Komedia czy tragedia

Komedia czy tragedia

To, że tegoroczne wybory w USA będą wyborem między złym a jeszcze gorszym, wiedzą wszyscy. A jednak nagięcie prawa do potrzeb partyjnych, które obserwowaliśmy w tym tygodniu, pozostawiło głęboki niesmak. Można by powiedzieć, że zastosowano wzorzec wschodnioeuropejski, a wszystko po to, by nie doszedł do władzy ten, który właśnie takie reguły gry zamierza wprowadzić. I wcale się z tym nie kryje, podobnie jak nie kryje się z uwielbieniem dla Putina i Husajna. Cóż, miał Napoleon rację, że podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityków.

Ale po kolei. Najpierw we wtorek dyrektor FBI ogłosił zakończenie śledztwa w sprawie używania przez Hillary Clinton prywatnej skrzynki e-mailowej i serwera do celów służbowych, gdy była szefową amerykańskiej dyplomacji. Comey oświadczył, że FBI nie zaleca ścigania Clinton. Oczywiście z czystej przyzwoitości dodał, że pani Clinton dopuściła się „skrajnego niedbalstwa”, przepuszczając przez swoją prywatną skrzynkę co najmniej 110 wiadomości o statusie „tajne”. Dodał, że Clinton powinna była wiedzieć, że piwnica jej nowojorskiego domu to nieodpowiednie miejsce na umieszczenie serwera używanego do służbowych e-maili.

Następnego dnia ostatecznie oczyściła kandydatkę demokratów prokurator generalna, mówiąc, że dochodzenie w sprawie e-maili Hillary Clinton zostało oficjalnie zamknięte. Jakoś w niepamięć poszło, że choć Clinton sama przyznała, że przekazała do rządowego archiwum 30 tys. e-maili „służbowych”, to jednak skasowała 30 tys. e-maili „prywatnych”. Sprawa zamknięta. Droga do prezydentury otwarta. Chyba że skomplikuje sprawę wznowione właśnie dochodzenie przez Departament Stanu.

W Ewangelii św. Mateusza jest taki fragment: „Jakim sądem sądzicie, takim was osądzą, i jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą” (Mt 7,1-3). Na nim Szekspir zbudował swoją sztukę „Miarka za miarkę” obnażającą niezmienne mechanizmy władzy, zakpił z rządzących, którzy wykorzystują moralność, by zdobyć i utrzymać przywództwo, że wszystko jest kwestią dogadania się. Wygląda jednak, że na lekturę ani Biblii, ani literatury światowej politycy czasu nie mają. Szkoda. Z zaskoczeniem skonstatowaliby, że są osadzeni jako główne postaci dramatu.

Ale przenieśmy akcję z Globe Theatre do Karoliny Północnej.

Tak się jakoś przypadkowo zapewne złożyło, że w dniu kiedy FBI nie zaleciło dochodzenia, prezydent Obama zalecił po raz pierwszy oficjalnie i w towarzystwie samej zainteresowanej głosowanie na nią. Obama i Clinton wspólnie wystąpili na wiecu w Charlotte w Karolinie Północnej, gdzie zresztą partyjną koleżankę prezydent przywiózł swoim Air Force One, a następnie przez 40 minut wygłaszał laudację na cześć tej, która będzie „mężem stanu, z którego Ameryka będzie dumna na całym świecie”.

Patrząc na tę parę, nie można nie mieć refleksji, że polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.

Małgorzata Błaszczuk

Na zdjęciu: Hillary Clinton fot.Dominick Reuter/EPA

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*