Zyski i straty po Afganistanie – doświadczenie i wiarygodność za cenę krwi

Doświadczenia zdobyte przez żołnierzy i dowódców oraz udowodnienie, że Polska jest wiarygodnym partnerem – to największe korzyści z udziału w misji w Afganistanie, zaś największa strata to zabici i ranni. Tak polskie zaangażowanie oceniają eksperci i wojskowi, z którymi rozmawiała PAP.

fot.Naweed Haqjoo/EPA

fot.Naweed Haqjoo/EPA

Polskie wojsko jest w Afganistanie od 2002 r., najpierw brało udział w operacji Enduring Freedom, potem w NATO-wskiej misji wsparcia bezpieczeństwa (ISAF). Ta druga zakończy się 31 grudnia 2014 r. Nie oznacza to, że polskich żołnierzy nie będzie już w Afganistanie. Nowa operacja, Zdecydowane Wsparcie (Resolute Support), będzie jednak znacznie mniej liczna i skupi się na doradzaniu Afgańczykom. Polski kontyngent wojskowy w 2015 r. nie przekroczy 150 żołnierzy i pracowników wojska, podczas gdy w apogeum zaangażowania w misję ISAF w kraju tym było 2,6 tys. Polaków. Wszystkie zmiany kontyngentów w Afganistanie w sumie liczyły ponad 28 tys. żołnierzy i pracowników wojska.

Dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. broni Marek Tomaszycki, któremu podlegają kontyngenty zagraniczne, uważa, że afgańska misja była potrzebna. – Jeśli ktoś w kraju będzie wam mówił, że traciliście czas w Afganistanie, nie wierzcie mu – mówił Tomaszycki 4 grudnia do żołnierzy w bazie Bagram. – Są wśród nas żołnierze, którzy widzieli, jak to państwo funkcjonowało 13 lat temu, a jak teraz. Oni wiedzą, że wysiłek wszystkich zaangażowanych w misję ISAF, a więc i Polaków, zdecydowanie nie poszedł na marne – podkreślił generał, który siedem lat temu był dowódcą pierwszej zmiany kontyngentu w ramach NATO-wskiej operacji.

Z kolei szef BBN prof. Stanisław Koziej zwrócił uwagę, że operacja w Afganistanie była pierwszym przypadkiem zastosowania przez NATO art. 5 traktatu waszyngtońskiego, który mówi o wspólnej obronie. „Był to istotny także dla nas sygnał, że Sojusz działa i jest gotów solidarnie zareagować na atak dokonany na terytorium jego członka” – powiedział PAP prezydencki minister i emerytowany generał brygady. Jego zdaniem wojsko dzięki udziałowi w operacji zdobyło bogate doświadczenie i wyrobiło sobie dobrą markę wśród sojuszników jako formacja zdolna do podejmowania trudnych zadań.

Również były wiceszef MON emerytowany gen. broni Waldemar Skrzypczak podkreślił, że armia w Afganistanie nabrała doświadczenia w działaniach w szczególnych, górskich warunkach, czego nie można było zrobić w Polsce. „Jako członek NATO poprzez udział w tej misji daliśmy świadectwo naszej wiarygodności sojuszniczej. (…) Generalnie, wojsko swoje zadanie wykonało bardzo dobrze” – ocenił w rozmowie z PAP Skrzypczak.

Ekspert Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Wojciech Lorenz, który pracował jako cywil w ramach XIV zmiany PKW Afganistan, wymienił trzy zasadnicze zyski z polskiego zaangażowania. Po pierwsze, dla Polski punktem wyjścia była solidarność sojusznicza, bowiem po zamach z 11 września 2001 r. NATO pierwszy raz zastosowało art. 5. „Zatem Polska, biorąc udział w tej misji wzmocniła spójność NATO, gwarancje artykułu 5. i relacje z USA, co ma bezpośrednie przełożenie na nasze bezpieczeństwo” – wyjaśnił ekspert.

Druga korzyść to podniesienie zdolności bojowej armii, która ma teraz doświadczonych żołnierzy i dowódców. Jak wyjaśnił Lorenz, przez to rośnie zdolność naszego kraju do odstraszania ewentualnego agresora, bo Polska ma siły zbrojne, które wiedzą, jak działać na wojnie, i jest zdolna je wykorzystać. Po trzecie, według Lorenza Polska zyskała olbrzymie doświadczenie – i to nie tylko militarne, lecz także w kształtowaniu bezpieczeństwa poza swoimi granicami, np. przez wspieranie rozwoju Afganistanu, jego administracji i sektora bezpieczeństwa. „To może być wykorzystane chociażby na Ukrainie” – powiedział analityk PISM.

O dużym wysiłku włożonym w realizację projektów pomocowych w afgańskiej prowincji Ghazni mówił też doradca ministra obrony i b. rektor AON emerytowany gen. dyw. Bogusław Pacek. „Polacy uzyskali doświadczenie wojenne, którego nic nie zastąpi. Staliśmy się wiarygodnym partnerem” – powiedział PAP generał. Przypomniał też, że operacja w Afganistanie była częścią walki z Al-Kaidą. „Trudno oceniać, czy jest to ostateczny sukces, ale z całą pewnością nie doszło do gwałtownego rozrostu tej terrorystycznej organizacji na świecie” – powiedział Pacek.

Redaktor naczelny miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa” Andrzej Kiński po stronie korzyści wymienił doświadczenia zdobyte przez Wojska Specjalne, dzięki którym w 2015 r. Polska będzie dowodziła komponentem specjalnym w Siłach Odpowiedzi NATO. Zwrócił też uwagę, że lekcja z Afganistanu pozwoliła przetestować i udoskonalić indywidualne wyposażenie żołnierzy oraz udowodniła, że sprawdziły się niektóre rodzaje uzbrojenia, np. kołowe transportery opancerzone Rosomak. Dzięki udziałowi w misji wojsko – zdaniem Kińskiego – doceniło też rolę rozpoznania, szczególnie bezzałogowych statków powietrznych.

