Zdrowego rozsądku

fot.pixabay.com

fot.pixabay.com

Grubi i chudzi, biali i czarni, młodzi i starzy, zwolennicy Trumpa i Clinton, Sandersa i Stein – mają jedno miejsce, które ich łączy. Opuszczeni na kilka godzin przez swoich politycznych idoli, którzy ostatnią noc roku spędzali w swoich wypasionych rezydencjach, ich wyborcy zamiast samotnie przełączać kanały telewizora, wyciągają swoje ostatnie zaskórniaki i ciągną do miejsca, które wypełni pustkę. To kasyno.

Mimo iż Internet oferuje wiele rodzajów gier bez konieczności wychodzenia z domu, to jednak nie jest w stanie konkurować z emocjami, których doświadcza się przy pociągnięciu za ramię slotowej maszyny po nakarmieniu jej odpowiednią sumą.

Gry hazardowe znane od ponad czterech tys. lat (w Azji wymyślono grę w kości) są częścią historii ludzkości. Niewielu jednak z tych, którzy się hazardowi oddają, do historii przechodzi.

Las Vegas, do którego w tym roku na sylwestra zjechało ok. 300 tys. ludzi, pamięta o rekordowych wygranych i szczegółowo je odnotowuje. Dotychczasowy rekord padł 1 marca 2003 roku. Do Las Vegas z Los Angeles przyjechał na rozgrywki ligi NCAA 25-letni wówczas inżynier komputerowy. Usiadł do jednorękiego bandyty z zamiarem przegrania stu dolarów. Odszedł z najwyższą w dziejach tutejszych kasyn wygraną 39 mln 700 tys. dolarów.

Wielu w tym miejscu westchnie: „to się nazywa mieć szczęście”. Ale jak wobec tego nazwać przypadek Elmera Sherwina, który dwukrotnie zgarnął milionowe wygrane przy slotowym automacie?

Był rok 1989, Elmer Sherwin na co dzień mieszkający w przyczepie w Ohio przyjechał ze swoją byłą żoną do Las Vegas, by odwiedzić rodzinę. Para poszła do jednego z kasyn, by tak jak większość im podobnych zagrać dla rozrywki. Elmer Sherwin szybko przegrał całą gotówkę, którą miał przy sobie, czyli 80 dolarów. Rozgrzany jednak hazardowym wyzwaniem pożyczył od byłej żony 20 dolarów. Najszczęśliwsze 20 dolarów w jego życiu. Bo to właśnie wtedy padła wygrana: 4,6 mln dolarów. W ramach spłaty zaciągniętego u byłej małżonki długu Sherwin każdego roku na święta Bożego Narodzenia wysyłał jej 10 tysięcy. Pozostałe pieniądze wykorzystał na podróż dookoła świata, a we wrześniu 2005 roku znów usiadł w Las Vegas do jednorękiego bandyty. Miał wówczas 92 lata i ciągle na tyle wypchany portfel, by móc sobie pozwolić na wrzucenie do maszyny ośmiuset dolarów. Najszczęśliwszych ośmiuset dolarów, które zamienił… na 21 milionów.

Historia staruszka z Ohio jest bezprecedensowa. Ale oprócz najwyższych wygranych w stolicy amerykańskiego hazardu są także i tragiczne. Nie brakuje takich bywalców kasyn, którzy wierzą, że wysoka wygrana w Megabucks jest swoistym przekleństwem. Narosłe wokół tego legendy mają swój początek w historii mieszkanki Reno Rachel Romanick. 38-letnia kelnerka z zawodu, matka czterech córek, w kwietniu 2009 roku wygrała 33 miliony. Cała Nevada cieszyła się jej szczęściem, bo do rzadkości należą przypadki wygranych wśród rezydentów stanu. Jednak kilka tygodni po tym, jak los się do niej uśmiechnął przy maszynie, kobieta odniosła poważne obrażenia w wypadku samochodowym, w którym zginęła jej siostra. W samochód, którym podróżowały kobiety, uderzyło auto prowadzone przez pijanego kierowcę. Rachel Romanick jest całkowicie sparaliżowana.

W sylwestra nieoczekiwanie dla mnie samej znalazłam się w lokalnym kasynie, gdzie odebrałam nową lekcję wiedzy o Ameryce. Tutaj tysiące ludzi witało nowy rok, wcześniej stojąc w kolejce kończącej się na parkingu, by móc wejść do jednej z restauracji znajdujących się na terenie obiektu. A później polowało na miejsce przy jakiejkolwiek maszynie, bo szansy na wybór ulubionej, tańszej, łatwiejszej – przy tej ilości osób – po prostu nie było. Tu także „spędzało” swój rozrywkowy budżet w tempie dowolnym. Ale przede wszystkim w tym niewyobrażalnym tłumie ludzi zabijało poczucie samotności, licząc przy okazji na życiową wygraną.

Ta sylwestrowo-noworoczna wizyta w kasynie zamieniła się w życzenia, którymi się z Państwem dzielę. W nowym roku bezmyślnie nie roztrwaniajmy przyjaźni, bliskości, wzajemnej życzliwości i więzi. Żadna polityka i żadne pieniądze nie są tego warte.

Małgorzata Błaszczuk

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*