(Nie) sztuka wyjść z Facebooka. 10 lat społecznościowego giganta

(Nie) sztuka wyjść z Facebooka. 10 lat społecznościowego giganta

Powstał w tydzień, ale zmieniał się przez kolejne 10 lat, ucząc się na błędach – naszym kosztem. Facebookowi powoli udało się zmienić nasze nawyki społeczne i podejście do prywatności, i to jeszcze budując w nas poczucie, że wygoda, jaką nam oferuje, jest tego warta.

fot.123RF Stock Photo/Facebook

fot.123RF Stock Photo/Facebook

The Facebook stworzył w lutym 2004 r., jako serwis społecznościowy dla studentów Harvardu, 19-letni wówczas Mark Zuckerberg. Stopniowo platforma była udostępniana innym amerykańskim uczelniom, liceom, a od 2006 roku może się na niej zarejestrować każdy. Dziś ma ponad 1,2 mld użytkowników. Jak mówią najnowsze badania Pew Research Center, korzysta z niego 57 proc. dorosłych Amerykanów i 73 proc. nastolatków w wieku 12-17 lat.

Badacze analizujący popularność Facebooka wskazują na umiejętności firmy w budowaniu wokół siebie intrygującej otoczki. W wywiadzie dla „International Business Times” profesor Uniwersytetu Stanforda Robert Sutton mówił: – Twórcy Facebooka od początku założyli, że muszą zaszczepić określony sposób myślenia, nie tylko zwiększać zasięg. To jeden z kluczowych czynników rozwoju. I choć ich mottem jest „move fast and break things” (w wolnym tłumaczeniu „goń do przodu, nie bój się błędów”), to nie zapomnieli o tym. Zawsze ich za to podziwiałem.

Nie takie głosy jednak coraz częściej słychać o Facebooku, który wielokrotnie zawiódł zaufanie użytkowników. Już sam fakt, że przez pierwszych kilka lat z platformy nie można było usunąć konta, budził wiele wątpliwości. Potem pojawił się m.in. program Beacon, który wysyłał kontaktom powiadomienia o naszych zakupach. Skończyło się na pozwie grupowym i 10 mln odszkodowania. Kolejne było wykorzystywanie wizerunku użytkowników w reklamach za pomocą Sponsored Story, co również doprowadziło do sprawy w sądzie.

Mark Zuckerberg, współtwórca Facebook i jego pierwszy profil na Facebook'u fot.Niall Kennedy/Flickr

Mark Zuckerberg, współtwórca Facebook i jego pierwszy profil na Facebook’u fot.Niall Kennedy/Flickr

Usilne próby Facebooka ułatwiania nam życia zaowocowały także wdrożeniem usługi Facebook Connect, która oferuje logowanie się do innych stron za pomocą serwisu, co przekłada się na ich znacznie większą popularność. To nic, że przy okazji Facebook buduje bardzo szczegółowy profil naszej aktywności w internecie poza serwisem, a nawet offline, dzięki plikom cookies.

Spółka nieustannie pracuje nad tym, by zarejestrować jak najwięcej czynności swoich użytkowników, korzystając nawet z technologii sprawdzających jak długo trzymamy kursor nad reklamą. A jest w tym dobra, bo każdy swój krok dogłębnie analizuje. Ubiegłoroczne badania IDC na ponad 7 tys. respondentów w wieku 18-44 lat – z których wynikało, że posiadacze smartfonów zaglądają do Facebooka średnio 14 razy dziennie, z czego każda wizyta trwa 2,5 minuty – sponsorował właśnie Facebook.

iedziba główna Facebook'a w Menlo Park w Kaliforni fot.Jitze Couperus

iedziba główna Facebook’a w Menlo Park w Kaliforni fot.Jitze Couperus

Wyniki te już nie zaskakują. W końcu Facebook jest po to, by nawiązywać nowe znajomości. Szkoda tylko, że przy okazji zaniedbujemy te „stare”, przenosząc nasze zachowania z sieci, mniej lub bardziej świadomie, do rzeczywistości. Na spotkaniu, zamiast rozejrzeć się wokół, szukamy na Facebooku osób… które na nie przyszły. Nic dziwnego, że coraz częściej ludzie wymyślają sposoby na odłączenie się od technologii. Na przykład podczas spotkania układają telefony jeden na drugim i osoba, która nie wytrzyma ze sprawdzeniem smartfonu do końca posiłku – płaci rachunek. Zabawa czy pozwalające zachować resztki kultury koło ratunkowe?

Bo jest się czego obawiać. Coraz bardziej spersonalizowane usługi podsuwane pod sam nos mogą niedługo przewidywać nasze zachowania, do pewnego stopnia zwalniając nas z myślenia. Serwisy takie jak Facebook przesuwają też normy społeczne, prowadząc do akceptacji niepożądanych zjawisk, na przykład podglądania w sieci pracowników przez pracodawców czy dłużników przez wierzycieli.

Słynna ikonka "Like it" fot.Kevin Krejci/Wikipedia

Słynna ikonka „Like it” fot.Kevin Krejci/Wikipedia

Technologie zmieniają się w zawrotnym tempie i wśród młodych popularność zdobywają już nowe aplikacje, takie jak SnapChat czy WhatsApp. Jednak Facebook nie da o sobie szybko zapomnieć. Już od jakiegoś czasu dywersyfikuje działalność, kupił Instagram, wprowadza nową aplikację Paper – czytnik wiadomości, który, jak zapewnia firma, ma gwarantować „treści wysokiej jakości”. Dobrze Facebookowi zrobiła też przesiadka na telefony. Na całym świecie stronę odwiedza na smartfonach i tabletach 556 mln użytkowników dziennie. To m.in. zyski z reklam na urządzeniach mobilnych pozwoliły akcjom Facebooka wzbić się znacząco w górę.

I choć mocno powątpiewamy w wartość spółki szacowaną na 135 mld dolarów, czy sami zastanawialiśmy się, jaką wartość stanowi dla nas sieć kilkuset kontaktów – bo przecież nie znajomych!? – na Facebooku?

Anna Samoń

 

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*