„Politico”: „Podręcznik medialny Orbana trafia do Polski”

fot.Politico

fot.Politico

Tygodnik „Politico” pisze w piątek w wydaniu internetowym o podobieństwach w podejściu do mediów premiera Węgier Viktora Orbana i nowych polskich władz. Artykuł jest zatytułowany „Podręcznik medialny Orbana trafia teraz do Polski”.

Brukselski tygodnik twierdzi, że działania nowego polskiego rządu wobec mediów publicznych wywołały u dziennikarzy, obrońców praw człowieka i orędowników wolności słowa w Europie „pełne obaw poczucie deja vu”.

„Krytycy mówią, że Polska naśladuje scenariusz, którym posłużył się Viktor Orban, by zmienić krajobraz medialny Węgier w ostatnich pięciu latach, umacniając swą władzę przez zneutralizowanie krytyków jego partii Fidesz” – odnotowuje „Politico”.

Tygodnik przytacza opinię Tamasa Bodoky’ego, redaktora naczelnego niezależnego portalu śledczego Atlatszo.hu z siedzibą w Budapeszcie: „Sytuacja w Polsce jest bardzo podobna do tego, co rząd Orbana robił, kiedy doszedł do władzy w 2010 roku”.

„Politico” pisze, że zdaniem analityków i organizacji pozarządowych obawy w Polsce dotyczą nie tylko mediów publicznych, lecz także prywatnych, na które mogłaby być wywierana presja komercyjna i polityczna, aby unikały krytykowania rządu, jak to się dzieje na Węgrzech.

„Zdaniem tych krytyków Polska szybko zmierza węgierską drogą: media państwowe, które stają się po prostu tubą rządu, unieszkodliwione media prywatne kontrolowane przez niewielką liczbę zamożnych biznesmenów powiązanych z partią rządzącą i dziennikarze, dla których przeszkodą są restrykcje prawne i presja polityczna” – stwierdza tygodnik.

„Politico” przytacza też opinię Philipa Howarda, dyrektora ośrodka ds. mediów na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie: „Prawo i Sprawiedliwość próbuje robić to, co dobrze posłużyło Fideszowi. Oni (Polacy) z pewnością uczą się od Węgrów”.

Z drugiej strony tygodnik odnotowuje wypowiedź rzecznika Orbana, Zoltana Kovacsa, który twierdzi, że węgierskie media są różnorodne i mają się świetnie, a władze są „niezłomnie oddane sprawie wolności mediów”. Według Kovacsa „krajobraz medialny na Węgrzech nigdy nie był tak barwny jak przez kilka ostatnich lat”.

Według tygodnika, powołującego się na krytyków władz w Budapeszcie, jednym ze środków zapewnienia sobie przez rząd większej przychylności mediów prywatnych są kontrakty reklamowe instytucji publicznych, takich jak bank centralny, poczta czy loteria.

„Pod rządami Orbana większość tych kontraktów jest kierowana do kanałów i publikacji postrzeganych jako media wspierające rząd, co pozbawia finansowania media lewicowe i opozycyjne” – napisano w 2014 roku w raporcie organizacji pozarządowej Mertek, monitorującej węgierskie media.

Mertek twierdzi, że media komercyjne „nie mogą sobie pozwolić na zrażanie do siebie reklamodawców”, i że „rezultatem jest autocenzura w wielu redakcjach”.

„Politico” wskazuje zarazem, że nawet krytycy rządu przyznają, iż prasa węgierska „wciąż jest przynajmniej częściowo wolna”. „Węgry to nie Turcja, Rosja czy Azerbejdżan. Dziennikarzy nie aresztuje się i nie wtrąca do więzień za artykuły krytyczne wobec polityków. Nie są prześladowani, nękani groźbami, atakowani fizycznie czy mordowani za pisanie artykułów, ukazujących wpływowych ludzi w niekorzystnym świetle. Nie zmuszono do odejścia zagranicznych firm medialnych. Jest wiele publikacji i portali, konsekwentnie i otwarcie krytycznych wobec Fideszu” – odnotowuje tygodnik.

Csaba Toth z liberalnego think tanku Republikon Institute uważa, że węgierskie media są wolne i każdy może przedstawiać swą opinię bez obaw o konsekwencje. Jego zdaniem „Węgry są prawdopodobnie bliższe Włochom pod rządami Silvio Berlusconiego niż Rosji Władimira Putina”.

Z kolei Bodoky wskazuje, że choć na Węgrzech nie ma otwartego zastraszania, jest „nieustanna presja”, ekonomiczna i polityczna, na media, które nie są przyjazne rządzącemu Fideszowi.(PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Opinie

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*