Imigranci niemile widziani

Imigranci niemile widziani

„Zrobimy z wami, co Hitler z Żydami”, „Precz z unijną okupacją”. Mylą się ci z Państwa, którzy przypisują te hasła antypolskim i antyunijnym nastrojom znad Tamizy. To nasza twórczość znad Wisły, pojawiająca się stale w różnych wersjach mniej lub bardziej dosadnych na antyimigranckich manifestacjach organizowanych przez Kongres Nowej Prawicy, Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny, a także inne organizacje patriotyczne.

Tymczasem po referendum w Wielkiej Brytanii doszło do dwóch (na razie), słownie  dwóch antypolskich incydentów, którym nadano skalę równą antyimigranckim nastrojom w Polsce. Pierwszy z nich miał miejsce w hrabstwie Cambridge, gdzie większość Brytyjczyków zagłosowała za wyjściem z Unii Europejskiej. Tam pojawiły się ulotki z napisem w dwóch językach. Po angielsku: „Opuśćcie Wielką Brytanię” i „Dość polskiego robactwa”, a po polsku: „Wrócić do domu polskiego szumowiny”. Drugi incydent to napisy na frontowej ścianie budynku Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie, gdzie ktoś wymalował wulgarne wezwanie do opuszczenia przez Polaków Wielkiej Brytanii.

Jednym słowem – na Wyspach biją naszych. Natychmiast zareagowała ambasada RP w Londynie, media nadały sprawie wymiar antypolskiej atmosfery, w związku z czym lokalni brytyjscy politycy posypali głowę popiołem, a polscy upewnili się, że na pewno polscy imigranci w Londynie będą mieli po Brexicie tak dobrze jak i przed. W Zjednoczonym Królestwie w końcu jest nas niebagatelna liczba ponad 850 tys., stanowiąc największą grupę obcokrajowców. Dlatego dla Brytyjczyków imigrant oznacza Polaka.

Natomiast dla Polaków imigrant oznacza terrorystę. Dlatego wszelkim liczbom przyjmowania obcokrajowców mówimy „nie”. Ale nie tylko my. Kilka dni temu premier Węgier powiedział, że zdecydowana większość Węgrów popiera członkostwo w UE, i nie ma w kraju żadnych inicjatyw apelujących o wystąpienie z Unii, ale pod pewnym warunkiem: „Jeśli mówimy o wykorzystaniu zasobów UE do ich (imigrantów) powstrzymania i zwiększenia kontroli nad tym procesem, to Węgry popierają więcej Unii. Ale jeśli chcemy wykorzystać więcej Europy, by ich sprowadzać, a potem redystrybuować, to popieramy mniej Europy i chcemy utrzymania tej kwestii w kontroli narodów”.

Panie premierze jeden i drugi oraz ministrze – te redystrybuowane liczby oznaczają matki z dziećmi, starych i młodych, zdrowych i chorych, mężczyzn i kobiety. Ludzi. Wystarczy odrobina wyobraźni i empatii. O nich, w przeciwieństwie do europejskich imigrantów zarobkowych, nie ma się kto upomnieć.

Minister Błaszczak, szef resortu spraw wewnętrznych, pytany był przez dziennikarzy, czy nie obawia się wzrostu postaw ksenofobicznych w Polsce w związku z atakami na Polaków w Wielkiej Brytanii. „Gdyby nie zmienił się rząd, to pewnie mielibyśmy w Polsce tysiące emigrantów z Bliskiego Wschodu i z północnej Afryki, i wówczas problem byłby realny. Jeśli popatrzymy na zachowania ksenofobiczne na zachodzie Europy, to przecież jest ich mnóstwo, w Polsce one stanowią margines, margines marginesów” – zapewnił minister w odpowiedzi.

Przejrzałam dane, w Gdańsku 7 tys. uczestników antyimigranckich manifestacji, w Białymstoku – 2 tys., w Łodzi tysiąc osób, w Warszawie kilkanaście tysięcy. Rzeczywiście. Margines.

Małgorzata Błaszczuk

Na zdjęciu demonstracja Młodzieży Wszechpolskiej przeciwko przyjmowaniu uchodźców w Polsce fot.Rafał Guz/EPA

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*