Po lepsze życie. Pierwszy rok w Chicago: lepiej, ale ciągle nie u siebie. Odcinek 5

1

Agnieszka i Rafał z córką Wiktoria i synem Patrykiem 8 czerwca przylecieli do Chicago. Przez pierwszy rok towarzyszymy w ich amerykańskiej przygodzie, której początki dobrze pamięta każdy, kto uwierzył w mit o Ameryce.

Dotychczas najlepiej emigrację znoszą dzieci – Wiktoria i Patryk, zwany Ptysiem. Ostatnio dzieciaki były na badaniach okresowych. Przebadane od stóp do głów, zdrowe. Patrykowi pobrali krew, dostał szczepionkę i testy na choroby zakaźne; cały był pokłuty biedaczek. Średnio był szczęśliwy, ale wszystko zniósł bardzo odważnie i zaraz o przykrym zdarzeniu zapomniał. Dentystka była zdziwiona, że w Polsce zakłada się dzieciom kolorowe plomby. W Stanach podobno takich nie ma. Cały gabinet nie mógł wyjść z podziwu. – Ale tak na poważnie, to bardzo nam się podoba, że na początku roku szkolnego robi się dzieciom tak kompleksowe badania. Widać, że przykłada się do tego dużą wagę. Takie badania są ważne, bo w razie czego umożliwiają wczesną diagnozę jakiegoś problemu. W Polsce z reguły dziecko trafia do lekarza, dopiero gdy źle się czuje i bywa, że zbyt późno – mówi Rafał.

Wiktoria (z prawej) z koleżanką Tosią

Wiktoria (z prawej) z koleżanką Tosią

Wiktoria w szkole radzi sobie świetnie, nauczycielka mówi, że jest niezwykle kreatywna i przebojowa. Szczególnie ta przebojowość dziwi rodziców, bo w Polsce była tak stremowana publicznymi występami, że tydzień przed i tydzień po występie odmawiała pójścia do przedszkola. – Ostatnio był dzień dwujęzyczności i śpiewała piosenkę do mikrofonu, śpiewała też nam i babciom przez Skype’a. Wcześniej to było nie do pomyślenia. Bardzo się zrobiła odważna – mówi Agnieszka.

– To chyba dzięki przyjazdowi do Stanów. Tyle ostatnio przeszła, że nauczyła się, jak radzić sobie ze stresem. Ptyś podobnie, tak się ostatnio rozgadał i rozśpiewał, że nie potrzebujemy radia w samochodzie. Dopóki nie uśnie, buzia mu się nie zamyka – dodaje Rafał.

Agnieszka nie pracuje, ale na razie nie ma takiej pilnej potrzeby. Ostatnio Agnieszce i Rafałowi poprawiło się trochę finansowo, domowy budżet nareszcie się domyka. Rafał nie pracuje już w drukarni. Pracę fizyczną zamienił na bardziej kreatywną – w agencji marketingowej w śródmieściu Chicago. – Biurowiec mieści się nieopodal Willis Tower, to jeszcze nie drapacz chmur, ale już jestem w downtown – śmieje się Rafał. – W tej chwili firma się rozkręca. Marketing na trochę wyższym poziomie, przemyślany, dopracowany, oparty na specjalistycznej wiedzy. To jest to, co lubię i w czym czuję się dobrze.

Zmiana pracy spowodowała, że Rafał poczuł się lepiej i pewniej. – Dotychczas w Stanach brakowało mi trochę stabilności, finansowej i mentalnej. Co będzie potem? Nadal żadna z opcji, włącznie z powrotem do Polski, nie jest wykluczona. Przez te cztery miesiące, które jesteśmy w USA, dużo się wydarzyło w naszym życiu, ale mamy nadzieję, że najtrudniejsze początki już za nami.

Cztery miesiące to jednak niedługo. Rafał i Agnieszka wciąż porównują Amerykę do Polski, kalkulują i przeliczają dolary na złotówki. – To jest nie do pomyślenia. Dostaliśmy ostatnio kartę rabatową. Za 100 dol. kupiliśmy dwie pary markowych sportowych butów i dostaliśmy z powrotem 20 dolarów, za które zatankowałem pół baku. W Polsce jedna para kosztuje 300 zł, a zatankowanie – 200 zł. W przeliczeniu nasze zakupy kosztowałyby tam 200 dolarów, czyli dwa razy więcej. A przecież zarobki są nieporównywalne. Życie w Stanach jest o wiele tańsze. W Polsce praktycznie na nic cię nie stać. Chcesz kupić telewizor – bierzesz go na raty. W Stanach – idziesz do sklepu, wkładasz go do koszyka i kupujesz – analizuje Rafał.

