UE dopuszcza fiasko negocjacji ws. Brexitu, ale szykuje się na trzy umowy

fot.Andy Rain/EPA

fot.Andy Rain/EPA

Przed UE negocjacje prawdopodobnie trzech umów z Wielką Brytanią: pierwszej dot. wyjścia tego kraju ze Wspólnoty, drugiej przejściowej i trzeciej ws. przyszłych relacji. „27” przygotowuje się też na czarny scenariusz – Brexit bez porozumienia z Londynem.

„Będziemy analizować wszelkie skutki dla różnych sektorów i przygotowywać się na konsekwencje w razie braku porozumienia” – powiedział w piątek w Brukseli jeden z unijnych urzędników zaangażowanych w przygotowania do negocjacji z Wielką Brytanią.

Z przecieku projektu wytycznych, które przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk przygotował dla 27 państw członkowskich, wynika, że UE chce osiągnąć porozumienie, „ale przygotuje się, by być w stanie sprostać sytuacji, jeśli negocjacje miałyby upaść”.

Taka opcja dla obu stron byłaby niekorzystna, ale bardziej uderzyłaby w Wielką Brytanię. UE jest bowiem większym rynkiem zbytu dla towarów z wysp niż na odwrót. Brak porozumienia oznaczałby, że obie strony zaczęłyby nakładać cła na swoje towary, a stosunki dotyczące importu i eksportu regulowałyby ogólne zasady Światowej Organizacji Handlu.

Z tego powodu Wielkiej Brytanii zależy na jak najszybszym wynegocjowaniu porozumienia handlowego z „27”, ale Bruksela, zdając sobie doskonale z tego sprawę, ma zamiar wykorzystać to jako kartę przetargową w negocjacjach.

W propozycji wytycznych, które widziała PAP, wskazano na warunki, jakie muszą być spełnione, aby w ogóle możliwe stały się rozmowy o ramach przyszłego porozumienia. Chodzi o osiągnięcie „wystarczającego postępu” w pierwszej fazie negocjacji, które mają dotyczyć kluczowych dla UE spraw.

Po pierwsze Wielka Brytania ma się rozliczyć ze wszystkich zobowiązań, które podjęła jako państwo członkowskie. W tym punkcie chodzi głównie o pieniądze. Państwa unijne będą chciały, aby Londyn płacił do unijnej kasy jeszcze po formalnym opuszczeniu „28”. Wieloletnie ramy finansowe kończą się wprawdzie w 2020 r., czyli rok po Brexicie, ale rozliczenia faktur i, co za tym idzie, konieczność płacenia składek z budżetów państw członkowskich sięga aż 2023 roku. W kontekście rozliczeń w Brukseli pada kwota 60 mld euro, które miałby zapłacić Londyn.

Drugim warunkiem UE ma być według projektu wytycznych zapewnienie gwarancji prawnej dla obywateli w kontekście Brexitu. „Uzgadnianie wzajemnych gwarancji w celu uregulowania statusu (…) obywateli, ich rodzin, dotkniętych przez wyjście Zjednoczonego Królestwa, będzie kwestią priorytetową w negocjacjach” – czytamy w projekcie wytycznych. Spór będzie dotyczyć też tego, jak traktować tych, którzy osiedlą się na Wyspach już po uruchomieniu negocjacji, a jeszcze przed Brexitem. UE chce, by datą, od której będą obowiązywać zmiany, była data wyjścia z UE. Londyn wskazuje jednak, że ci, którzy przyjadą na wyspy już teraz (dokładnie od środy czyli uruchomienia formalnej procedury wyjścia), nie będą mogli liczyć na takie przywileje jak ci, którzy przyjechali wcześniej.

Trzecią podstawową kwestią, na którą wskazuje UE, jest wpływ Brexitu na działalność gospodarczą po obu stronach kanału La Manche. „27” chce, by negocjacje zapobiegły powstaniu próżni prawnej, gdy już przestaną obowiązywać unijne traktaty. Wielka Brytania ma utrzymać część regulacji unijnych w swoim porządku prawnym.

Czwartym punktem, który ma być załatwiony w pierwszej kolejności, ma być kwestia granicy między Irlandią Północną a Irlandią.

Dopiero gdy w tych sprawach dojdzie do odpowiednich ustaleń, możliwe będzie przejście do drugiej fazy negocjacji. UE kusi Brytyjczyków, że jak najszybsze rozwiązanie tych problemów doprowadzi do otwarcia rozmów o ramach przyszłego porozumienia, które będzie dotyczyło głównie kwestii handlowych.

Jednak umowa taka – zastrzeżono w projekcie wytycznych – nie może zostać przyjęta przed wystąpieniem Wielkiej Brytanii z UE. Nawet gdyby udało się ją wynegocjować ekspresowo (co jest bardzo mało prawdopodobne), proces jej ratyfikacji zajmie dość dużo czasu.

Jak tłumaczył jeden z urzędników unijnych, porozumienie dotyczące wyjścia Wielkiej Brytanii z UE będzie ratyfikowane tylko na poziomie UE, czyli poprzez Parlament Europejski. Tymczasem przyszła umowa handlowa, jako mieszany typ umowy, musiałaby również być ratyfikowana przez parlamenty krajowe państw członkowskich. Proces taki może zająć około dwóch lat.

Aby ułatwić dojście do tego etapu, UE w projekcie wytycznych otwiera drogę do zawarcia porozumienia przejściowego, które miałoby być w jej interesie. Umowa lub umowy takie mają być „jasno zdefiniowane i ograniczone w czasie”. Jeśli przewidywałyby one czasowe przedłużenie po Brexicie stosowania na Wyspach dorobku prawnego UE, Londyn musiałby też dokładać się do unijnej kasy i stosować się do wyroków unijnych sądów.

Z projektu wytycznych wynika ponadto, że UE wyklucza uczestnictwo Wielkiej Brytanii w jednolitym rynku na zasadzie sektorowej. Źródła w Brukseli podkreślały, że wspólny rynek jest tak skonstruowany, że w niektórych częściach się z niego korzysta, a na innych można ponosić straty. Dlatego wybieranie przez Wielką Brytanię tylko niektórych elementów byłoby niesprawiedliwe wobec pozostałych państw UE.

Pierwsza dyskusja nad tym dokumentem została przeprowadzona przez ambasadorów państw unijnych już w piątek. Szefowie państw i rządów mają przyjąć wytyczne na unijnym szczycie „27” zaplanowanym na 29 kwietnia.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

Categories: Na bieżąco

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*