Przedwyborcza etiuda

Przedwyborcza etiuda

Słucham Preludium d-moll op. 28 nr 24 w wykonaniu Seong-Jin Cho, zwycięzcy właśnie zakończonego XVII Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego. Ta gniewna muzyczna narracja mistrzowsko wykonywana przez 21-letniego pianistę z Korei Południowej nie ma nic wspólnego z gniewem sensu stricto. To emocje zaprzężone w wirtuozerię klawiszy, tworzące zamknięty mikrokosmos. Na pewno zamknięty dla świata poza salą Filharmonii Narodowej w Warszawie – miasta jak każde inne w Polsce oblepionego plakatami z obietnicami przedwyborczymi, że wszystko wszystkim.

Na szczęście ogromne zainteresowanie prestiżowym polskim konkursem pianistycznym po raz kolejny pokazało, że muzyka nie jest zarezerwowana tylko dla wybranych. Ponad milion osób obejrzało za pośrednictwem TVP Kultura wszystkie konkursowe przesłuchania. Relacjonowały je także media elektroniczne, gdzie rozentuzjazmowani internauci dzielili się często skrajnymi wrażeniami z kolejnych etapów konkursu i próżno tam było szukać typowego dla internetu hejtu. Na ogłoszenie werdyktu jury z wtorku na środę czekał do pierwszej w nocy rozgrzany do czerwoności tłum ludzi.

Ostatnie trzy tygodnie pod znakiem muzyki Chopina w Polsce udowodniły, że są jeszcze tacy, których obchodzi w tym kraju coś więcej niż tylko polityka, są tacy, którzy zaprzęgają emocje nie tylko w przedwyborcze debaty i potrafią rozmawiać nie tylko o obsesjach Kopacz i arogancji Szydło. Wysłany w świat wraz z dźwiękami z Filharmonii Narodowej sygnał i przekaz – to wizerunkowo fantastyczny portret współczesnego europejskiego kraju nad Wisłą z dziedzictwem kulturowym, którego inni mogą tylko pozazdrościć. Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina jest jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych konkursów wykonawczych na świecie. I odbywa się w kraju, który nie musi być wyłącznie kojarzony z zadymą polityczną i prezydentem elektrykiem.

Finał Konkursu Chopinowskiego nieszczęśliwie jednak nałożył się czasowo na finał kampanii wyborczej w Polsce. Krajowe media zdecydowanie więcej uwagi poświęciły polityce, udowadniając, że jest ona opium dla ludu, w przeciwieństwie do elitarnego muzycznego starcia najlepszych.

Tegoroczna koincydencja z wyborczym finiszem wcale konkursowi na dobre nie wyszła i pozostawiła słodko-gorzki posmak, bo jednak z punktu widzenia „wizerunku polskiej sprawy” konkurs oczywiście przegrał, nie wykorzystując do końca swojej medialno-promocyjnej szansy. Zdominowała go polityka, która roszczeniowo wtargnęła i w tę enklawę, niemającą z nią, wydawać by się mogło, żadnych loci communes. Próbą sprowadzenia tego wydarzenia muzycznego do poziomu dyskusji proponowanego przez „narodowców” są opinie, które pojawiły się już następnego dnia po zakończeniu konkursu. „Eksperckie” głosy podsumowujące zmagania pianistów mówią, że i w filharmonii „biją naszych”. Bo „występ Polaka (Szymona Nehringa) powinien być lepiej oceniony”, „Polak został potraktowany gorzej”, „brakuje w gronie laureatów Polaka”.

A przypieczętowaniem jest rozklejany na Facebooku mem, że „Jedną z nagród dla zwycięzcy Konkursu im. Fryderyka Chopina jest wydanie płyty. Kiedyś w Polskich Nagraniach – dziś w Deutsche Grammophon. Bo dziś w Polsce wszystko jest +Deutsche+”. Niepamiętającym przypominam, że niestety nie ma w tym żadnego antypolskiego spisku. (Polskie Nagrania ogłosiły upadłość w 2010 r., ponieważ nie były w stanie wypłacić milionowego odszkodowania za naruszenie praw autorskich.)

Starożytni filozofowie byli przekonani, że muzyka łagodzi obyczaje. Jak widać – nie docenili Polaków. Prawdziwa polska etiuda rewolucyjna czeka nas w najbliższy weekend.

Małgorzata Błaszczuk

fot.Radek Pietruszka/EPA

Categories: Od redaktor naczelnej

Comments

  1. ella
    ella 24 października, 2015, 21:03

    Koincydencja? Naprawdę? przecież „polacy nei gęsi i swój język mają”!

    Reply this comment
  2. filemon
    filemon 24 października, 2015, 21:08

    W rzeczy samej. Jak mówi Słownik Języka Polskiego PWN słowo koincydencja jest słowem polskim:
    http://sjp.pwn.pl/sjp/koincydencja;2563792.html
    Grunt to wciąż się uczyć i poszerzać horyzonty. Również językowe.

    Reply this comment
  3. ella
    ella 25 października, 2015, 18:38

    W rzeczy samej jest to słowo polskie, choć oczywiście zapożyczone z obcego języka. Ja nadal mam pytanie, po co używać zwrotów, znaczenia których czytelnik musi szukać w słowniku?

    Reply this comment
  4. Rejtan
    Rejtan 25 października, 2015, 18:47

    Proszę Elli (Pani/Pana) proszę mnie nie obrażac, jeśli (Pani/Pan) nie zna tego słowa, to proszę tego nie ugólniać do wszystkich czytelników. Bo ja jako czytelnik dobrze je znam. Ta uwaga akurat świadczy o ubożuchnym zasobie słownictwa Elli.

    Reply this comment
  5. zza kałuży
    zza kałuży 25 października, 2015, 22:28

    Sztuka przegrywa z politykierstwem bo takie podłe mamy elity.
    Techniczny prezydent właśnie nam obwieścił o kolejnych „wrogach Polski”. Pacynka wyciągnięta z cylindra prezesa tym razem odnalazła „wrogów Polski” w komentarzu Roberta Schumanna o armatach ukrytych w kwiatach.
    Maliniak z dziurami w edukacji tak dużymi, że przez nie swobodnie doktorat przelatuje.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*