Między prawdą a nienawiścią

ks. Jacek Międlar fot.Twitter

ks. Jacek Międlar fot.Twitter

 

Wywodzi się ze środowiska narodowego i kibicowskiego. W 2015 r. skończył seminarium zakonu księży misjonarzy. Jest wikarym w parafii św. Anny we Wrocławiu. Prowadzi swojego bloga, skąd można się dowiedzieć, że interesuje się Biblią, polityką, wspinaczką sportową, kolarstwem.

Jeszcze dwa lata temu szerokiej opinii publicznej nazwisko Międlar nic nie mówiło. Dziś ksiądz Jacek Międlar jest ogólnie rozpoznawalny. Nieformalny duszpasterz środowiska narodowców nie przebiera w słowach, nawołuje do czynów. 13 sierpnia na Twitterze opublikował wpis dotyczący posłanki Nowoczesnej Joanny Scheuring-Wielgus: „Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji. Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?”.

Opublikował, mimo iż od kwietnia tego roku ma nałożony przez przełożonego zakonnego „całkowity zakaz wszelkiej aktywności w środkach masowego przekazu”.

Ale ksiądz Międlar jako prawdziwy bojownik o prawdę i sprawiedliwość na szczęście nic sobie z zakazów nie robi. Kierowany nakazami Chrystusa, na którego powołuje się w wywiadzie udzielonym w środę „Rzeczpospolitej”, naśladuje tylko jego postawę. „Za mną jest Ewangelia i Chrystus”. I dalej: „Jezus również nie przebierał w słowach. Żydów nazywał plemieniem żmijowym, faryzeuszy obłudnikami, Heroda nazywał lisem, do Piotra mówił: «Zejdź mi z oczu, szatanie». Nieraz potrzeba użyć ostrych słów, żeby przestrzec innych przed tego typu postępowaniem, które nie licuje z postawą ewangeliczną, z postawą nawet przyzwoitego człowieka”.

I zapowiada, że nawet gdyby mu zabrano koloratkę, to i tak „lepiej głosić prawdę w cywilnym ubraniu niż półprawdy w sutannie”.

Młody kapłan, przeciwko któremu toczą się prokuratorskie dochodzenia, jest bezkompromisowy zarówno w poglądach, jak i postawie. Występuje z płomiennymi kazaniami (vide słynne kazanie w Białymstoku z okazji 82. rocznicy powstania Obozu Narodowo-Radykalnego), na kilkudziesięciotysięcznych wiecach narodowców (Wrocław, Białystok), gdzie wykrzykuje: „Jesteśmy Kościołem walczącym, jesteśmy wojownikami wielkiej Polski”. I robi to z najgłębszym przekonaniem i wiarą w głoszenie Ewangelii.

Nie rozumie, że nie rozumieją tego przełożeni, a ci, by pozbyć się kłopotu związanego z jego osobą, zaproponowali mu wyjazd do Stanów Zjednoczonych na studia. Młody kapłan propozycji nie przyjął w obawie przed tym, że mógłby mieć problemy z powrotem do Polski, bowiem gdyby został inkorporowany do prowincji amerykańskiej, po pięciu latach polski prowincjał mógłby go nie przyjąć.

Szkoda, naprawdę szkoda, bo takich kapłanów – odrzucających wszelką poprawność polityczną, nazywających rzeczy po imieniu, mówiących jasno o zagrożeniach islamem, fanatycznie broniących wartości narodowych, bardzo nam w Chicago potrzeba. Co tam w Chicago, bardzo nam w Ameryce potrzeba.

Małgorzata Błaszczuk

Categories: Od redaktor naczelnej

Comments

  1. zza kałuży
    zza kałuży 29 sierpnia, 2016, 11:19

    Ostatni ironiczny akapit wskazywałby na przyzwoitość pani redaktor.
    A jednak co tydzień na antenie radia WPNA spotyka się ona z pisrydzykowymi cynglami, czyli z pp. Zielińskim i Niemczykiem. Świeckimi funkcjonariuszami pisrydzykowej machiny propagandowej, codziennie od lat ogłupiającej „ciemny lud”.
    *
    Tak to mamona. czyli konieczność reklamowania się przed takimi a nie innymi słuchaczami radia WPNA triumfuje nad uczciwością.
    *
    Polskojęczyczny słuchacz i czytelnik etnicznych mediów w Chicago to niestety jest pisrydzykowy beton. Myślący imigranci z Polski dawno się zaadaptowali i korzystają z mediów amerykańskich oraz z międzynarodowego Internetu. Dlatego w amerykańskich spisach w rejonie Chicago setki tysięcy imigrantów z Polski przyznaje się do polskości ale w polskich wyborach, w pielgrzymkach, piknikach, mszach, demonstracjach, protestach czy szkołach sobotnich, „rodzinach” tego czy tamtego radyja, klubach tej czy innej gazety bierze udział od kilkuset do najwyżej kilkunastu tysięcy osób. A zatem pisrydzykowi „patryjoci” stanowią w Chicago i okolicach mniej niż 1% liczby imigrantów z Polski.
    Cały czas wrzeszcząc, że oni to 90% Polonii.
    *
    Oni rzeczywiście stanowią 90%, ale tylko z tego 1% polskich imigrantów. Tych, których obchodzi polska polityka i religia polsko – katolicka w rydzykowym sosie.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*