze rozkrecicie swoj prywatny biznes , ktory bedzie dobrze prosperowal. Nadmienie , ze tez zaczynalam swoje poczatki wlasnie w Chicago z mezem i 7 letnim dzieckiem. Wiem , ze z dziecmi jest trudniej , bo trzeba zapewnic im dzienna opieke , ktora tania nie jest. Dlatego tez maz moj pracowal w dzien , a ja zajmowalam sie domem , odprowadzalam i przyprowadzalam dziecko ze szkoly i w miare mozliwosci pomagalam mu na poczatku w nauce…….ale wieczorami jezdzilam do pracy i pracowalam na noce…..dlatego tez bylo w budzecie wiecej pieniedzy. Po dwoch latach kupilismy dom na przedmiesciach Chicago. Mieszkalismy w Chicago 7 lat , wiem jak ciezko nauczyc sie dobrze jezyka angielskiego , poniewaz wszedzie slyszy sie jezyk polski i wszystko mozna zalatwic po polsku. Ale pomimo pracy w weekendy chodzilam do szkoly jezykowej , a pozniej skonczylam szkole o zawodzie pomocy dentystycznej i gdy dziecko podroslo , zaczelam pracowac w zawodzie. Teraz mieszkamy juz 6 rok w Kalifornii , poniewaz zawze chcielismy mieszkac tam , gdzie jest cieplo przez caly rok. Moj syn juz rozpoczyna studia na 2 roku , a my z mezem mamy swoj biznes. Nasz jezyk angielski w Kalifornii rozkwitl , poniewaz nie ma tutaj tylu Polakow i wszystko trzeba zalatwiac po angielsku. Z synem wciaz rozmawiamy w domu po Polsku , przekazalismy mu wszystkie polskie tradycje , historie i mamy ze soba wspanialy kontakt . Nie widze zadnej roznicy, jezeli chodzi o wiedze u mojego syna . Wszystko zalezy od wychowania i od checi posiadania wiedzy. Wszyscy uczymy sie przez cale zycie . ……uwielbiamy zwiedzac , zwiedzilismy juz okolo 28 stanow i wciaz myslimy o nastepnych podrozach , a Ameryka to przepiekny kraj . Zycze Wam powodzenia …..nie rezygnujcie zbyt szybko z marzen! Marzenia sa do spelnienia! 😀

    Reply this comment
    • kciuk
      kciuk 23 września, 2017, 14:14

      ,, kupilismy dom po 2 latach pracy ” !? To gdzie ty na te nocki pracowalas ?

      Reply this comment
  3. Agata
    Agata 22 sierpnia, 2016, 00:54

    Wszystkim tu sie nie podoba jak przyjeżdzają .

    Reply this comment
  4. jacekstr
    jacekstr 22 sierpnia, 2016, 12:24

    artykuł w 100% zgodny z rzeczywistością.

    Reply this comment
  5. DOBRA RADA
    DOBRA RADA 22 sierpnia, 2016, 13:26

    Jak sie niepodoba to to widocznie powinniscie byc w innym miejscu swiat jest wielki a Ameryka nie konczy sie na Chicago.
    Zycze wam samych sukcesow 🙂
    Ps. szukajcie pracy w amerykanskich firmach na 100% lepiej placa.

    Reply this comment
  6. Sabrina
    Sabrina 22 sierpnia, 2016, 14:41

    Ameryka dla byka, nikt od razu tu nie zostaje milionerem ,wiecej sie zarabia ,ale tez koszty utrzymania sa o wiele wieksze ,jak w Polsce, tu nie jest sie u siebie, tylko emigrantem na obczyznie zaleznym od innych ,bariery jezykowe, brak dobrze platnej pracy,obce nieznane srodowisko, brak bliskich rodzin , to powody ktore dla wielu sa do nie przelamania ,nikt tak za bardzo nie interesuje sie losem emigrantow,nikt tez ich nie bedzie utrzymywal bo miliony Amerykanow zyje bez pracy z foodstamps na pograniczu ubostwa , pomimo ze sa tu urodzone amerykany
    jest to kraj wielu wyrzeczen ,ciezkiej pracy i zludzen o lepszym zyciu…

    Reply this comment
  7. damian
    damian 22 sierpnia, 2016, 17:29

    jak okna nie pasoja mozna kupic lepsze i drozsze i bendzie swiatowo i jak w polsce benda sie otwierac w kazda strone a jak jest takie duze zacofanie tutaj to bilecik i spowrotem do siebie skoro jest tak zle po co bylo ojczyzne opuszczac

    Reply this comment
    • vrooblo
      vrooblo 2 listopada, 2017, 07:01

      Panie Damianie, uprzejmię informuję, że straszny z Pana matoł. Pozdrawiam 🙂

      Reply this comment
    • Tit
      Tit 16 listopada, 2017, 10:03

      Wyjedź gnojku na emigracje to zobaczysz jak fajnie. Wielu nie miało poprostu wyjścia i byli zmuszeni opuścić tuskolandie dla kretaczy i złodziei. Mam nadzieję że teraz będzie już tylko lepiej.