A mimo to wciąż słyszą, „że to już nie jest ta Ameryka co kiedyś, że już nie da się dobrze zarobić”. Ale to chyba takie trochę gadanie, bo Polak, jak wiadomo, musi ponarzekać nawet, jak jest dobrze, po prostu mamy to we krwi.

Nie narzekają też na życie towarzyskie, właściwie w każdy weekend gdzieś wyjeżdżają, do znajomych albo zapraszają kogoś do siebie. – Podoba mi się, że ludzie tutaj chcą i lubią wychodzić. W Polsce z reguły wszyscy siedzą w domach, bo albo się nie chce, albo drogo, albo nie ma dokąd wyjść. Tutaj umawiamy się ze znajomymi i jeździmy po restauracjach i różnych dziecięcych atrakcjach. Ostatnio byliśmy w ładnym rezerwacie przyrodniczym, a w przyszły weekend chcemy wybrać się w końcu na „Searsa” – mówi Agnieszka.

Coraz mocniej tęsknią za Polską. Nie za krajem, ale za rodziną. – Nie mamy tutaj żadnych bliskich, jesteśmy zdani tylko na siebie. Włącza nam się tęsknota za rodziną. Wiktoria pyta, kiedy babcia do nas przyleci. W lutym być może odwiedzi nas mój tata, jeśli dostanie wizę, na razie wyrobił paszport – mówi Rafał.

Pytam, czy pasjonują się nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. – Od dawna nie interesuję się polityką, ani polską, ani amerykańską. Kiedyś byłem na bieżąco, ale zrozumiałem, że politycy to sitwa, która udaje śmiertelnych wrogów, a za kulisami poklepuje się po plecach, dbając o swoje prywatne interesy. Teraz szkoda mi na politykę czasu, a poza tym zauważyłem, że jestem bez niej dużo zdrowszy. Gdybym miał obstawiać, to wydaje mi się, że Trump ma coraz większe szanse, choć nie ma dobrego kandydata, wybór podobny jak ostatnio w Polsce – mówi Rafał.

– Jeszcze w Polsce nie wierzyłam, że ludzie znajdą tyle odwagi, żeby zagłosować na Trumpa, ale kto wie, może być niespodzianka. Trudno ocenić, mamy inną mentalność niż Amerykanie – dodaje Agnieszka.

Grzegorz Dziedzic

Zdjęcia: Grzegorz Dziedzic, arch. rodz.

Kolejny odcinek naszego cyklu w numerze świątecznym 23 listopada 2016 r.

  • 1
  • 2
  • 3
  • 20160918_151345
  • img_1148
Categories: Po lepsze życie

Comments

  1. andy
    andy 24 October, 2016, 00:27

    boze wy juz zywcem nie macie o czym pisac tylko o tych baranach z krakowa

    Reply this comment
    • Normals
      Normals 24 October, 2016, 02:18

      Andy ale konkretnie – ty masz coś do baranów ,do ludzi z Krakowa czy raczej ogólnie nienawidzisz wszystkich ludzi i interesuje cię tylko czubek własnego nosa?Nie interesuje cię los rodaków ,którzy zapewne tak jak ty kiedyś stawiają pierwsze kroki na amerykańskiej ziemi ,to nie czytaj .Po co te uszczypliwości i obrażanie innych?

      Reply this comment
    • wlkp
      wlkp 27 October, 2016, 00:51

      Nie przejmujcie się hejtem. Trafiłem na Waszą stronę przypadkiem i zainteresowały mnie właśnie artykuły o tej rodzinie. Bardzo ciekawe – przeczytałem wszystkie odcinki. Wjezdzam na komentarze i co? Oczywiście już ataki. Byle zgnoić. Nie przejmujcie się! czekam na kolejny odcinek serii. Powodzenia z Polski! Niech psy szczekają a karawane jedzie dalej! Andy do budy.

      Reply this comment
  2. gocha80
    gocha80 24 October, 2016, 08:34

    mieszkam w Polsce,gdzie dostane wydanie papierowe “Dziennika Związkowego”.

