Piękno (piętno) demokracji

Piękno (piętno) demokracji

Wolność słowa ma w Polsce długą tradycję, bo sięgającą statutów wiślickich Kazimierza Wielkiego. Od połowy XIV w. Polacy na ten obszar swojej wolności są szczególnie wyczuleni, często zapominając, że współcześnie nawet w krajach uważanych za przestrzegające zasad demokracji stosuje się represje wiązane z tego słowa wolnością. W Polsce jest ona ograniczona m.in. przez konstytucję i kodeks karny. Podobnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie obok stojącej na straży pierwszej poprawki do konstytucji – każdy ze stanów ma swoje prawo stawiające granice na przykład publicznemu znieważaniu.

Bo wolność słowa nie oznacza zwolnienia z odpowiedzialności za słowo. Zdają się o tym zapominać ci, którzy poczuwszy wiatr historii w skrzydłach, uważają się za bezkarnych. Swoją stanowczość poglądów chcą wyrażać prawem pięści, bowiem przestaje im wystarczać obrzucanie rynsztokowymi obelgami w mediach społecznościowych tych, którzy myślą inaczej.

Od kilku miesięcy obcujemy z tym na co dzień także w naszej pracy. Próba wmanipulowania gazety w linię światopoglądową nie jest niczym nowym, ale nigdy dotychczas nie szła z nią w parze zwykła agresja. Czym innym bowiem jest starcie się na argumenty, merytoryczna szermierka, trafność riposty, czym innym najcięższa artyleria obelg spod znaku nacjonalistycznego, rasistowskiego i przestępczego słownictwa. Te zaś wymierzone są głównie w felietonistów, którym nie po drodze z autorami hejtowych wpisów.

W gazecie ciągle jest miejsce dla wszystkich, którzy chcą wejść w światopoglądową polemikę. Jest miejsce dla pani Ani, pani Lusi, pana Jacka, pana Rafała. Dla każdego, kto zechce rzeczowo wymienić się racjami, bez sięgania do pozamerytorycznych argumentów osobistych na poparcie swoich tez. (Zresztą ci, którzy znają prawo Godwina, wiedzą, że na tym dyskusja się kończy).

Oczywiście wystawianie się na ocenę w przypadku tak dziennikarza, jak i każdego publicznego urzędnika jest częścią ryzyka zawodowego. Ale daje także prawo do obrony. A demokracja – ten tak często w ostatnich miesiącach przywoływany termin, który daje rzekomy glejt na wszystko – ma swoje zasady i regulacje. Warto o tym pamiętać.

Pozostaje mieć nadzieję, że jednak przyjdzie samoopamiętanie tych, którzy fotografując się na FB z krótką i długą bronią, zapowiadają odstrzelenie każdego myślącego inaczej.

Obszar dyskusji społecznej już dawno wyszedł poza idealistyczne „różnijmy się pięknie” i eskalował w stronę „wytnijmy się skutecznie”. Na razie jest w warstwie werbalnej, na razie dotyczy głównie poglądów politycznych, ale także już i obyczajowych. Za chwilę radykałom zaczną, jeśli już nie zaczęli, przeszkadzać garbaci, niepełnosprawni i kolorowi. Bo, że Żydzi są wszystkiemu winni, to już niemal norma przyjmowana a priori.

W kontekście właśnie obchodzonej 71. rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz ta retoryka nabiera strasznego wydźwięku.

Małgorzat Błaszczuk

fot.Andrzej Grygiel

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*