      Reply this comment
  8. polonus
    polonus 25 sierpnia, 2016, 10:40

    mieszkam w Stanach okolo 20 lat , obywatelstwo od 16 lat, nigdy nie bylem niczym tu roczarowany, tak jak polakami ,ich chamstwem i glupota,panoszeniem sie i ich zyciem na kredyt ,dom na kredyt ,auto na kredyt ,inne zakupy tez a udaja wielce bogatych przed innymi ,ale zasilki ciagna od amerykanskiego rzadu ,nawet po to sie rozwodza,by zasilki byly na stale i inna pomoc tez, zadnego honoru i prywatnosci,ja osobiscie nie zgodzilbym sie na publikowanie w polskich mediach , mojego tu zycia osobistego,po co ???

    Reply this comment
  9. na pazdana
    na pazdana 26 sierpnia, 2016, 10:19

    POLONUS ! masz swietna racje. Wiekszosc polakow w stanach to jedno wielkie bydlo ! Jak tylko zarobi pare wiecej dolarow juz pokazuje jeden z drugim co to on nie jest ! wszyscy udaja biednych na zasilkach a nowe domy I samochodu kupuja . Nawet niewstydza sie tym wszystkim chwalic ale w Niedziele do kosciola ida pierwsi no bo przeciez katolicy I my nic zlego nierobimy . Przykre to jest ze nikt nic z tym nierobi. Nawet TRUMP juz wymieka . Powodzenia dla nowoprzybylych ! Oby im sie w glowach niepoprzewracalo! Good bless you all , especially those who needs help….

    Reply this comment
  10. 13 lat w USA
    13 lat w USA 27 sierpnia, 2016, 09:27

    Proponuję wam pomieszkac z 2-3 lata minimum zeby zalapac o co tak naprawde tutaj w USA chodzi Ile i za co sie placi jak to wszystko funkcjonuje Placic rachunki, Rozliczyc sie z podatku, zaplacic medical insurance, wziac samochod na kredyt itp Zobaczyc jak wyglada zycie Opowiadanie o swiatlowodach, oknach, chodnikach i o jedzeniu w Mcdonald’s jest po prostu smieszne. $450 za tydzien to za malo? (zielony z klmunikatywnym angielskim…. no prosze) Te teksty to sa dobre dla ludzi w polsce Tutaj wszyscy to juz znaja, kazdy przez to przedzedl Po tych 2-3 latach proponuje pojechac do Polski na pol roku i probowac zyc normalnie tak jak sie zyje w Polsce I dopiero wtedy moglibyscie sie wypowiadac, krytykowac, porownywac co i gdzie jest lepsze Gdzie jest taniej gdzie drozej, gdzie sa lepsze szkoly Pozdrawiam zycze powodzenia i wytrwalosci bo kryzys jeszcze przyjdzie z pewnoscia

    Reply this comment
    • oli
      oli 14 października, 2016, 16:41

      Mowisz ze to dużo, no na polskie wrunki sporo. Ale kolega przyjechał i jest juz od paru miesiecy na nielegalu, zero angielskiego, teraz maluje i ma 19$ na godzine. Wyjdzie ok 1K netto na tydzien. W Polsce dostawał 10-12 zł na godzine oczywiscie jak miał robotę, a grafik jak ma robote to stawka w Polsce jest około 50 zł za godzinę, przy stałym zatrudnieniu moze byc mniej.

      Reply this comment
  11. Dariusz
    Dariusz 31 sierpnia, 2016, 20:26

    „Dobrymi” radami a szczegolnie radami Polakow jest wybrukowane pieklo..nie martwcie sie robcie swoje bedzie ok

    Reply this comment
  12. Beata
    Beata 22 września, 2016, 12:31

    Dlaczego wciąż porównujemy te dwa tak rożne kraje ? Wszędzie jest dobrze gdzie chcesz naprawdę być , z rodziną czy sam Twij wybór , pozdrawiam

    Reply this comment
  13. DRIVER
    DRIVER 26 września, 2016, 09:24

    a możecie mi napisać ile tygodniowo zarabia kierowca ciężarówki w usa?