Z kolei wydawca miesięcznika „Raport – Wojsko – Technika – Obronność” Wojciech Łuczak także powiedział, że na plus można zaliczyć uświadomienie wojskowym roli bezzałogowców, ale tych uzbrojonych. Wskazał też na przećwiczenie przez żołnierzy bojowych procedur we współdziałaniu z sojusznikami. „Największy zysk, to zdobycie doświadczenia w operacji w bardzo złożonych warunkach geograficznych i okolicznościach, w momencie, kiedy trzeba reagować błyskawicznie na nagłe zagrożenie. Żadna symulacja i trening nie dadzą tego, co prawdziwa obrona życia żołnierzy i prawdziwy sprawdzian, jak dowódcy reagują w sytuacjach kompletnego zaskoczenia i kompletnej improwizacji, gdy ceną jest ludzkie życie” – powiedział Łuczak.

Ceną, jaką armia zapłaciła za zdobycie doświadczeń w Afganistanie, była m.in. śmierć 45 osób. To właśnie ten fakt wszyscy rozmówcy PAP zgodnie wymienili jako największą stratę poniesioną przez nasz kraj w operacji afgańskiej. „Żadnych innych strat nie można porównywać do straty ludzkiej” – podkreślił gen. Skrzypczak.

Natomiast Koziej, mówiąc o poległych, zwrócił uwagę, że przecież nie byliśmy w Afganistanie w obronie własnego kraju, tylko z czystej kalkulacji polityczno-strategicznej wspólnych celów sojuszniczych NATO. Natomiast Lorenz powiedział że przy poległych i rannych wszystkie inne koszty misji schodzą na dalszy plan, ale „to jest ofiara, która być może pomaga w przyszłości uniknąć dużo większych ofiar, jakie trzeba by było ponieść w razie bezpośredniej obrony własnych granic”.

Wśród śmiertelnych ofiar było 43 żołnierzy i dwóch pracowników wojska. O śmierci jednego z cywili wojsko poinformowało dopiero niedawno. W grudniu 2007 r. w wyniku choroby zmarł pracownik wojska – tłumacz, obywatel polski pochodzenia afgańskiego. Jak powiedział PAP rzecznik dowództwa operacyjnego ppłk Piotr Walatek, ze względu na bezpieczeństwo rodziny zmarłego wojsko nie podało wtedy wiadomości o jego śmierci.

Gen. Pacek przypomniał, że część weteranów wróciło z misji np. z PTSD (zespołem stresu potraumatycznego – PAP). Zwrócił też uwagę na dość dużą liczbę rannych; według danych dowództwa operacyjnego obrażenia w działaniach bojowych odniosło 869 żołnierzy i cywilów, z czego 361 zostało rannych, czyli wymagało opieki medycznej powyżej siedmiu dni.

Koziej i Skrzypczak ocenili, że nie można powiedzieć, iż operacja NATO w Afganistanie kończy się sukcesem. Skrzypczak zwrócił uwagę, że sytuacja w tym kraju jest niestabilna i niezwykle trudna; na dobrą sprawę nie zostało odniesiono zwycięstwo mierzone w kategoriach wojskowych. Koziej natomiast zaznaczył, że zaangażowanie w Afganistanie odciągało NATO od jego podstawowej funkcji, czyli wspólnej obrony, a w przypadku Polski także zużywało środki, które mogły być przeznaczone na modernizację techniczną sił zbrojnych.

„Stratą przede wszystkim było to, że przez kilka lat rozwój naszych sił zbrojnych był determinowany przez udział de facto ich niewielkiej części w konflikcie afgańskim. Niekoniecznie w zgodzie z naszymi interesami narodowymi w sferze modernizacji, organizacji i szkolenia zaczęliśmy się koncentrować na udziale w operacji w Afganistanie” – uzupełnił uwagi obu generałów red. Kiński.

Ogólny koszt zaangażowania w Afganistanie wojsko oszacowało na nieco ponad 6 mld zł.

Według Kozieja bilans polskiego zaangażowania w Afganistanie jest neutralny. „Wszystkie plusy i minusy wzajemnie się znoszą” – ocenił szef BBN.

Bardziej optymistyczny jest Lorenz, którego zdaniem zarówno w przypadku międzynarodowej misji w Afganistanie, jak i polskiego zaangażowania bilanse są dodatnie. „Oczywiście są rzeczy, które można było zrobić lepiej, ale wojsko się uczy, analizuje, co można było poprawić i jakie wnioski wyciągnąć na przyszłość” – powiedział ekspert PISM.

Red. Łuczak na pytanie o bilans odpowiedział, że polska armia jest zupełnie inna niż przed zaangażowaniem w Iraku i Afganistanie. „To są ludzie, którym żaden lobbysta nie będzie mógł żadnych bajek opowiadać, dlatego że część dowódców przeszła ostrą szkołę walki” – podkreślił.

Natomiast generałowie Skrzypczak i Pacek ocenili, że trudno już teraz podsumowywać misję afgańską. Zdaniem Packa o końcowej ocenie przesądzi to, co się będzie działo w Afganistanie w ciągu dwóch trzech lat, a to w dużym stopniu zależy od samych Afgańczyków.

Rafał Lesiecki (PAP)

 

Zamieszczone na stronach internetowych portalu www.DziennikZwiazkowy.com materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Codziennego Serwisu Informacyjnego PAP, będącego bazą danych, którego producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Alliance Printers and Publishers na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione.

Categories: Na bieżąco

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*