Świętowanie w stresie

fot.wokandapix/pixabay.com

fot.wokandapix/pixabay.com

Najnowsze badania opublikowane przez American Psychological Association wskazują, że zakończone wybory prezydenckie spowodowały u 52 proc. Amerykanów głęboki stres, który może się pogłębiać, jeśli uczestniczymy w niekończących się dyskusjach w mediach społecznościowych. A przed nami kilkudniowa niebezpieczna okazja, by polemiki z forów facebookowych przenieść do stołu, przy którym siądziemy, by obchodzić jedno z najbardziej amerykańskich świąt.

Dzień Dziękczynienia co roku przypomina wszystkim mieszkańcom USA, że są imigrantami, którzy na nowej ziemi przetrwali dzięki życzliwości tubylców, których później potraktowali wyjątkowo brutalnie. W tym roku odbywa się ono, o ironio, w cieniu największego od lat protestu Indian. Podczas gdy media głównego nurtu starają się przekonać swoich odbiorców, że wszystko w Stanach Zjednoczonych toczy się wokół tegorocznych wyborów prezydenckich, na Wielkich Równinach rozgrywa się dramat o zachowanie suwerenności politycznej, gospodarczej i ekologicznej rdzennych mieszkańców.

Ale konia z rzę(ą)dem temu, kto poświęci sprawie kontrowersyjnego rurociągu (Dakota Access Pipeline) chwilę uwagi między indykiem a słodkimi ziemniakami. Najbliższy weekend, który spędzimy głównie na biesiadowaniu, zdominują tematy powyborcze. W zdecydowanej większości domów świętowanie – z przypomnienia, skąd przyszliśmy i gdzie jesteśmy – zamieni się w weryfikację: na kogo głosowaliśmy.

W okresie, kiedy wielu z nas ciągle cierpi na zespół stresu powyborczego, szczególnie niebezpieczna wydaje się mieszanka polityki amerykańskiej i polskiej, która może być tylko wybuchowa. To, co Polacy mają nie tylko we krwi, ale i w tradycji – rozpolitykowanie przy każdym, nie tylko świątecznym stole, Amerykanie mają od czasu do czasu. Po raz ostatni tak głębokie podziały jak dziś społeczeństwo amerykańskie przeżywało w związku z wojną wietnamską.

Tegoroczne spotkanie – zwyczajowo przy dobrym jedzeniu w dobrym towarzystwie – jest szczególnie obciążone ryzykiem. Nie tylko ze względu na kontrowersyjność zakończonej właśnie walki politycznej, ale i trwających przygotowań do przejęcia urzędu. Opublikowane we wtorek najnowsze sondaże CNN/ORC pokazują, że 53 proc. Amerykanów jest zdania, iż Donald Trump sprawdzi się jako prezydent; takiego procentu zaufania nie otrzymali, jeszcze przed inauguracją, ani Barack Obama, ani George W. Bush, Bill Clinton czy nawet Ronald Reagan. Nie ma jednak gwarancji, że do spożywania płodów ziemi amerykańskiej zasiądą tylko zadowoleni. Mają do nich także prawo i oburzeni. Dlatego psychologowie podsuwają rozwiązania zapobiegające eskalacji emocji nad indykiem. Wśród nich jest prosta zasada: nie rozmawiamy o polityce. Oczywiście utopijna, bo oznaczająca, że świąteczny obiad musielibyśmy jeść w całkowitym milczeniu. Inna rada podsuwana przez ekspertów sugeruje zamianę rozmowy o polityce na skoncentrowanie się na liście rzeczy, za które jesteśmy wdzięczni. Wszystko jednak bierze w łeb w chwili, kiedy na przykład wujek powie, że jest wdzięczny za Trumpa. I nikt mu nie zabroni, ale podyskutować z nim trzeba…

Życzę nam wszystkim, byśmy w czasie najbliższego święta, które jest solą tej ziemi, smakowania nie zamienili na testowanie nas samych i naszych gości.

Małgorzata Błaszczuk

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*