Problem ciężkiego kalibru

Sklep “Guns and Guitars”, gdzie Stephen Paddock kupił kilka sztuk broni fot.Paul Buck/EPA

Prezydent Trump w czasie swojej czterogodzinnej wizyty w Las Vegas w minioną środę w University Medical Center, gdzie ciągle walczy o życie wielu rannych w niedzielnej strzelaninie, odmówił odpowiedzi na pytanie, czy według niego Ameryka ma problem z przemocą z użyciem broni. Jednak uciec od tego pytania nie zdoła żaden prezydent. Bo przykłady takie jak Aurora w Kolorado i Sandy Hook w Connecticut najdobitniej pokazują, że ma.

Nevada jest stanem, w którym wolności obywatelskie w dostępie do broni doprowadzono do skrajności. Fundacja Americans for Responsible Solutions, której współzałożycielką jest była kongresmenka Gabby Giffords, wystawiła Nevadzie ocenę „F”.

Jeśli chcesz zgromadzić arsenał, nie ma lepszego stanu niż Nevada, gdzie bez pozwolenia możesz kupić karabin, pistolet. Żadne prawo nie reguluje też ilości broni, jaką posiadasz, nie ma także – tak jak w innych stanach – czasu oczekiwania na jej nabycie.

W 2016 r. wyborcy w Nevadzie zaakceptowali w referendum możliwość sprawdzania historii karalności nabywców w transakcjach indywidualnych, ale w praktyce – co potwierdza FBI – do takiej kontroli nie dochodzi, ponieważ zanim prawo weszło w życie, zablokował je stanowy prokurator generalny.

Dane Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego (National Rifle Association) potwierdzają, że w Nevadzie możesz kupić lub sprzedać zarejestrowany pistolet maszynowy w dowolnej ilości, podobnie jak nieograniczoną ilość amunicji. Jednak o ile zbrojeniowy liberalizm ustawodawców stanowych nie pozostawia żadnej wątpliwości, o tyle rada miasta Las Vegas zabroniła posiadania na głównym pasażu miasta podróbek pistoletów (sic!).

Nie mają dziś powodów do zmartwienia producenci broni. Każda masowa strzelanina jest im na rękę; bezpośrednio po takich masakrach jak niedzielna znacznie wzrasta sprzedaż broni. W poniedziałek na otwarciu giełdy akcje American Outdoor Brands (wcześniej Smith & Wesson) poszły w górę o 8 proc., Sturm Ruger – o 6 proc., a akcje Vista Outdoor skoczyły o 3 procent.

Ale i tak po wydarzeniach w Las Vegas akcje, mimo iż poszybowały w górę, są niższe niż za prezydentury Baracka Obamy. Bowiem dobrze znany największy paradoks Ameryki polega na tym, że kiedy do władzy dochodzi prezydent, który jest zwolennikiem liberalnych przepisów ws. kontroli broni (Donald Trump uzyskał poparcie wpływowego National Rifle Association), akcje producentów spadają; przy prezydencie zapowiadającym wprowadzenie restrykcyjnych regulacji zwyczajowo rosną.

Po każdej masowej strzelaninie kolejny prezydent, bez względu na przynależność partyjną, wygłasza te same komunały o współczuciu i łączeniu się w modlitwie z rodzinami ofiar.

Co jeszcze musi się wydarzyć w Ameryce, jeśli tragedia taka jak w Sandy Hook, gdzie szaleniec wystrzelał dwadzieścioro 6- i 7-latków, nie zmieniła prawa, żeby bezpieczeństwo społeczne wyprzedziło interes polityczny?

Przykład Nevady pokazuje, że nie każdy wróg to islamista, że rodzimy terroryzm nie musi mieć twarzy muzułmanina. Za akty terroru w stylu Sandy Hook czy Nevady nie odpowiadają bojownicy IS. Pełną odpowiedzialność ponoszą za nie amerykańscy ustawodawcy.

Małgorzata Błaszczuk

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*