Ekspert: same groźby nie powstrzymają zbrojeń Korei Płn.

fot.EFE/JEON HEON-KYUN/EPA

Same groźby prezydenta USA Donalda Trumpa nie powstrzymają programu zbrojeniowego Pjongjangu, a przy stole negocjacyjnym jest miejsce dla mediatora, którym mógłby być np. Wietnam lub Polska – ocenił dla PAP ekspert z Uniwersytetu Lingnan w Hongkongu Brian Bridges.

„Sama presja, w tym groźby, że możliwe jest jakiegoś rodzaju działanie wojskowe, nie mogą rozwiązać kwestii Korei Północnej. Trump musi więc pozostawić otwarte jakiegoś rodzaju kanały (komunikacji) z Koreańczykami z Północy, choćby na niskim szczeblu” – wyjaśnił we wtorek znawca stosunków międzynarodowych w Azji Wschodniej oraz autor licznych publikacji na temat obu Korei.

O „bezpośrednich kanałach komunikacji z Pjongjangiem” mówił w ubiegłym miesiącu amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson, który w odróżnieniu od prezydenta USA próbuje łagodzić rosnące napięcie. Trump ocenił wówczas na Twitterze, że Tillerson „marnuje swój czas, usiłując negocjować z małym człowiekiem od rakiet”, jak prezydent USA nazywa północnokoreańskiego przywódcę Kim Dzong Una.

Według Bridgesa nierealistyczne jest w tym momencie oczekiwanie, że Korea Północna całkowicie zrezygnuje z broni atomowej, ale wstrzymanie przez nią przyszłych prób tej broni jest możliwe do uzyskania. „Dlatego Trump nie powinien polegać wyłącznie na presji, która uwzględnia również nakłanianie sojuszników, takich jak Japonia, by sami zwiększyli presję” – ocenił ekspert.

Wcześniej we wtorek Trump, który przebywa z oficjalną wizytą w Seulu, zagroził Korei Północnej, że USA mogą „użyć pełnego zakresu swoich niedoścignionych możliwości militarnych”, by chronić siebie i swoich sojuszników. W poniedziałek w Tokio ocenił z kolei, że „era strategicznej cierpliwości się skończyła”, i bronił swojej ostrej retoryki wobec reżimu.

„Mimo tej retoryki nie stoimy jeszcze na krawędzi wojny” – uspokajał Bridges. Podkreślił, że choć Kim Dzong Un jest jeszcze młody i może być nawet bardziej skłonny do dramatycznych wystąpień niż jego ojciec, to „nie chce popełnić samobójstwa, bezpośrednio atakując USA”.

Ekspert zwrócił uwagę, że nawet słynna groźba Kim Dzong Una pod adresem amerykańskiej wyspy Guam na Oceanie Spokojnym była starannie sformułowana. Kim „tylko +rozważał+ to jako możliwą opcję”, a ewentualny atak „byłby skierowany w stronę wód w pobliżu Guamu”, a nie w samą wyspę – wyjaśnił.

Bridges ocenił, że choć ostatecznie to USA i Korea Północna powinny zasiąść przy stole negocjacyjnym, jest przy nim miejsce również dla moderatora, który utrzymuje z obiema stronami przyzwoite stosunki i może pomóc je do siebie zbliżyć. Takim krajem-mediatorem mógłby być według niego Wietnam, dawny socjalistyczny sojusznik Pjongjangu, który obecnie utrzymuje bliskie relacje z Waszyngtonem.

„W obrębie UE za taki kraj można uznać Polskę, która pełniła wcześniej rolę +neutralnego+ państwa w ustaleniach bezpieczeństwa dotyczących koreańskiej strefy zdemilitaryzowanej” – zaznaczył ekspert.

Polska wchodziła w skład Komisji Nadzorczej Państw Neutralnych, która została powołana w 1953 roku, by sprawować kontrolę nad poszanowaniem ustaleń układu rozejmowego zawartego między wspieranymi przez ChRL siłami komunistycznej Północy a koalicją oenzetowską, walczącą po stronie Południa. Rozejm zakończył krwawą trzyletnią wojnę i przypieczętował utrzymujący się do dziś podział Korei, ustanawiając między dwoma państwami koreańskimi strefę zdemilitaryzowaną.

Oprócz Polski w skład komisji weszły Czechosłowacja, Szwajcaria i Szwecja. Układ rozejmowy definiował termin „państwa neutralne” jako państwa, których siły zbrojne nie były zaangażowane w konflikt wojenny w Korei. Łącznie od 1953 do 1989 roku na Półwyspie Koreańskim pokojową służbę pełniło ponad tysiąc polskich oficerów oraz pracowników – podano na stronie internetowej polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej.

W tym roku reżim w Pjongjangu przeprowadził swoją szóstą, największą dotychczas próbę broni nuklearnej oraz kilka prób rakiet balistycznych, z których dwie przeleciały nad terytorium Japonii. Zbrojenia Korei Północnej oburzają społeczność międzynarodową; we wrześniu Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła na ten kraj najostrzejsze w historii sankcje.

Zagrożenie ze strony Korei Północnej jest dominującym tematem rozmów podczas pierwszej azjatyckiej podróży Trumpa jako prezydenta USA, podczas której odwiedza on pięć państw regionu: Japonię, Koreę Płd., Chiny, Wietnam i Filipiny.

Andrzej Borowiak (PAP)

Categories: Opinie
Tags: Korea, opinie

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*