Co to jest “Probate”? Dlaczego powinniśmy, o tym wiedzieć

Co to jest “Probate”? Dlaczego powinniśmy, o tym wiedzieć

 

Artykuł sponsorowany

Probate jest procesem sądowym, który ma na celu przekazanie domu i innych dóbr, posiadłości osoby zmarłej prawowitym spadkobiercom. Dom przedstawia zwykle największa wartość, ale nie jedyna. Są jeszcze oszczędności, biznesy, samochody, cenne pamiątki, itp.

Gdzie się odbywa?

Probate odbywa się w sądzie powiatowym, w którym zamieszkiwała osoba zmarła.

Jak długo trwa? Jak wszystko idzie sprawnie i zmarły pozostawił testament, który nie jest podważany przez prawdziwych lub domniemanych spadkobierców, ani przez sędziego prowadzącego probate, może trwać tylko około 9-ciu miesięcy. Jeśli jednak nie mamy testamentu, lub jest on podważany, probate może trwać latami.

W tym czasie administrator wyznaczony przez sąd zajmuje się nadzorowaniem domu i spłatami wszelkich możliwych zadłużeń zmarłego: podatków federalnych i stanowych, rachunków medycznych i wszystkich opłat związanych z chronieniem domu i wszelkiego dobytku osoby zmarłej.

Niestety w większości przypadków zmarli nie posiadają testamentów. Któż z nas myśli o nagłej śmierci i konieczności przygotowania dorobku naszego życia, jak też cennych pamiątek tak by trafił we właściwe ręce?

W przypadkach, kiedy testament lub testamenty istnieją sędzia prowadzący ten proces akceptuje lub czasem unieważnia testament(y).W końcowym etapie Probate, czyli procesu spadkowego, sąd ustala prawowitych spadkobierców i decyduje o tym, co się, komu należy.

Jak rozpoczyna się proces Probate (postępowanie spadkowe)?

Oczywiście od tego, że ktoś umiera.

Jest znakomicie, jeśli mamy testament i testamencie wyznaczamy „executora”, czyli wykonawcę obowiązków testamentu. Jest równie ważne by nikt nie usiłował podważyć testament i wybór executora. Wtedy sprawy toczą się dość szybko.

Jeśli jednak nie ma testamentu, albo testament nie wyznacza executora, a spadkobiercy nie mogą, między sobą, zgodzić się na jego wybór, wówczas sędzia wyznacza osobę z urzędu „Administratora”.

Miałam przypadek, najbliższa rodzina zmarłej bezdzietnej wdowy: jej matka i siostra mieszkają w Australii. Nie było testamentu, ale też nikt nie usiłował poważyć faktu, ze były one prawowitymi spadkobierczyniami dobytku zmarłej. Mieszkając jednak tak daleko, oczywiście, nie mogły się podjąć funkcji wykonawcy testamentu (Executora). I nie tylko, dlatego, że tak daleko, ale nawet różnica praktycznie uniemożliwiała kontaktowanie się z nimi w godzinach pracy w Chicago. Zabawne, ale prawdziwe, najwcześniej mogłam do nich dzwonić o 4 pm, kiedy to u nich była 8 am następnego dnia.

Jako, że ani siostra ani matka z Australii nie mogły się podjąć obowiązków wykonawcy testamentu / executora, wyznaczyły na te funkcje przyjaciółkę zmarłej. Jednakże, ku ogromnemu zaskoczeniu nas wszystkich, sędzina odrzuciła ich wybór, jakoby był niezgodny z zasadami prawnymi. Zdecydowała, że raczej powinien to ktoś z rodziny i w związku z tym wyznaczyła „administratora” z urzędu sądowego. Okazało się później, że czekaliśmy na administratora blisko 5 miesięcy. Dlaczego? Bo jest za mało osób w funkcji „administratora”, w Sadzie Cook County i musieliśmy czekać na niego w kolejce.

