Długa historia jednej gazety

Długa historia jednej gazety

Tylko jedna gazeta na świecie może o sobie powiedzieć, że ukazuje się poza granicami Polski nieprzerwanie od 110 lat. To „Dziennik Związkowy”.

Nieco starsi niż wolna Polska, od początku byliśmy najbliżej Polonii i spraw dla niej ważnych. Gazeta powołana do życia dzięki inicjatywie Związku Narodowego Polskiego od chwili powstania miała nie tylko informować i prowokować do dyskusji, ale również angażować. Od początku byliśmy gazetą z charakterem. Dziś śmiało możemy o sobie powiedzieć, że budowaliśmy razem z naszymi Czytelnikami historię, angażując ich w walkę o wolną ojczyznę, w akcje pomocowe dla weteranów I i II wojny światowej, w przyjęcie Polski do NATO i Unii Europejskiej.

Jesteśmy dumni z naszej przeszłości i gotowi na wyzwania przyszłości. Od początku postawiliśmy na wysokie standardy i rzetelność. To dzięki nim przetrwaliśmy na niełatwym rynku medialnym, a połączenie papierowej tradycji z cyfrową nowoczesnością sprawiło, że po „Dziennik Związkowy” sięgają Czytelnicy w każdym wieku. Dziś jesteśmy najchętniej czytaną polskojęzyczną opiniotwórczą gazetą w Chicago i najpopularniejszym tytułem codziennym wśród reklamodawców.

„Dziennik Związkowy” od początku jest znany z zaangażowania politycznego, ze wspierania akcji na rzecz Polski, ale także i z tych lokalnych o charakterze społecznym, edukacyjnym i kulturalnym. Obejmujemy patronatem medialnym najciekawsze imprezy kulturalne, a od 2014 r. przyznajemy tytuł Człowieka Roku.

Systematycznie wzbogacamy naszą ofertę. Poza informacjami bieżącymi oraz komentarzami i felietonami na naszych łamach mamy wiele atrakcyjnych tekstów magazynowych i publicystycznych. Ogromną popularnością cieszy się część poradnikowa, nasz magazyn weekendowy „Kalejdoskop”, dział sportowy. Atrakcyjność podejmowanych tematów sprawia, że Czytelnicy żywo na nie reagują i podsuwają kolejne. Dlatego bardzo ważny jest dla nas zarówno bezpośredni kontakt naszymi z Czytelnikami, jak i ten w mediach społecznościowych. Hejtu nie tolerujemy.

Codzienna gazeta to przede wszystkim bieżące informacje. Zawsze można je znaleźć w naszej wersji drukowanej w każdym polskim sklepie oraz na naszej stronie internetowej dziennikzwiązkowy.com. Odsłona cyfrowa, włączając w to profil facebookowy i Instagram, należy do najpopularniejszych wśród chicagowskiej Polonii, ale bardzo często zaglądają na nią także internauci z całego świata. Nasz zespół dziennikarski czuwa, by serwis był aktualny, atrakcyjny, ciekawy, multimedialny; dystrybutorzy, by można łatwo nas znaleźć w wydaniu papierowym, a komputerowcy, by był dostępny na laptopach, smartfonach, tabletach.

Jako zespół, który tworzy dziś gazetę, mamy pełną świadomość, że jesteśmy spadkobiercami dziennikarskiej tradycji, że jesteśmy kontynuatorami wartości i misji, które zostały wpisane w powstanie tytułu.

Naszym Czytelnikom, którym dziękujemy zawsze, w tym tygodniu jednak szczególnie, chcemy powiedzieć, że jesteśmy bardzo wdzięczni za Wasze zaufanie i za to, że jesteście z nami od 110 lat. My zaś od zawsze – jesteśmy najbliżej Polonii.

Mamy nadzieję, że za sprawą tego, jak się zmieniamy, wychodząc naprzeciw Waszym oczekiwaniom, także czujecie, że młodość przychodzi z wiekiem.

Małgorzata Błaszczuk

Categories: Od redaktor naczelnej

Comments

  1. Piotr-edler
    Piotr-edler 15 stycznia, 2018, 18:24

    Jesteście czytani także w Polsce! Szanuje was za wolność w wypowiadaniu się, bez cenzury jak to ma miejsce np. w Progress for Poland, no i obiektywizm. Nie zauważyłem, a jestem uważnym obserwatorem aby wśród redaktorów Dziennika Związkowego znajdowały się osoby niezrównoważone. Dopiero porównując widać gdzie jesteście. Weźmy pierwszy lepszy przykład. Oto maszynista od lokomotyw, pociągów (nawiasem mówiąc przygłup i mitoman) Wodzicki na łamach Progressu ogłosił się ekspertem od wszystkiego a ten szurnięty Jarmakowski z tym łysolem Dąbrowskim drukują brednie smolucha z Grochowa. Oczywiście trudno porównać gadzinówkę Jarmakowskiego z D. Z. Nie ten poziom

    Reply this comment
    • diwron
      diwron 15 stycznia, 2018, 18:52

      Progress nie pozwala na krytykę swoich komentorów. Komentarze Jarmakowskiego i Wiśniewskiego są pisane wg jedynie słusznej linii jaka obowiązuje w PfP (podobnie jak pisała prasa w PRL). Obelgi i krytyka są tylko dopuszczalne w stosunku do „ptasiego radia”, Trumpa i PiS. Natomiast pan Wodzicki rozwiązał już teoretycznie (za pomocą inżynierii eksploatacji) wszystkie problemy światowe i polskie.

      Reply this comment
  2. Piotr-edler
    Piotr-edler 16 stycznia, 2018, 04:58

    Progress w odróżnieniu od Dziennika związkowego – to szmatławiec: prymitywny, głupkowaty, chamski, tępy do bólu. Jedyną narracją (to obecnie modne słowo) jest ujadanie w sposób mało wybredny na PiS. Nie ma w Progressie jakiejkolwiek rzeczowej dyskusji tylko wyśmiewać PiS i Kaczyńskiego. Ostatnio coś „odpuścili” Rydzykowi. Widocznie przyszedł taki „prykaz” od mocodawców. Nie wiadomo po co jest tak gazeta? Przekonują przekonanych i ziejących nienawiścią do Polski…polskojęzyczne truchło skupione wokół Jarmakowskiego (notabene agenta SB wg. Ciesielczyka . A. Jarmakowski to agent wpływów, kształtowania opinii). Pewien smoluch zlazł z parowozu „Gagarin” i ogłosił światu, że jest ekspertem eksploatacji tylko, że jeszcze nie wie czego eksploatacji jest ekspertem. Oczywiście pisze jako Wodzicki, no i komentuje…siebie. To ci stuknięty Rafałek zapętlił się w swym „geniuszu”. Wśród komentujących wyróżnia się Johny AA zwany „sraczykiem”. Ten młot pochwalił się na łamach tego brukowca Progressu, że nie chcą przyjąć go do KOD-u. Widocznie limit przyjmowania debili został wyczerpany.

    Reply this comment
  3. Anonim
    Anonim 18 stycznia, 2018, 01:56

    Witam of 15 lat mieszkam w Uk I ja takze regularnie zagladam do Dziennika pozdrawiam K Stelmach

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*