Tydzień pełen atrakcji

gen. Michael Flynn fot.EPA/Andrew Harrer

gen. Michael Flynn fot.EPA/Andrew Harrer

To nie był najlepszy tydzień dla nowej administracji. W poniedziałek dymisja doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Michaela Flynna, a w środę wycofanie swojej kandydatury na ministra pracy przez Andrew Puzdera. Wokół obu panów sporo kontrowersji. W przypadku pierwszego winny jest oczywiście Departament Sprawiedliwości, bo to z tego źródła wyszedł przeciek dokumentów dotyczących kontaktów gen. Flynna z Rosjanami, w przypadku Puzdera – odpowiedzialni są m.in. była żona i nielegalni imigranci.

Generałem, któremu na pewno prezydent nie da zrobić krzywdy, zajmować się teraz będą różne komisje, które zapewne bardziej skoncentrują się na przeciekach, niż na samym fakcie kontaktów z przedstawicielami obcego państwa – trzeba się dowiedzieć, dlaczego te informacje ujrzały światło dzienne skoro miał o nich wiedzieć tylko prezydent.

Dużo pikantniejsza, choć zapewne nie będąca przedmiotem badania przez żadną komisję, jest historia rezygnacji Puzdera, którego nazwisko przy barwności i intensywności działań obecnej administracji, pójdzie zapewne w szybkie zapomnienie.

Pozostanie jednak historia. A ta dotyczy nominacji na ministra pracy człowieka, który jako prezes CKE Restaurants, sieci restauracji fastfoodowych, nigdy nie był za podniesieniem najniższych zarobków dla pracowników restauracji szybkiej obsługi, a podległym mu sieciówkom, Carl’s Jr. i Hardee’s, zdarzało się niewypłacanie wynagrodzeń i złe warunki pracy.

Niedoszły minister pracy jest także zwolennikiem wprowadzenia automatów do sprzedaży serwowanych przez fast foody hamburgerów: „One zawsze są uprzejme, zawsze przynoszą zyski, nigdy nie mają wakacji, nie spóźniają się do pracy, nie dochodzą praw za wypadki w pracy, nie sądzą się za dyskryminację ze względu na wiek, płeć i kolor skóry”. Nie sposób nie przyznać racji panu Puzderowi, ale tylko wtedy, gdyby był kandydatem na ministra przemysłu.

Prezesowi od hamburgerów nie zaszkodziły zapewne przypomniane przez media jego wypowiedzi na temat reklam restauracji, którymi zarządza, ale pozostawiły otwarte pytanie o seksizm: „Lubię nasze reklamy. Piękne kobiety w bikini jedzą hamburgery. To takie bardzo amerykańskie”. Problem w tym, że panie wyglądają jakby uprawiały najstarszy zawód świata, a sposób w jaki jedzą z jedzeniem nie ma wiele wspólnego.

W końcu – sprawa zatrudniania nielegalnej imigrantki, o której statusie pracodawca przez lata miał nie wiedzieć, ale kiedy się dowiedział, natychmiast ją zwolnił. To było pięć lat temu. Natomiast w grudniu ubiegłego roku, po otrzymaniu ministerialnej nominacji, uregulował z urzędem skarbowym należności za jej zatrudnienie. Jakieś 15 tys. dolarów.

Jest jeszcze wisienka na torcie. Oskarżenie o bicie żony, wprawdzie byłej, ale zawsze; była żona wycofała się ze swoich oskarżeń o przemoc domową, ale w 1990 r. opowiedziała, zachowując anonimowość o przemocy i zastraszaniu w programie Oprah Winfrey Show.

Andy Puzder już nie musi się martwić, że co najmniej siedmiu republikańskich senatorów odmówi mu publicznego poparcia przed przesłuchaniem w senackiej komisji, które miało się odbyć w czwartek. Nie musi się już martwić, że jest realne ryzyko, że zabraknie mu głosów potrzebnych do zatwierdzenia. Może spokojnie nadal oglądać reklamy swoich restauracji.

A swoją drogą trudno się dziwić prezydentowi, że wybrał Puzdera do swojej administracji, choć może nie do końca szczęśliwie oferując mu akurat to ministerstwo. Obaj panowie są biznesmenami z wyższej półki, obaj lubią piękne kobiety niekompletnie ubrane, mają zamiłowanie do fast foodów, a także do zatrudniania nielegalnych imigrantów.

Małgorzata Błaszczuk

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*