    Reply this comment
    • EM
      EM Author 24 October, 2016, 08:42

      Zapraszmy na stronę w środę, kiedy teksty pojawią się w całości. pozdrawiamy!

      Reply this comment
  3. Sling
    Sling 25 October, 2016, 10:28

    nie maja za wiele kasy ,ale szpan juz robia ,takie auto za gotowke ,czy na kredyt ? jak sie zaczyna od robienia dlugow ,to nie ma sie szansy na lepsze zycie,
    kupuje to na co mnie stac ,zwaszcza jak mam rodzine na utrzymaniu i nie mam kredytow do splacania, szpan w Stanach sie nie oplaca ,odznaka glupoty.

    Reply this comment
    • Lena
      Lena 26 October, 2016, 02:34

      A nie zauważyłeś,ze ten samochód to straży jest ? 🙂

      Reply this comment
    • Rrr
      Rrr 26 October, 2016, 03:21

      Zrobili zdjęcie dzieciakom na tle Amerykańskiego auta, a Ty juz wymyślasz kredyty itd… Polacy – najwieksi hejterzy na świecie….

      Reply this comment
    • JJ
      JJ 26 October, 2016, 09:44

      Fakt… ale zobacz tez plusy, kupili fire dpt. vehicle, a dealer dorzucil im stylowy helm dla dziecka 🙂 jednak dobry interes 🙂 ciekawe gdzie sprzedaja takie nowe fire dept ?

      Reply this comment
    • yogi
      yogi 26 October, 2016, 11:36

      Sling – Odznakę głupoty to ty właśnie zdobyłeś tym komentarzem 🙂

      Reply this comment
      • KINGA
        KINGA 26 October, 2016, 14:00

        Sling to dobrze ujal , nie wydaje sie kasy ,ktorej sie nie ma , tez tak tu jest ze dzisiaj masz prace a jutro juz nie,tez najwieksza glupota byloby pokazywac auto ,ktorego sie nie ma ,znajomi to jeszcze nie przyjaciele ..

        Reply this comment
  4. rudy
    rudy 26 October, 2016, 10:49

    podoba mi sie to jak mowia ze maja juz tyle przyjaciol I ciagle z nimi gdzies wychodza albo imprezy w domu . Cikawe gdziez tez tak poznali tych wszystkich przyjaciol…..

    Reply this comment
  5. Yankes
    Yankes 26 October, 2016, 11:19

    NA FORUM DZ?

    Reply this comment
  6. diwron
    diwron 26 October, 2016, 18:10

    Grzegorz Dziedzic opisuje w odcinkach jakąś bardzo nietypową polską rodzinę, która wyemigrowała do Stanów. Nie wiem, ale to nie odpowiada rzeczywistości nawet 1% rodzin po przybyciu do USA. A może to taki polski i prasowy sitcom?

    Reply this comment
  7. Przemek
    Przemek 1 November, 2016, 12:22

    Skoro bylem krytyczny o nich, niech mi bedzie mozna powiedziec cos dobrego.
    “Podoba mi się, że ludzie tutaj chcą i lubią wychodzić. W Polsce z reguły wszyscy siedzą w domach, bo albo się nie chce, albo drogo, albo nie ma dokąd wyjść. Tutaj umawiamy się ze znajomymi i jeździmy po restauracjach i różnych dziecięcych atrakcjach. ”

    To akurat prawda – restauracje moga byc typu McDonald a atrakcje ‘zjezdzalnia’ w McDonaldzie … natomiast to iz ludzie ‘zyja’ lub ‘probuja zyc’ to dobre! Bo w POlsce to jedynie wyjscie do Kosciola dla 80% to ‘rozrywka’.
    Brawo! NIe samym chlebem clzowiek zyje.

    Reply this comment
  8. dilquick
    dilquick 9 November, 2016, 10:59

    kiedy nastepny reportaz?

    Reply this comment
    • EM
      EM Author 9 November, 2016, 11:24

      Kolejny odcinek naszego cyklu w numerze świątecznym 23 listopada 2016 r. Zapraszamy do lektury! 🙂

      Reply this comment
  9. polonia
    polonia 15 November, 2016, 14:39

    tytul powinnien byc Po gorsze zycie ,bo na obczyznie
    mloda rodzina rozczarowana Ameryka i ma dylemat zostac czy wracac ,
    moze wlasnie DZ zostanie ich sponsorem i zacznie zbierac donacje
    dla owych bohaterow …

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*