Rykoszet Alabamy

Rykoszet Alabamy

Na niespełna dwa tygodnie przed świętami próżno szukać atmosfery świąt. Rozbujana polityka (nie tylko amerykańska) nie daje poczucia wyhamowywania właściwego tej porze roku.

Wydarzenia na scenie politycznej zarówno w Polsce, jak i w Ameryce, są na tyle intensywne, że św. Mikołaj z trudem przebija się przez tłum komentatorów, analityków, liderów partyjnych i rzeczników prasowych.

Bez wątpienia mijający tydzień zdominowała w USA wygrana demokraty w Alabamie, stanie uznawanym za bastion republikanów. Doug Jones wygrał miejsce w Senacie zwolnione przez Jeffa Sessionsa, który otrzymał nominację na stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratura generalnego USA.

Wygrana Jonesa w stanie zgodnie uznawanym za najczerwieńszy z czerwonych nie może nie oznaczać, że polityka Donalda Trumpa zaczyna przynosić „efekty”. Nikt jednak nie spodziewał się, że to właśnie na tym konserwatywnym południu, gdzie od 25 lat niepodzielnie królowali republikanie – dojdzie do takiej politycznej wolty.

Roy Moore był niemal pewniakiem. W końcu jest to człowiek z zasługami w obronie sfinansowanego przez siebie i ustawionego przed budynkiem sądu ważącego 2400 kg (sic!) granitowego monumentu z dziesięcioma przykazaniami. Jako przewodniczący składu sędziowskiego stanowego Sądu Najwyższego odmówił zdemontowania obelisku mimo nakazu federalnego. To właśnie w 2000 r. po raz pierwszy zaistniał w krajowych mediach jako „sędzia 10 przykazań”. Dwa lata później ponownie pojawił się w mediach jako gwiazda. Tym razem po tym, jak nakazał sędziom, by nie wydawali małżeńskich licencji dla par jednopłciowych.

Ten człowiek bastion konserwatywnych wartości nie mógł nie wygrać w swoim stanie. Tym bardziej że namaszczenie uzyskał z samego Waszyngtonu. Wyciągnięte przeciwko niemu przez liberalne, lewicowe media oskarżenia o pedofilię nie mogły mu w żaden sposób zaszkodzić. Bo kto by tam pamiętał jakieś fakty sprzed 40 z okładem lat, kiedy jako 32-letni asystent prokuratora okręgowego gdzieś tam, w jakimś Etowah County w Alabamie, randkował z 14-latką i się do niej dobierał. A później w podobnym stylu z kilkoma innymi dziewczynkami, które nie miały więcej niż 16–18 lat. Na nikim to nie mogło zrobić większego wrażenia, a na pewno nie zrobiło na prezydencie, który udzielił pełnego poparcia Moore’owi mimo tego, że aż roiło się od czerwonych pasków z breaking newsami.

Tymczasem okazało się, że zrobiło na tradycyjnych wyborcach w Alabamie, którzy zadecydowali, że w Senacie będzie ich reprezentował niejaki Doug Jones, popierający małżeństwa jednopłciowe, prawo do aborcji, Obamacare i Dreamersów.

Do niedawna taka wygrana w Alabamie mogła być tylko political fiction.

Małgorzata Błaszczuk

Na zdjęciu: Roy Moore fot.Dan Anderson/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*