Czas konfrontacji

fot.Wojciech Pacewicz/EPA

fot.Wojciech Pacewicz/EPA

To, czy jesteś za przyjmowaniem uchodźców, głosujesz na Trumpa czy na Clinton, jesteś za PiS-em czy za PO, za aborcją czy przeciw – dziś określa twoją pozycję w towarzystwie, decydując o twoim wykluczeniu lub przynależności. Na drugi plan zeszło, jakim jesteś człowiekiem, czy znajdziesz czas, żeby pomóc zmagającemu się z rakiem koledze, czy wyświadczysz przysługę sąsiadowi, któremu zepsuł się samochód i trzeba go podwieźć do mechanika. Ta konfrontacyjność naszej codzienności zdominowała nie tylko spotkania towarzyskie, układy pracownicze, ale wdarła się także do naszych domów, zasiadła przy rodzinnym obiedzie na równych prawach z domownikami, dzieląc ich między zupą a kotletem.

Codzienność wbrew nam samym wymusiła na nas określenie światopoglądowe (nie mylić z wiedzą), konieczność opowiedzenia się za lub przeciw, zajęcie stanowiska w sprawie.

Słowa takie jak bigoteria, empatia, rasizm, ksenofobia, mizoginia, nacjonalizm, homofobia – dziś opisują i definiują nas samych i nasz stosunek do tego, co wokół nas, świat, którego dynamika przyśpieszyła, wystawiając nas na czas próby człowieczeństwa zarówno w mikro, jak i makrokosmosie.

Można odnieść wrażenie, że wraz z exodusem pontonowym zachorowaliśmy na nienawiść, a objawy pogłębiają się, bo nie ma na nią szczepionki. Przemoc wprost i przemoc werbalna zdominowała przestrzeń publiczną i weszła jak do siebie do polityki, która nigdy nie była krainą łagodności. Tyle tylko, że inspiracje, które sączą się z trybun sejmowych i z ekranów telewizyjnych bez debat i z debatami w tle, są nasycone niespotykaną przynajmniej od lat trzydziestych ubiegłego wieku pogardą wobec każdej inności, włączając w to własnych obywateli, własne żony, własnych mężów. Co jeszcze musi się wydarzyć i czy musi, żeby gorączka nienawiści minęła?

Przy urnach wyborczych dyzmowie nabyli praw do sprzedawania kiełbasy wyborczej w postaci niemożliwych do zrealizowania obietnic, do kształtowania naszej rzeczywistości, naszego światopoglądu, do ustalania, czy możemy robić zakupy w niedziele i upominać się o prawa do własnego ciała.

Na szczęście o tym, jakimi jesteśmy ludźmi i ile w nas zostało człowieka z człowieka, ciągle jeszcze możemy decydować sami.

Małgorzata Błaszczuk

Categories: Od redaktor naczelnej

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*