A chciałbym tu dodać, że już na początku, zanim doszło to tego czekania na administratora, siostra i matka musiały odczekać obowiązkowe 6 miesięcy na możliwość zgłoszenia się dodatkowych osób, które mógłby rościć prawo bycia spadkobiercami.

Natomiast podczas tego przedłużającego się oczekiwania, dom oczywiście nie mógł być sprzedany, a spłaty pożyczki, i wszystkie koszty zabezpieczenia domu i wszelkie świadczenia, odśnieżania, koszenie trawy i wszystkie wynikające na bieżąco naprawy domu i inne opłaty oczywiście muszą być wypełnione. Minęły już trzy lat od czasu śmierci pani z rodzina w Australii, dom sprzedaliśmy blisko półtora roku temu, natomiast panie w Australii ciągle nie otrzymały pełnej sumy z tego, co pozostało jeszcze ze spadku po ich córce i siostrze. Nawet opłaty przesyłki pieniędzy do Australii okazały się niezwykle kosztowne. Córka chciała zaaranżować tańsze formę przesmyki pieniędzy, ale sadzią ma głos decydujący.

I na tym przykładzie widać, dlaczego powinniśmy wiedzieć, co to jest „Probate”, czyli „Postępowanie spadkowe”? Dlatego, może warto pomyśleć, że każdy z nas powinien mieć testament, albo trust czy inna formę zabezpieczenia rodziny przed stratami, z jakimi wiąże się probate. Probate nie tylko trwa długo, ale często zaprzepaszcza wielka część spadku. Procesy sądowe są bardzo kosztowne. Spadkobiercy płacą nie tylko ogromne pieniądze adwokatom, prowadzącym ich sprawę, ale też urzędnikom sądowym za każdą godzinę ich pracy.

Michael Jackson umarł bez testamentu. Szacowuje się, że około połowę jego gigantycznej fortuny kosztowali adwokaci i sądy.

I jeszcze parę statystyk ku przestrodze: 325 tysięcy ludzi (czasem również młodych) umiera rocznie na nagły atak serca w US. 160 tysięcy umiera nagle na wylew krwi do mózgu. Są jeszcze wypadki i wiele innych przyczyn nagłej śmierci.  W wypadkach samochodowych ginie 90 osób w US dziennie.

Anya Dudzik, Broker
Certified Probate Real Estate Specialist
American Realty & Associates, Inc. 
847 980-9700

 

Ania Dudzik jest brokerem realnościowym od 16 lat. Osiągnęła ogromny sukces w sprzedaży „short sales”, at od czterech lat specjalizuje się w sprzedażach domów spadkowych, czyli takich, których właściciele zmarli. Jest jednym z nielicznych licencjonowanych specjalistów w tej branży na terenie Chicago i jedynym wśród Polonii.

Sprzedaże spadkowe często wymagają sądowego zidentyfikowania prawowitych spadkobierców. Proces ten nazywa się „Probate” i ma wiele etapów, i niestety zwykle trwa bardzo długo. Natomiast często zdarza się, że spadkobiercy nie mieszkają w naszym stanie, a nawet kraju albo nie znają wystarczająco języka angielskiego, by sprawnie współpracować z sądem lub nie mają możliwości zajęcia się pustym domem i przygotowanie go do sprzedaży tak, aby uzyskać jak najwyższa cenę.

Anya pracuje w tym zawodzie od 2003 r. – od nagłej i nieoczekiwanej śmierci męża Karola. Przed karierą w real estate, pracowała m.in. dla władz federalnych i stanowych. Kiedy przeszła z sektora publicznego do biznesu realnościowego, nie spodziewała się, że odniesie tak duży sukces.

Ma to prawdopodobnie związek z tym, że Anya zawsze lubiła pomagać – rodzinie, znajomym i klientom. Natomiast wiedza i doświadczenie uzyskane wcześniej ułatwiają jej rozwiązywanie przeróżnych problemów, z jakimi borykają się jej znajomi i klienci.

fot.Pexels.com

Categories: Nieruchomości

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*