Wojna o demokrację, czy rozruchy na tle religijnym

Pod naciskiem konserwatystów (szczególnie zaś senatora Johna McCaina) i przeciw życzeniom amerykańskiego społeczeństwa Barack Obama wyraził zgodę na uzbrojenie syryjskich rebeliantów. Równocześnie prezydent przyznał, iż obawia się, że tego typu pomoc może prowadzić do daleko poważniejszego zaangażowania USA w wojnę domową w Syrii. Decyzja ta jest o tyle niebezpieczna, że tak naprawdę nie ma pewności w czyje ręce trafi broń: oganizacji walczących o demokrację, czy muzułmańskich ekstremistów. 

Protest w czasie przemówienia Baracka Obamy w Berlinie fot. PAP/EPA

Protest w czasie przemówienia Baracka Obamy w Berlinie fot. PAP/EPA

Wysłanie broni zachęca do kontynuowania walk, odrzucenia propozycji przystąpienia do negocjacji z reżymem i przerostu ambicji liderów opozycji. Jednym słowem, każda interwencja z zewnątrz, nawet tylko poprzez dostawy broni, prowadzi do przedłużenia konfliktu, a co za tym idzie coraz większej liczby ofiar. Najgorsze jest jednak to, że Waszyngton nie ma pełnego rozeznania, kim są rebelianci i o co naprawdę walczą.

Przyczyny rebelii

Zakłada się, że głównym celem opozycji jest obalenie represyjnego reżymu Baszara Assada, jednak na wybuch antyrządowych wystąpień złożyło się kilka niezależnych od jego decyzji przyczyn.

Po śmierci Hafeza Assada i objęciu władzy przez jego syna, wykształconego w Wielkiej Brytanii Bashara, Syryjczycy liczyli na demokratyczne zmiany. Czy tylko?

System polityczny narzucony przez partię Baas zwany “arabskim socjalizmem”, około 2000 roku został zdyskredytowany porażkami w wojnach z Izraelem i kulejącą gospodarką.

Baszar Assad usiłował wprowadzić chiński model reformy ekonomicznej. Otwarcie na prywatne inwestycje spowodowało eksplozję konsumpcjonizmu w miastach. Prywatyzacja przynosiła zyski głównie rodzinom osobiście związanym z Assadem. Prowincjonalna Syria coraz częściej okazywała gniew z powodu wzrostu kosztów utrzymania i braku pracy.

Okoliczności działały przeciw Assadowi. Długotrwała susza zdewastowała tereny rolnicze w północno-wschodniej części kraju. Dziesiątki tysięcy zubożałych chłopów z rodzinami przeprowadziły się do miejskich slumsów. Brak pomocy ze strony rządu i ostentacyjne bogactwo noworyszy pogłębiały gniew. Równocześnie doszło do gwałtownego wzrostu populacji. Sektor publiczny i prywatny nie były w stanie zatrudnić 250 tys. nowych przybyszy.

Korupcja

Bez przekupstwa nic w Syrii nie można załatwić. Uzyskanie licencji na otwarcie małego sklepu, czy też rejestracja samochodu, drogo kosztuje. Ci, którzy nie mają gotówki i dobrych kontaktów, nie mogą ruszyć z miejsca. Korupcja jest tak powszechna, że żołnierze sprzedają broń rebeliantom, a rebelianci za opłatą są wypuszczani z więzień.

Początek rozruchów

Syryjska służba bezpieczeństwa wewnętrznego penetruje wszystkie sfery życia społeczeństwa. Strach skłaniał Syryjczyków do traktowania reżymu jak coś, czego nie można się pozbyć i co trzeba zaakceptować. Tę postawę zmieniła brutalna reakcja sił bezpieczeństwa na pokojowy protest wiosną 2011 roku. Akcja bezpieki nagrana i rozpowszechniona przez społecznościowe media dała początek antyrządowym wystąpieniom.

Sunnici zwalczają alawitów

Sunnicka większość dostrzegła możliwość pozbycia się aparatu bezpieczeństwa spoczywającego w rękach alawitów – religijnej mniejszości, do której należy rodzina Assada.

Syryjczycy są dumni z tradycyjnej w ich kraju tolerancji religijnej, jednakże muzułmanów denerwuje zmonopolizowanie władzy przez alawitów. Znani również jako Nusayrici, od nazwiska założyciela tej sekty Muhammada Ibn Nusayran-Namiria, alawici łączą w swej religii elementy chrześcijańskie z muzułmańskimi i z kultem astralnym.

Nie uczęszczają do meczetów, lecz spotykają się w prywatnych domach. Ich ceremonie przypominają chrześcijańskie nabożeństwa. Choć sami uważają się za muzułmanów, to zdecydowana większość sunnicka ma ich za heretyków lub pogan.

Właśnie z powodów religijnych alawici przez wieki byli spychani na margines społeczny i okrutnie prześladowani przez sunnitów. Możliwość odwetu za krzywdy nadarzyła się w latach 60. XX wieku po serii przewrotów politycznych.

Alawici rządzą Syrią od czasu, gdy Hafez Assad został prezydentem w 1971 roku. Większość sunnicka dostrzega w rozruchach okazję do odebrania władzy nie tylko Basharowi Assadowi, lecz wszystkim alawitom.

Tak więc, wojna domowa w Syrii ma silne podłoże religijne. I jest to główna przyczyna, która powinna powstrzymać Stany Zjednoczone przed interwencją. Dostawy broni tylko przedłużą działania wojenne. Zamiast powstrzymać rozlew krwi pośrednio możemy spowodować wzrost liczby ofiar.

Jeśli nawet potrafimy ustalić, która z antyrządowych grup walczy o demokrację, to musimy pamiętać, że demokracja w pojęciu mieszkańców Bliskiego Wschodu różni się od pojęć Zachodu. Często po prostu oznacza osadzenie muzułmańskich ekstremistów na stołkach świeckich przywódców.

 Elzbieta Glinka

e.glinka@zwiazkowy.com

Categories: Na bieżąco

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*