    Reply this comment
  14. driver USA
    driver USA 15 października, 2016, 14:52

    od 1000 do ponad 2000 w zaleznosci corobie I gdzie pracuje .

    Reply this comment
  15. Przemek
    Przemek 1 listopada, 2016, 12:15

    Strony jak hamburgery

    … przeszedł jak burza, zaproponowano mu pracę. I pensję … 480 dolarów brutto na tydzień pracy, minimum po dziewięć godzin dziennie, To wolałbym już te hamburgery smażyć, przynajmniej odpowiedzialność żadna, a wysiłek umysłowy mniejszy. Podziękowałem

    Sorry ale to jest wlasnie przyklad „Polish Jokes” w pelni.
    Po 30 latach robienie hamburgerow bedziesz zarabiac tyle co w pierwszy dzien tej pracy.
    Po 30 latach budowania stron bedziesz zarabiac o wiele wiecej, powiedzy 10 lub 30 razy tyle co w pierwszy dzien.
    Okreslenie … ‚przynajmiej odpowiedzialnsoc zadna’ to normalnie LENISTWO i brak planowania na przyszlosc … Odpowiedzialnosc mozna wlozyc na Resume! Hamburgery nie!!!! Oj jak latwo mogles wziasc te prace na chocby i pol roku … budowac swe doswiadczenie …

    Zrobiles bardzo glupio … i niech tam (dostanie mi sie po tym) … bardzo ‚po Polsku’ … tak jakby ci ‚sie nalezalo’ …
    I co gdzie dzis pracujesz? Daje ci to cos na resume?

    Reply this comment
    • tipitoe
      tipitoe 10 maja, 2017, 14:26

      Troche to dziwne kiedy ktos mowi ze sklada strony internetowe. Ja tex moge zlozyc cos w jeden dzien niez najac dobrze html, css I java script. A co z portfolio?

      Reply this comment
  16. jolwiczka
    jolwiczka 28 marca, 2017, 01:20

    Tak bardzo marzę o wyjeździe, zamieszkaniu i pracy w Chicago. To jest moje marzenie życia, chociaż mam już 45 lat ale chciałabym tak bardzo aby mi się to marzenie spełniło. Kto mi poradzi co ja mam zrobić? Błagam Pomóżcie

    Reply this comment
  17. bbbbbb
    bbbbbb 14 lipca, 2017, 15:39

    bylem w usa 10 lat, wrocilem do Polski, zainwestowalem tu pieniadze i wszytko zabiera mi wlasnie urzad skarbowy…….. taki zlodziejski kraj.

    Reply this comment
    • Anonim
      Anonim 25 sierpnia, 2017, 08:05

      Jeżeli nie jest to tajemnica, to w co zainwestowałes i ile ?
      Tez myśle o powrocie do Polski – dzięki

      Reply this comment
  18. Adi
    Adi 5 września, 2017, 07:42

    Języka się łatwo nauczyć.. Wystarczy poświęcić godzinę bądź dwie dziennie przez sześć miesięcy. Słuchajcie jak najwięcej angielskich podcastów (polecam Effortless English), uczcie się całych fraz, a nie wyrazów, czytajcie jakieś książki dla dzieci, później dla nastolatków. A podcast trwający np. 20 minut puszczajcie sobie codziennie przez 3-4 razy aż wszystko zrozumiecie. Najgorsze co można zrobić to się uczyć gramatyki i uczyć języka z tekstbuków. Uczcie się realnego języka, takiego jakim mówią Amerykanie (czyli oglądajcie filmy amerykanskie bez polskich napisów, ewentualnie z angielskimi, słuchajcie radia, czytajcie prasę popularną). Gramatyka sama wejdzie jeśli będziecie się tak uczyć. Najważniejsze to jak najwięcej SŁUCHAĆ, bo tak się człowiek uczy języka, w tym ojczystego. Dobrym sposobem jest też śpiewanie amerykańskich piosenek, nawet jak nie rozumiecie ich to jak będziecie śpiewać przez tydzień po kilka razy dziennie to samo wejdzie 🙂 A jak jesteście zieloni całkowicie z angielszczyzny, to właśnie najlepiej sobie do tego wszystkiego czytać książki dla dzieci (6-7 letnich). Koniecznie opowiadania, a nie jakieś podręczniki szkolne.

    Reply this comment

Write a Comment

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*