Globalna Angela

Przeglądając bieżące tematy: od kontrowersji wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, przez wizytę premiera Camerona nad Wisłą i wstępną wygraną skrajnie prawicowego Frontu Narodowego we Francji, po antymuzułmańską retorykę Donalda Trumpa i uchwaloną przez Izbę Reprezentantów ustawę o ograniczeniu ruchu bezwizowego w USA – można odnieść wrażenie, że jeszcze nigdy dotychczas światowe wydarzenia nie miały aż tak wyrazistego wspólnego mianownika. Można go nazwać globalizacją, ale można go także nazwać Angelą Merkel, wybraną na Człowieka Roku przez magazyn „Time”.

Bowiem jeśli się temu przyjrzeć bliżej, kanclerz Niemiec, mająca zresztą polskie korzenie, w wyrazisty sposób pokazała, kto tu rozdaje karty. Nie przewidziała jednak, że ta rogrywka ma swoją stawkę. Zapewne wcześniej czy później zapłaci za to polityczną cenę, ale na razie nikt nie odbierze jej tego, że stała się spiritus movens światowych zmian.

To, że w Berlinie jest nieformalny ośrodek dowodzenia Unii Europejskiej, wiadomo nie od dziś. Konsekwencja wizji polityki wewnątrzunijnej dotychczas mogła budzić co najmniej respekt. Wszystko działało wedle niemieckiego Ordnung. Zgodnie z zasadą odstępstwa od reguły mieścił się w tym nawet wybryk Węgier i dojście do władzy Wiktora Orbana, ot taki żarcik. Jednak symptomy wymykania się spod kontroli pojawiły się wraz z pierwszymi pontonami, które przypłynęły do wyspy Lesbos.

Angela Merkel jednak i ten problem postanowiła wziąć dzielnie na przysłowiową klatę. Uchodźców podzieli się sprawiedliwie między państwa członkowskie, przy czym, żeby nie było gadania, Niemcy wezmą na siebie największą ich liczbę. Posprzątane, pozamiatane.

Kanclerz, której nie można odmówić realizmu politycznego, zabrakło jednak dalekowzroczności. Polityka silnej niemieckiej ręki od dawna nie wszystkim się podobała. Autorytaryzm narzucony przez Berlin w związku z kryzysem imigracyjnym przebił od lat pęczniejący balon. Wylały się z niego fideszopodobne nastroje, których nie sposób już zahamować. W tę właśnie nową poetykę polityczną wpisują się zmiany w Polsce, we Francji, nastroje w Wielkiej Brytanii i, o ironio, także w USA.

Ustawa właśnie przegłosowana przez Izbę Reprezentantów, zaostrzająca kryteria i kontrole obywateli 38 państw uczestniczących w programie ruchu bezwizowego z USA – choć przychodząca bezpośrednio jako reakcja na zagrożenie terrorystyczne – jest częścią światowej antyimigracyjnej histerii. Zaś kariera Donalda Trumpa doskonale pasuje także do skrajnie konserwatywnych tendencji z Europy. Oczywiście ma swój amerykański wariant nieustającego show, jednak przekaz nie różni się wiele od tendencji znad Sekwany czy Wisły: obcych nie chcemy i „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”* (W miejsce Niemiec – wstaw dowolne).

Niech podejmie dyskusję ten, kto zaprzeczy faktowi, że Angela Merkel nie jest najbardziej wpływowym człowiekiem świata.

Małgorzata Błaszczuk

Na zdjęciu: Angela Merkel fot.Soeren Stache/EPA

 

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*