Chciałabym naprawić świat

Chciałabym naprawić świat

Dokłada sobie obowiązków, żeby łatwiej sobie z nimi radzić. Jest dumna ze swojej polskości i wiary. Uważa, że należy walczyć z egoizmem i otwierać się na innych ludzi. Rozmowa z Żanetą Marcinik – Królową Parady Trzeciego Maja 2019.

Grzegorz Dziedzic: – Czy wierzysz w magię liczb? Pytam, bo wygrałaś wybory na Królową Parady Trzeciego Maja startując z numerem siódmym.

Żaneta Marcinik: – Siódmy to również miesiąc, w którym się urodziłam. Ale nie sądzę, że liczby mają jakąś szczególną moc, choć cieszę się, że z siódemką udało mi się wygrać.

Jakie to uczucie, zostać wybraną Królową Parady Trzeciego Maja?

– To uczucie, którego nie da się opisać słowami. Zaraz po wyborach otrzymałam mnóstwo gratulacji. Zostałam niezwykle miło przyjęta przez Polonię. Czuję się trochę jak prezydent. Moje poczucie wartości na pewno wzrosło. To niezwykle miłe wyróżnienie. W nocy po wyborach z wrażenia długo nie mogłam usnąć. Kiedy się obudziłam, chciałam wrócić do moich codziennych obowiązków, ale nie było to proste, bo zostałam zalana wiadomościami i telefonami. Moja pierwsza myśl brzmiała: „Jak to wszystko ze sobą pogodzić?”, bo przecież bycie Królową Parady to kolejna porcja zobowiązań.

Z tego co wiem, jesteś osobą dosyć zajętą. Pracujesz, studiujesz, udzielasz się charytatywnie, uczysz religii w szkole, działasz w ruchu Lednica 2000. O czymś zapomniałem?

– To prawda, zajmuję się wieloma rzeczami na raz. Wydaje mi się, że im więcej zajęć sobie narzucam, tym łatwiej jest mi stworzyć taki grafik zajęć, żeby je wszystkie ze sobą pogodzić. Lubię być osobą aktywną, choć nie uważam się za bardzo dobrze zorganizowaną.

Jak to się stało, że wystartowałaś w wyborach na Królową Parady Trzeciego Maja?

– To był przypadek, choć może nie do końca przypadek. Zobaczyłam wpis na Facebooku o zapisach kandydatek do wyborów i wysłałam zgłoszenie. Na pierwszym spotkaniu poznałam inne kandydatki i dowiedziałam się, że nie jest to konkurs piękności. Bardziej konkurs polskości.

Wiem, że jesteś osobą skromną, ale muszę zapytać – czym wyróżniłaś się pośród kandydatek, że jury wybrało akurat Ciebie?

– Myślę, że zadecydowała moja biegłość w posługiwaniu się językiem polskim, co nie może dziwić, bo urodziłam się w Polsce. Dziewczyny urodzone w Stanach Zjednoczonych miały trochę problemów z językiem polskim. Być może wyróżniała mnie też moja głęboka wiara, którą przekazali mi rodzice. Ale naprawdę nie wiem, dlaczego jury wybrało mnie. To pytanie należy zadać jurorom.

Faktem jest, że zostałaś wybrana Królową Parady Trzeciego Maja. To ogromny zaszczyt, ale też duża odpowiedzialność. Czy jesteś gotowa na zadania, jakie stają przed Królową Parady?

– Mam nadzieję, że podołam obowiązkom. Nie do końca jeszcze wiem, na czym bycie Królową Parady Trzeciego Maja polega. Bardzo chciałabym zorganizować Bal Królowej, a także stworzyć delegację młodych ludzi, która odwiedziłaby polskie szkoły w Chicago i zachęciła dzieci i młodzież do nauki języka polskiego i udziału w Paradzie Trzeciego Maja.

Jako Królowa Parady będziesz wzorem do naśladowania przede wszystkim dla młodych Polek w Chicago. Co chciałabyś im przekazać?

– Przede wszystkim, żeby były sobą i nie starały się być kimś, kim nie są. Media i społeczeństwo podsuwają nam wiele wzorców, które niekoniecznie są dobre do naśladowania. Chcę przekazać wszystkim polskim dzieciom, żeby nie wstydziły się swoich polskich korzeni. Nasze polskie tradycje są piękne i zazdroszczą nam ich ludzie pochodzący z innych krajów. My Polacy przestrzegamy naszych tradycji i jesteśmy dumni z naszej historii. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to najłatwiejszy przekaz. Uczę religii w polskiej szkole i wiem, jak trudno jest zachęcić młodzież do jakiejkolwiek aktywności. Ale myślę, że znajdę sposób, żeby to zrobić.

Rzeczywiście, Twoje pokolenie nie ma najlepszych notowań u pokoleń starszych. O młodych ludziach często mówi się, że są egoistyczni, roszczeniowi, a większość czasu spędzają w internecie. Czy zamierzasz walczyć z tymi stereotypami?

– Chciałabym przede wszystkim walczyć z egoizmem, żeby ludzie z mojego pokolenia nie byli tak bardzo skupieni na sobie, a żeby zaczęli zauważać potrzeby innych. Z życiem w świecie wirtualnym niewiele da się zrobić, ale z egoizmem da się walczyć. Można otworzyć się na innych ludzi. Chciałabym naprawić cały świat, ale wiem, że to niemożliwe.

Opowiedz czytelnikom trochę o sobie. Wiem, że w Chicago mieszkasz dopiero od kilku lat.

– Pochodzę z pięknych polskich Bieszczad. Do Stanów Zjednoczonych przyjechałam dopiero pięć lat temu. Oprócz mamy i brata nie mam tutaj żadnej rodziny. Tęsknię za bliskimi w Polsce, szczególnie w święta bardzo czuję rozłąkę z rodziną w Polsce. Tęsknię też za przyjaciółmi i znajomymi. Wciąż jeszcze borykam się z tęsknotą za Polską. Do tego dochodzi duży szok kulturowy. W Polsce mieszkają ludzie o podobnych wzorcach, kulturze i wartościach. W Chicago każdy jest inny. To stwarza wiele problemów, trzeba uważać, żeby kogoś niechcący nie urazić swoimi słowami. W Chicago na UIC studiuję inżynierię lądową, a po studiach chcę budować wielkie budynki w miastach.

Jesteś laureatką kilku cennych nagród. Jakich?

– Od burmistrza Rahma Emanuela dostałam nagrodę za dobre wyniki w nauce. Jestem też laureatką stypendium Ligi Katolickiej, przyznanego w zeszłym roku po raz pierwszy polskim studentom. Otrzymało je sześć osób, w tym ja. Bardzo się z tego cieszę, bo otrzymać to stypendium nie było łatwo.

Czy jest jakieś motto, z którym idziesz przez życie?

– Tak, to słowa założyciela ruchu Lednica 2000, ojca Jana Góry, który powiedział: „Rób rzeczy szalone, z Bogiem się uda”. To motto, które towarzyszy mi codziennie.

Dziękuję za rozmowę.

gdziedzic@zwiazkowy.com

fot.Ewa Malcher, Artur Partyka

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*